Martinstag – dzień św. Marcina

Martinstag – dzień św. Marcina

Nowa wersja mojego wpisu z 2013 roku 🙂 Zdjęcia są mojego autorstwa. Lubicie dzień św. Marcina (Martinstag)? W Polsce kojarzy się z rogalami świętomarcińskimi, w Niemczech z różnymi wypiekami i z lampionami.

 

W mieście wyraźnie czuć przygotowania do St. Martin (11.11). Dwa razy byłam na procesji, w tym roku się nie wybieram, bo pewnie będzie zimno, a poza tym nie mam czasu.

Wstawiam notkę na temat tego dnia, którą przygotowałam po niemiecku. Pod każdym akapitem znajduje się streszczenie po polsku.

Martin von Tours wurde 316 oder 317 in Pannonien (Ungarn) als Martinus geboren und wuchs als Sohn eines römischen Offiziers in Oberitalien auf. Mit 15 Jahren wurde er Soldat, später ebenfalls Offizier der römischen Kaiser. 354 ließ sich Martin in Amiens in Frankreich taufen. Zwei Jahre später quittierte er den Militärdienst, lebte als Einsiedler und Mönch, gründete Kloster. 371 wurde er zum dritten Bischof von Tours geweiht. Als solcher besuchte er mehrmals die Kaiserstadt Trier. Der Überlieferung nach gründete er am Moselufer eine Kirche zu Ehren des Heiligen Kreuzes, die später zur Abtei St. Martin (heute: Studentenwohnheim Martinskloster) wurde. Am 8. November 397 starb Bischof Martin; er wurde am 11. November in Tours begraben. Ab dem 5. Jahrhundert wurde er als Heiliger verehrt. 

(mehi, Trierischer Volksfreund. Di., 8. November 2011, Nr. 259)

Święty Marcin z Tours urodził się w 316 lub 317 roku w Pannonii (dzisiejsze Węgry). Był synem rzymskiego oficera. W wieku 15 lat został żołnierzem, potem oficerem. W roku 354 został ochrzczony. Dwa lata później zrezygnował ze służby wojskowej, żył jako pustelnik i mnich, założył klasztor. W 371 roku został wyświęcony na biskupa Tours. Odwiedził wtedy miasto Trier. Według przekazów założył nad brzegiem Mozeli kościół na cześć Świętego Krzyża, które przekształciło się później w opactwo. Biskup Marcin zmarł 8 listopada 397 roku, 11 listopada został pochowany w Tours. Od V wieku czczono go jako świętego.

St. Martin wird als ein Mann auf dem Pferd dargestellt, der süßes Gebäck an die Kinder verteilt. 

Święty Marcin jest przedstawiany jako żołnierz na koniu, który daje dzieciom słodkie wypieki. Należy dodać, że jeszcze częściej jest przedstawiany jako żołnierz, który dzieli się swoim płaszczem z ubogim człowiekiem.

Das Teilen ist sein Zeichen. Diese Symbolik wird folgendermaßen erklärt:

Der Soldat Martinus traf im Winter einen armen Mann. Er hatte nur Waffen und einen Soldatenmantel dabei. Er nahm also sein Schwert und teilte den Mantel mitten entzwei, um den einen Teil dem Armen zu geben. Im Traum erschien ihm Jesus, der ihm für diese wohltätige Tat dankte. Es war für Martinus ein Ansporn, sich taufen zu lassen. Darüber erzählen die Martinslieder, die die Kinder bei den Umzügen singen. 


In Deutschland sind die Umzüge populär. Vor allem Kinder nehmen an ihnen teil, sie halten Laternen in der Hand und singen Lieder vom heiligen Martin. Oft werden knusprige Zuckerbrezeln verteilt. 

Dzielenie się jest znakiem:

Żołnierz Marcin spotkał zimą biednego człowieka. Miał przy sobie tylko broń i żołnierski płaszcz. Swoim mieczem przeciął więc płaszcz na pół i dał jedną część biednemu człowiekowi. W jego śnie pojawił się Jezus, który podziękował mu za ten dobroczynny czyn. Był to dla niego impuls do chrztu. O tym opowiadają piosenki, które dzieci śpiewają na procesjach. W Niemczech procesje są bardzo popularne.

Video na YouTube: 

St. Martin Umzug in Koblenz (video z procesji w Koblencji)

Ich geh’ mit meiner Laterne  (jedna z najbardziej znanych piosenek na dzień św. Marcina)

Die Geschichte von St. Martin:

Früher fing die Fastenzeit am 11. November an und die Mönche verteilten an diesem Tag in Klöstern das Essen an arme Menschen (das sog. Armenbrot). Am 11. November begann auch das neue Wirtschaftsjahr der Bauern. 

Wcześniej post zaczynał się 11 listopada i mnisi rozdzielali wtedy w klasztorach jedzenie dla biednych ludzi.

Gebäcke, die zu religiösen Anlässen in Form von Menschen, Heiligen, Tieren oder Symbolen gebacken wurden, werden Gebildebrote genannt. 


Z okazji dnia św. Marcina sprzedawane są tradycyjne wypieki w kształcie ludzi, świętych, zwierząt czy symboli (tzw. Gebildebrote). Najczęściej są to jednak wypieki w kształcie ludzi (tzw. Weckmann).  U mnie w piekarniach pojawiał się głównie Weckmann 🙂

Sie werden zu Tagen geschenkt und gegessen, die zu den Motiven in Beziehung stehen wie etwa die Martinsbrezel. Aber es gibt noch mehr Gebäcke zum Martinstag. In Süddeutschland wurden am 11. November Martinsgeigen, große Weißbrote, in der Kirche geweiht und an die Armen verschenkt. Martinsküchlein (Schmalzgebäck) und Martinslaible (Hefezopf) gab der Bauer den Arbeitern, gaben Erwachsene den Kindern. Außerdem gibt es Martinshörnchen aus Hefe- oder Mürbeteig in Hufeisenform.

(mehi, Trierischer Volksfreund. Di., 8. November 2011, Nr. 259)

W Polsce popularne są rogale marcińskie (osobiście nigdy ich nie próbowałam). W dniu św. Marcina można spotkać w Niemczech różne wypieki, zależnie od regionu. Są wypieki w formie chleba, chałki, rożków, kruchego ciasta czy ciasta drożdżowego.

Quellen (Źródła):

– eigenes Wissen
– Trierischer Volksfreund. Di., 8. November 2011, Nr. 259

Jak wygląda procesja w dniu świętego Marcina? Wcześniej w przedszkolach i szkołach dzieci przygotowują lampiony, które potem niosą ze sobą na procesji. Ludzie gromadzą się w określonym punkcie miasta (u mnie pod wieżą). Procesja zaczyna się od przedstawienia mężczyzny na koniu przebranego za św. Marcina. Za nim kroczą dzieci niosące lampiony, śpiewające piosenki o św. Marcinie. Procesja idzie przez określoną część miasta. Na końcu wszyscy docierają do dużego placu, na którym pali się ogień. Tam odgrywane są scenki.

Ponieważ w dzień procesji zwykle jest zimno, to dorośli mają okazję zakupu grzanego wina (Glühwein). Dla dzieci najczęściej jest ciepła lemoniada.

I jeszcze trochę słownictwa:

Martin von Tours (316-398) war ein Offizier des römischen Kaisers. – Marcin z Tours był oficerem cesarza rzymskiego.

Es war eine kalte Winternacht. Ein vor Kälte zitternder Bettler begegnete Martin. – Była to zimna zimowa noc. Drżący z zimna żebrak spotkał Marcina.

Er hatte nur Lumpen an. – Miał on na sobie tylko szmaty.

Mit seinem Schwert schnitt Martin seinen Mantel entzwei. – Swoim mieczem Marcin rozciął swój płaszcz.

Eine Hälfte gab er dem armen Mann. – Połowę dał biednemu mężczyźnie.

372 wurde Martin Bischof von Tours. – W 372 roku Marcin został biskupem Tours.

Er ist ein Symbol für Selbstlosigkeit. – Jest on symbolem bezinteresowności.

Mit ihm assoziiert man auch Hilfsbereitschaft. – Z nim kojarzymy także gotowość niesienia pomocy.

Zwyczajem związanym z tym dniem są procesje, podczas których dzieci niosą latarnie, często własnoręcznie wykonane. Podczas takiego pochodu na koniu jedzie człowiek przebrany za świętego Marcina.

Wortschatz – słownictwo:

der Kaiser – cesarz

vor Kälte zittern – drżeć z zimna

der Bettler – żebrak

begegnen – spotykać

die Lumpen – szmaty

das Schwert – miecz

die Hälfte – połowa

die Selbstlosigkeit – bezinteresowność

die Hilfsbereitschaft – gotowość niesienia pomocy

der Umzug – pochód

der Reiter – jeździec

Również w Polsce obchodzi się dzień św. Marcina, jednak nie w całym kraju, w moim regionie jest to zwyczaj prawie nieznany. Jednak każdy zna rogale marcińskie.

W Niemczech z tym dniem kojarzył mi się wypiek taki jak Weckmann – co roku bardzo chętnie go kupowałam w piekarni i oczywiście jadłam 🙂

Już w podstawówce na lekcjach niemieckiego nauczyłam się jednej z najbardziej znanych niemieckich piosenek związanych z Martinstag:

Ich gehe mit meiner Laterne

und meine Laterne mit mir.

Da oben leuchten die Sterne

und unten leuchten wir.

Ein Lichtermeer zu Martinsehr!

Rabimmel-rabammel-rabumm.

Pogrzeby w Niemczech + słownik pogrzebowy

Pogrzeby w Niemczech + słownik pogrzebowy

Ten post jest nową wersją postu, który opublikowałam w 2013 roku. Napisałam wtedy o tym, jak w Niemczech wyglądają pogrzeby. Jest również trochę słownictwa związanego z umieraniem.

Napiszę o tym, co usłyszałam od Niemców i co sama przeżyłam, bo jeśli chodzi o pogrzeby w Niemczech, to na kilku byłam. Jest pod tym względem kilka różnic w stosunku do Polski, dlatego uważam że ten temat jest godny poruszenia go na blogu.

Niemców, którzy byli w Polsce na Wszystkich Świętych, zawsze fascynuje oprawa tego święta. Słyszałam wielokrotnie zachwyty nad tym, że cmentarze są wtedy u nas pełne, że groby są ładnie przybrane. Słyszałam też wyrazy zdziwienia tym, że tak trudno jest znaleźć wtedy miejsce parkingowe w pobliżu cmentarza. Niesamowite wrażenie pozostawiają oczywiście cmentarze wieczorem, kiedy są rozświetlone przez palące się znicze. Ogólnie w Niemczech ludzie nie chodzą na cmentarz tak często jak w Polsce.

Mam wrażenie, że Niemcy, którzy wiedzą coś o Polsce, zazdroszczą Polakom tego, że u nas więzy rodzinne nadal są dosyć silne. Przejawia się to również na pogrzebach, kiedy jedzie się nawet na drugi koniec Polski, kiedy umiera ktoś blisko spokrewniony. W Niemczech też tak bywa, ale mam wrażenie, że pogrzeby są bardziej kameralne niż w Polsce. Nie ma gromady wieńców i coraz częściej zwłoki są palone. Kremacja jest tutaj czymś normalnym – nie tylko wśród protestantów, ale i wśród katolików. Niedawno (lato 2013) po raz pierwszy byłam na pogrzebie z urną. Było to dla mnie trochę dziwne doświadczenie, ale równocześnie ciekawe. Na pogrzebach praktycznie zawsze stoi w kościele zdjęcie zmarłego.

Oczywiście nie każdy chce, żeby jego zwłoki zostały spalone. W takiej sytuacji idzie się do notariusza i sporządza odpowiednie dokumenty. Tak zrobiła np. moja dawna sąsiadka, która chce mieć gwarancję, że zostanie pochowana w trumnie, a nie w urnie.

Jeszcze jedna uwaga co do nagrobków. Po pierwsze to w Niemczech nie są one tak strojne jak często bywa w Polsce. Coraz częściej słyszy się o sytuacjach, kiedy ludzie życzą sobie, żeby po śmierci na ich nagrobkach nie wyryto ani imienia, ani nazwiska, gdyż wiedzą, że nikt nie będzie potem dbał o te nagrobki. Znam również osoby, które wcześniej określają, w czym chcą zostać pochowane, np. moja znajoma zażyczyła sobie, żeby pochowano ją w dżinsach i swetrze. Stypa odbywa się prawie zawsze. Niedawno byłam na stypie, która odbyła się w hotelu. Było coś do jedzenia (przystawki) i picia (kawa, woda, wino). Wspominaliśmy zmarłą, oglądaliśmy jej zdjęcia. Wspominane były przede wszystkim wesołe wydarzenia z jej udziałem. Myślę, że teraz pogrzeby w Polsce wyglądają podobnie jak pogrzeby w Niemczech.

Wspomnę jeszcze o nekrologach, które nieco różnią się od polskich. U nas składa się w lokalnych gazetach przede wszystkim kondolencje dla rodziny, czasami nekrologi. W mojej lokalnej niemieckiej gazecie można zauważyć, że zawsze jest informacja o śmierci danej osoby, a następnie informacja, kiedy i gdzie odbywa się pogrzeb. Wynika z tego, że pogrzeb nie jest już kilka dni po śmierci tak jak w Polsce, lecz czeka się ok. 2 tygodnie. Czasami nawet miesiąc. Pod tą informacją najczęściej znajduje się adres, na który można przesłać kondolencje dla rodziny. U góry często można znaleźć cytat np. z Biblii lub ogólnie z literatury. Ostatnio (2013) znalazłam np. takie:

Nun ruhe sanft in Gottes Frieden.

Gott lohne dich für deine Müh‘,

ob du auch von uns geschieden,

in unseren Herzen stirbst du nie.

 

Ich habe den Berg erstiegen, der euch

noch Mühe macht, drum weinet nicht

 

ihr Lieben, ich habe mein Werk vollbracht. 

 

Erinnerungen sind kleine Sterne, die tröstend in das Dunkel unserer Trauer leuchten.

Das Ende der Suche wird erst dann erreicht sein, wenn wir die Augen für immer schließen

Menschenleben sind wie Blätter, die lautlos fallen. Man kann sie nicht aufhalten auf ihrem Weg.

 

Mniej więcej 2 tygodnie po pogrzebie w gazecie znajduje się podziękowanie (die Danksagung) dla uczestników pogrzebu i dla wszystkich, którzy złożyli wyrazy współczucia, np.:

Herzlich bedanken wir uns für die große Anteilnahme und die lieben Worte von Pfarrer… zum Tod von…

 

Herzlichen Dank sagen wir allen, die gemeinsam mit uns von … Abschied nahmen, ihre Anteilnahme in vielfältiger Weise zum Ausdruck brachten und ihn auf seinem letzten Weg begleiteten.

 

Herzlichen Dank sagen wir allen, die mit uns Abschied nahmen von unserem geliebten Verstorbenen … Für die tröstenden Wort, gesprochen oder geschrieben, für einen Händedruck, wenn Worte fehlten, für die Blumen, Kränze und Geldspenden und die Begleitung auf seinem letzten Weg.

 

Na koniec trochę słownictwa pogrzebowego:

 

Allerheiligen – Wszystkich Świętych

Allerseelen – Zaduszki

jemandes (Gen.) gedenken  – składać komuś hołd pamięci

die Anteilnahme – kondolencje

seine Anteilnahme zum Ausdruck bringen – wyrazić kondolencje

mein aufrichtiges Beileid – moje szczere współczucie

der Nachruf – nekrolog

die Trauer – smutek

die stille Trauer – cichy smutek

die Todesanzeige – nekrolog

die Beerdigung – pogrzeb

das Begräbnis – pogrzeb

die Einäscherung – kremacja

der Friedhof – cmentarz

das Grabmal – grobowiec

das Grablicht – znicz

der Trauergottesdienst – nabożeństwo żałobne

die Beisetzung – pochówek (eines Toten – zmarłego), złożenie (einer Urne – urny)

die Urnenbeisetzung – złożenie urny

die Urne – urna

der Sarg, die Särge – trumna, trumny
die Leiche – zwłoki

die Trauerfeier – ceremonia/uroczystość pogrzebowa

von jemandem (Dat.) Abschied nehmen – pożegnać się z kimś

in Liebe und Dankbarkeit Abschied nehmen – pożegnać się w miłości i wdzięczności

jemanden (Akk.) im Herzen behalten – zachować kogoś w sercu

in liebevollem Gedenken – w czułej / troskliwej pamięci

in ewiger Erinnerung – we wiecznym wspomnieniu

jemanden (Akk.) in liebevoller Erinnerung behalten – zachować kogoś w czułym wspomnieniu

freundlich zugedachte Blumen und Kränze – mile przeznaczone, pomyślane kwiaty i wieńce

der Kranz, die Kränze – wieniec, wieńce

im Namen aller Angehörigen – w imieniu wszystkich krewnych

tröstende Worte – słowa pocieszenia

sich in Trauer mit jemandem (Dat.) verbunden fühlen – czuć się złączonym z kimś w smutku

das Leben findet seine Vollendung – życie znajduje ukończenie

ein erfülltes Leben – spełnione życie

jemanden (Akk.) auf seinem letzten Weg begleiten – towarzyszyć komuś na ostatniej drodze

Zusammen można więcej: Raclette i Fondue

Zusammen można więcej: Raclette i Fondue

Pamiętacie akcję „Zusammen można więcej”? Co jakiś czas – staramy się co miesiąc lub co dwa – organizujemy (ja i kilka innych germanistek) mini projekt skupiony wokół wybranego przez nas zagadnienia. Tym razem temat przewodni to oczywiście święta 🙂

Tutaj znajdziecie moje dotychczasowe posty z cyklu Zusammen można więcej: wejdź tu

Dzisiaj przygotowałam dla Was post o typowych szwajcarskich potrawach – raclette i fondue, które bardzo popularne są również więcej i bez których coraz więcej Niemców nie może sobie wyobrazić Bożego Narodzenia.

Co ciekawe, oba słowa mogą mieć dwa rodzajniki:

die / das Fondue

die / das Raclette

Pod hasłem fondue najczęściej rozumie się Käsefondue (istnieje też Schokoladenfondue albo Fleischfondue).

DUDEN tak definiuje fondue:

(schweizerisches) Gericht, bei dem kleine Stücke Brot bei Tisch in eine durch Erhitzen flüssig gehaltene Mischung von Hartkäse, Weißwein, Kirschwasser und Gewürzen getaucht und dann gegessen werden; Käsefondue

das Gericht – danie, potrawa

kleine Stücke Brot – małe kawałki chleba

das Erhitzen – podgrzewanie

der Hartkäse – ser twardy

das Kirschwasser – wiśniówka

die Gewürze – przyprawy

tauchen – zanurzać

die Fonduegabel – widelec do fondue

 

A co to jest raclette? 

Raclette – schweizerisches Gericht, bei dem die Essenden Hartkäse schmelzen lassen und die weich gewordene Masse nach und nach auf einen Teller abstreifen

Hartkäse schmelzen lassen – topić ser twardy

nach und nach – stopniowo

die weich gewordene Masse auf einen Teller abstreifen – zdejmować / nabierać miękką masę na talerz

der Racletteofen – piecyk do raclette

der Raclette-Grill – grill do raclette

Co podaje się do raclette?

saure Gurken – kiszone ogórki

Essigzwiebel – cebula w occie

Senffrüchte

– owoce w syropie musztardowym

Tomaten – pomidory

Pfeffer aus der Mühle – pieprz z młynka

 

Warto zauważyć, że słowo Raclette oznacza nie tylko potrawę, ale i specjalny grill do jej przygotowania. Poza tym jest to również rodzaj sera.

 

Jak przygotować perfekcyjne fondue?

A co przygotowały dla Was inne germanistki?

Aleksandra z bloga Niemiecka sofa napisała o Christkind – tradycji z Norymbergi:

Christkind – tradycja z Norymbergi

Alina z bloga Szpreche w deche przygotowała tekst o choince:

Choinka – tradycja świąteczna

Martyna z bloga Majstersztyk językowy przygotowała wpis o potrawach wigilijnych w DACH wraz ze słowniczkiem potraw polskich:

Potrawy wigilijne w krajach DACH

Niemieckie obywatelstwo: Wasze pytania i moje perypetie

Niemieckie obywatelstwo: Wasze pytania i moje perypetie

Po opublikowaniu postu o niemieckim obywatelstwie kilka osób zadało mi pytania, postanowiłam więc odpowiedzieć na nie również tutaj – może odpowiedzi będą przydatne dla większej ilości osób.

Czy składając przysięgę powtarzałam za urzędnikiem czy musiałam nauczyć się jej na pamięć?

Powtarzałam za urzędnikiem.

Jak długo czekałam na decyzję?

Od razu powiedziano mi, że będzie pozytywna, ponieważ spełniałam wszystkie warunki, ale na oficjalną decyzję czeka się zwykle kilka tygodni.

Czy do dokumentów musiałam dołączyć CV?

Nie.

Czy zrzekłabym się polskiego obywatelstwa, gdyby była taka konieczność?

Na pewno nie, nigdy bym się go nie zrzekła.

Jak często odbywa się uroczystość, podczas której obcokrajowcy otrzymują niemieckie obywatelstwo?

W mieście, w którym to załatwiałam (Wittlich), odbywa się ona dwa razy w roku. W dużych miastach być może częściej.

 

Napiszę jeszcze kilka słów o moim uzyskaniu niemieckiego obywatelstwa. 

Jak wspomniałam, uzyskałam je w 2016 roku. Zaczęłam wszystko załatwiać latem, a obywatelstwo miałam uzyskać pod koniec listopada. Właśnie wtedy trafiła mi się jednak szansa wyjazdu do pracy do Meksyku. Pisałam o tym tutaj. Do Meksyku miałam polecieć 14 listopada 2016. Pomyślałam więc, że moje obywatelstwo przepadło, skoro nie będę mogła pojawić się na uroczystości. Zadzwoniłam więc do urzędnika, żeby mu o tym powiedzieć. Powiedział jednak, że jest to już tak właściwie kwestia dni, więc załatwi to dla mnie w trybie specjalnym. Był na tyle miły, że udał się z moimi papierami do radnego, który zajmował się podpisywaniem wniosków o obywatelstwo. Zawdzięczam mu więc to, że się udało. Przysięgę złożyłam w obecności tego właśnie urzędnika. Było to już na początku października, więc przed wyjazdem do Meksyku zdążyłam jeszcze wyrobić sobie niemiecki dowód osobisty i paszport.

Jak uzyskać niemieckie obywatelstwo? / Wege zur deutschen Staatsangehörigkeit

Jak uzyskać niemieckie obywatelstwo? / Wege zur deutschen Staatsangehörigkeit

Jak można uzyskać niemieckie obywatelstwo?

Te kwestie reguluje Staatsangehörigkeitsgesetz (StAG) – ustawa o obywatelstwie.

Istnieją następujące sposoby uzyskania obywatelstwa:

  • Abstammungsprinzip (zasada pochodzenia) – Dziecko rodziców posiadających obywatelstwo niemieckie automatycznie je otrzymuje. Wystarczy również, jeśli tylko jeden z rodziców ma obywatelstwo. Ta reguła dotyczy również adoptowanych dzieci
  • Geburtsortprinzip (zasada miejsca urodzenia) – urodzone w Niemczech dziecko jest Niemcem, jeśli jeden z rodziców od minimum 8 lat nieprzerwanie przebywa w Niemczech, posiada nieograniczone prawo do pobytu
  • Einbürgerungsprinzip (zasada nadania obywatelstwa/naturalizacji) – warunki to m.in. znajomość niemieckiego, konieczność zapewnienia sobie utrzymania, rezygnacja z pierwszego obywatelstwa.

Uwaga: nie zawsze trzeba rezygnować z pierwszego obywatelstwa. Zasadniczo ta reguła obowiązuje, ale są wyjątki, np. obywatele UE mogą zachować pierwsze obywatelstwo.

Ja uzyskałam niemieckie obywatelstwo w 2016 roku. Wiem, co i jak, więc krótko opiszę, co musiałam zrobić.

Oczywiście musiałam głównie zebrać konieczne dokumenty, czyli:

  • Potwierdzić czas pobytu w Niemczech. Razem było to około 7 lat (normalnie konieczne jest 8 lat). Od reguły 8 lat czynione są wyjątki, jak w moim przypadku. Nie był to również nieprzerwany pobyt, ponieważ najpierw mieszkałam rok w Niemczech, następnie rok w Polsce, aby wrócić do Niemiec i znowu mieszkać tam ponad 6 lat.
  • Potwierdzić fakt, że potrafię sama się utrzymać. Skserowałam więc moją umowę o pracę (na czas nieokreślony). Od tej reguły również jest wyjątek: jeśli ktoś pobiera zasiłek, ale udowodni, że został zwolniony nie ze swojej winy.
  • Potwierdzić znajomość niemieckiego – skserowałam dyplom ukończenia studiów germanistycznych. Tak jak zapewne wiecie, normalnie konieczny jest certyfikat B1.
  • Musiałam zdać tzw. Einbürgerungstest, czyli test z wiedzy o Niemczech, o prawie i o społeczeństwie. Testy te zwykle odbywają się w urzędzie powiatowym czy gminnym. Dla mnie nie był on trudny, można wcześniej przygotować się, korzystając z tej strony:

Einbuergerungstest

  • Potwierdzić swoją niekaralność. Miałam tzw. „polizeiliches Führungszeugnis”, czyli „policyjne poświadczenie niekaralności”. Z tego, co pamiętam, musiałam pójść do gminy i po kilku dniach takie zaświadczenie dostałam pocztą
  • Zadeklarować, że będę przestrzegać niemieckiej konstytucji, czyli podpisać stosowną deklarację
  • Musiałam przedłożyć międzynarodowy akt urodzenia 

 

Po przyznaniu niemieckiego obywatelstwa odbywa się uroczystość, na której odbiera się Einbürgerungsurkunde, czyli dokument nadania obywatelstwa. Na uroczystości trzeba złożyć przysięgę mówiącą o tym, że będziemy przestrzegać niemieckiej konstytucji i że zaniechamy wszelkich działań mogących zaszkodzić RFN.

Potem można już składać wniosek o dowód osobisty i paszport.

Obiekty na liście UNESCO: Porta Nigra, czyli ślady rzymskiej kultury w Trier

Obiekty na liście UNESCO: Porta Nigra, czyli ślady rzymskiej kultury w Trier

W ramach akcji „W 80 blogów dookoła świata” w tym miesiącu piszemy o obiektach wpisanych na listę UNESCO w poszczególnych krajach. Ja postanowiłam napisać o Porta Nigra. 

W Trier jest wiele budowli, a tak właściwie ich pozostałości, z czasów Cesarstwa Rzymskiego. Poza tym bardzo lubię piękną katedrę. Rynek też jest śliczny, ale aż tak bardzo go nie lubię, bo za dużo na nim handlarzy wszystkim, co tylko możliwe.

Na początku nie byłam pewna, czy pamiętam, jak dojść do Porta Nigra i do rynku, ale po chwili odświeżyłam pamięć i trafiłam. Tutaj już wyłania się Porta Nigra:

Porta Nigra („czarna brama”) uchodzi za symbol miasta. Zawsze robiła i robi na mnie ogromne wrażenie. Jest do dawna rzymska brama miejska oraz najlepiej zachowana rzymska brama miejska na terenie Niemiec. Od 1986 roku Porta Nigra jest wpisana na listę dziedzictwa światowego UNESCO.

Brama została wybudowana około 180 roku n.e. jako północne wejście do miasta Augusta Treverorum, czyli do dzisiejszego Trewiru. Nigdy nie została ukończona. Nazwa Porta Nigra używana jest od średniowiecza, kiedy to ciemny kolor powstał na skutek wietrzenia piaskowca. Inna dawna nazwa to „Porta Martis” (brama Marsa).

Pochodzący z Sycylii bizantyjski mnich Symeon w 1028 osiedlił się w Porta Nigra jako pustelnik. Rzekomo kazał się tam zamurować. Po śmierci w 1035 roku został tam też pochowany, a biskup Trewiru doprowadził w tym samym roku do jego kanonizacji. Ustanowił kapitułę Symeona (Simeonstift) i wybudował bramę do bocznego kościoła, w którego dolnej kaplicy pochowany był Symeon.

W 1802 roku Napoleon nakazał zamknąć kościół i kapitułę, a podczas swojej wizyty w Trewirze w 1804 roku zarządził rozbiórkę budowli kościelnych. W latach 1804-1809 budynek został całkowicie przebudowany. Prusacy zarządzili w 1815 roku wyburzenie budowli powstałych za Napoleona, więc brama Porta Nigra znowu była doskonale widoczna.

W latach 70-tych XIX wieku rozebrano miejski mur i prawie wszystkie średniowieczne bramy miejskie, między innymi także bramę Symeona.

Porta Nigra można dokładnie obejrzeć również od środka.

Ulica, która prowadzi od Porta Nigra do rynku, czyli Simeonstrasse, jest klasycznym deptakiem. Znajduje się na niej oczywiście mnóstwo sklepów. Do centrów handlowych w stylu Karstadt czy Galeria Kaufhof nawet nie wchodziłam, bo nie lubię takich miejsc. Wolę małe sklepiki. Ktoś kiedyś powiedział mi, że czynsze na Simeonstrasse są najwyższe w całych Niemczech, wyższe niż nawet w Berlinie.

Jak przystało na bloga o języku niemieckim, przygotowałam dla Was również informację w tym języku:

Die Porta Nigra ist das Wahrzeichen von Trier. Es ist ein ehemaliges römisches Stadttor (Porta Nigra bedeutet auf Lateinisch „Schwarzes Tor“) und das besterhaltene römische Stadttor Deutschlands. Seit 1986 ist die Porta Nigra Teil des UNESCO-Welterbes Römische Baudenkmäler, Dom und Liebfrauenkirche in Trier.

Das Stadttor wurde um 180 n. Chr. als nördlicher Zugang zur Stadt Augusta Treverorum, dem heutigen Trier, erbaut. Das Tor wurde nie fertiggestellt. Der seit dem Mittelalter bezeugte Name Porta Nigra ist von der dunklen Färbung abgeleitet, die durch die Verwitterung des Kordeler Sandsteins entstand. Ein anderer Name lautete Porta Martis („Tor des Mars“).

Der aus Sizilien stammende byzantinische Mönch Simeon ließ sich in dem Gebäude nach 1028 als Einsiedler nieder. Angeblich hatte er sich dort einmauern lassen. Nach seinem Tod 1035 wurde er im Erdgeschoss bestattet und der Trierer Erzbischof Poppo erwirkte noch im selben Jahr seine Heiligsprechung. Er errichtete das Simeonstift und baute das Tor zur Doppelkirche um, in deren Unterkapelle Simeon bestattet war. Es wurden zwei Kirchenräume angelegt, von denen heute noch eine Apsis zu sehen ist.

Die Kirche und das Stift ließ Napoleon 1802 aufheben und bei seinem Besuch in Trier im Oktober 1804 verfügte er den Rückbau der kirchlichen Anbauten. Von 1804 bis 1809 wurde das Gebäude völlig umgebaut. Die Preußen vollendeten ab 1815 die Abbrucharbeiten, so dass nun wieder das römische Tor zu sehen ist. Lediglich den unteren Teil der mittelalterlichen Apsis ließ man stehen.

In den 1870er Jahren riss man die Stadtmauer und fast alle mittelalterlichen Stadttore ab, darunter auch das Simeonstor.

Quellen:

Heinz Cüppers: Porta Nigra. In: H. Cüppers (Hrsg.): Die Römer in Rheinland-Pfalz. Lizenzausgabe, Nikol, Hamburg 2002.

Sabine Faust: Porta Nigra. In: Rheinisches Landesmuseum Trier (Hrsg.): Führer zu archäologischen Denkmälern des Trierer Landes. Trier 2008.

Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa – pochodzą z 2012 i 2014 roku. 

Tak jak wspomniałam na początku, mój wpis jest częścią akcji „W 80 blogów dookoła świata”

Co miesiąc blogerzy językowi i kulturowi przygotowują dla Was wpisy na wybrany temat. Tu znajdziecie notki na poszczególnych blogach uczestników naszej akcji:

Austria 

Viennese breakfast – Austria na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO

Chiny 

Biały Mały Tajfun – Lijiang

Francja 

Demain, viens avec tes parents – UNESCO

Gruzja 

Gruzja okiem nieobiektywnym – Dziedzictwo narodowe, dziedzictwo światowe

Hiszpania

Hiszpański dla Polaków – Katedra w Salamance i jej nietuzinkowi mieszkańcy

Irlandia

W Krainie Deszczowców – Irlandzkie obiekty na liście UNESCO

Japonia

japonia-info.pl Kuchnia japońska dziedzictwem światowym

Kirgistan

kirgiski.pl Obiekty UNESCO w Kirgistanie

Szwajcaria 

Szwajcarskie Blabliblu – Obiekty UNESCO w Szwajcarii

Szwecja

Szwecjoblog – Tu byłam, czyli obiekty z listy UNESCO w Szwecji

Turcja

Turcja okiem nieobiektywnym – Zwiedzamy Efez

Wielka Brytania

Blog edukacyjny o angielskim po polsku – W tajemniczym kręgu Stonehenge

English Freak – Tower of London

Daj Słowo – Wybrzeże Jurajskie

Włochy

Studia, parla, ama – Obiekty UNESCO we Włoszech

Po Prostu Włoski – Ciekawostki o Wenecji i jej lagunie

Różne kraje

Enesaj.pl – Turkijskie obiekty UNESCO

Tag der Deutschen Einheit

Tag der Deutschen Einheit

Dzisiaj z okazji Dnia Niemieckiej Jedności znalazłam dla Was kilka filmików na ten temat 🙂

Was ist Tag der Deutschen Einheit?

Der Tag der Deutschen Einheit – Slow German

ZDF Nachrichten – 3.10.1990

Feuerwerk am Reichstag – Tag der Deutschen Einheit – Berlin 2015

Nationalhymne – 3.10.2010

Na tej stronie możecie dowiedzieć się więcej o zjednoczeniu dwóch niemieckich państw:

Deutsche Teilung, deutsche Einheit

Moje ulubione wspomnienia z Niemiec

Moje ulubione wspomnienia z Niemiec

Dzisiaj zebrało mi się na wspomnienia z Niemiec – wybrałam ulubione – na początek z 2008 roku. Może w komentarzach napiszecie o swoich wspomnieniach?

Berlin, kwiecień 2008 – wycieczka studencka

Pamiętacie, w jakich latach stał mur w Berlinie?

Z berlińskim miśkiem 🙂

Lipsk, kwiecień 2008

Lipsk

Mam nadzieję, że kiedyś ponownie zobaczę Lipsk

pomnik bitwy narodów

Bardzo spodobał mi się wtedy wiosenny Lipsk

 

Niemieckie obywatelstwo: Wasze pytania i moje perypetie

W 80 blogów dookoła świata: 100 lat temu

Temat październikowej edycji „W 80 blogów dookoła świata” brzmi: 100 lat temu. Po niemiecku będzie to: vor 100 Jahren. Z tej okazji przygotowałam dla Was kilka zdjęć z opisami:

100-1

Sonntagsspaziergang (Niedzielny spacer): rodzeństwo w berlińskim Tiergarten (1913)

100-2

Ostseebad (Kąpiel w Morzu Bałtyckim): wyspa Usedom już wtedy była lubianym celem podróży.

100-3

Motor statt Pferd: Silnik zamiast konia

Fort T był produkowany od 1908 roku i długo był najczęściej kupowanym autem na całym świecie.

100-4

Stadtgetümmel: Miejski zgiełk

Już 100 lat temu dużo się działo w Berlinie – zdjęcie przedstawia skrzyżowanie Friedrichstraße i alei „Unter den Linden”.

100-5

Lehrlingswerkstatt: uczniowski warsztat

Uczniowie uczą się produkcji maszyn. Zdjęcie przedstawia warsztat firmy AEG w 1915 roku.

100-6

Tierische Helfer: Zwierzęcy pomocnicy

Wół zamiast traktora – wielu rolników było 100 lat temu zdanych na pomoc zwierząt.

100-7

Schulausflug: Szkolna wycieczka

Klasa Realschule z Bremy na szkolnej wycieczce. Zdjęcie pochodzi z 1910 roku. Jak widzimy, na zdjęciu nie ma dziewcząt.

100-8

Heiligabend: Wigilia

Inaczej niż dzisiaj, 100 lat temu święta Bożego Narodzenia były wielką uroczystością rodzinną, gdyż w rodzinach było dużo dzieci. Tak samo jak dzisiaj cieszyły się na choinkę i na ozdoby świąteczne.

 

Dzisiejszy wpis jest częścią akcji „W 80 blogów dookoła świata”. 

80blogow

Co miesiąc blogerzy językowo-kulturowi przygotowują dla Was posty na wybrany temat. To wspaniała inicjatywa umożliwiająca wymianę doświadczeń i opinii, a także oczywiście naukę języka. Zachęcam do odwiedzin na innych blogach:

Austria:

Viennese breakfast – 100 lat temu – ostatnia cesarzowa Austrii

Chiny:

Biały Mały Tajfun – Sto lat temu w Yunnanie 

Francja:

Français mon amour – 100 lat temu czyli opowiadamy o przeszłości

Madou en France – Belle Époque, czyli piękne czasy Francji

 

Kirgistan:

Kirgiski.pl – Kirgiskie powstanie 1916 r. i Ürkün – część I

Enesaj.pl – Ürkün: opowieść kirgiskiego repatrianta

Niemcy:

Niemiecka Sofa – Historia BMW

Niemiecki w Domu : 100 lat temu w Niemczech

Turcja:

Turcja okiem nieobiektywnym- 100 lat temu w Turcji: zabawa czasem

Wielka Brytania:

Angielski dla każdego – 100 lat temu w Anglii

Włochy:

Studia, parla, ama  “W 80 blogów dookoła świata – 100 lat temu”

 

Źródło

Niemieckie obywatelstwo: Wasze pytania i moje perypetie

W 80 blogów dookoła świata: 10 porad dla turysty

Dzisiaj w ramach akcji „W 80 blogów dookoła świata” przygotowałam dla Was wpis z dziesięcioma radami / wskazówkami dla turysty.

No cóż, mieszkam w regionie tak turystycznym, że w sezonie mam dość 🙂 Nie tylko ja zresztą. W sezonie, który trwa pełną parą, trudno jest poruszać się po mieście, bo turyści często zachowują się tak, jakby nie obowiązywały ich zasady. Poza tym często muszę zatrzymywać się w drodze, żeby nie wejść w kadr zdjęcia (no w sumie nie muszę, ale zatrzymuję się, żeby nie zepsuć komuś zdjęcia).

  1. Nie zdziw się, jeśli ktoś powita Cię mówiąc: „Mahlzeit!” Tutaj to zwyczajowe powitanie, mające tyle wspólnego z posiłkiem, że początkowo witano się tak w porze obiadowej. Obecnie znacznie wcześniej.
  2. Nad Mozelą jest bardzo dużo zamków i ruin zamków. Są specjalne trasy dla turystów z naciskiem na zwiedzanie zamków. Wiele miejscowości ma w nazwie „Burg.” W moim mieście, czyli Traben-Trarbach, są ruiny zamku Grevenburg. Tak jak większość zamków, znajduje się on na wzgórzu, skąd można podziwiać panoramę doliny.
  3. Jeśli chcesz spróbować lokalnych specjałów, to nie idź do zwykłych restauracji, lecz raczej do knajp prowadzonych przez właścicieli winnic. Mają one niepowtarzalną atmosferę, można tam oczywiście spróbować lokalnego wina, a poza tym dobrze pojeść. Będąc nad Mozelą, nie można nie spróbować tutejszego wina. Ja najbardziej lubię „lieblich”.
  4. Wybierz się na rejs statkiem. Ja co prawda nigdy nie płynęłam statkiem, ale każdy poleca 🙂
  5. Nad Mozelą jest wiele ścieżek rowerowych i tras wędrówkowych. Dużo turystów przyjeżdża tu tylko po to, żeby wędrować albo jeździć na rowerze.
  6. Będąc nad Mozelą, nie można nie pochodzić po winnicach.
  7. W wielu miejscowościach nad Mozelą, w tym także w Traben-Trarbach, jest prawdziwy podziemny świat z długimi trasami podziemnymi. Można pozwiedzać piwnice na wino.
  8. Przygotuj się na ekstremalną zmienność pogody. Nawet jeśli jest pięknie i niebo jest jaśniutkie, bez jednej chmurki, zabierz ze sobą parasol. Za minutę niebo może być całkowicie ciemne i może rozpocząć się nawałnica. Wtedy co prawda parasol na niewiele się zda, ale dobrze wziąć ubranie przeciwdeszczowe. Ja jestem ciągle mobilna na rowerze i nie ma ani JEDNEGO dnia, w którym nie mam ze sobą ubrania na zmianę.
  9. Nie denerwuj się na turystów z Holandii i Belgii – oni po prostu tacy są 🙂 Zawsze kiedy mówię: „sorry za spóźnienie, jechałam za turystą z Holandii”, to każdy kiwa głową ze zrozumieniem 🙂 Ja oczywiście śmigam rowerkiem, to się nie zmienia. Czasami nie ma niestety jak pojechać po chodniku. Najwięcej turystów jest tu właśnie z Belgii i Holandii, potem z Francji, Luksemburga i Wielkiej Brytanii, ze Szwecji i Norwegii także.
  10. Przyjedź w sezonie, który trwa od kwietnia do października. W porze zimowej wiele restauracji i atrakcji turystycznych jest zamkniętych.

 

Ruine Grevenburg

Die Traben-Trarbacher Unterwelt

 

Kilka zdjęć mojego autorstwa:

DSCN3724

DSCN3732

DSCN3749

DSCN3757

DSCN3772

DSCN3784

DSCN3811

DSCN3835

DSCN3849

Obraz 028

Obraz 029

Obraz 030

Obraz 046

Obraz 399

Obraz 896

Obraz 907

Dzisiejszy wpis jest częścią akcji „W 80 blogów dookoła świata”

80blogow

Co miesiąc blogerzy językowo-kulturowi przygotowują dla Was posty na wybrany temat. To wspaniała inicjatywa umożliwiająca wymianę doświadczeń i opinii, a także oczywiście naukę języka. Zachęcam do odwiedzin na innych blogach:

Chiny:

Biały Mały Tajfun – 10 porad – http://baixiaotai.blogspot.com/2016/07/10-porad.html

 

Finlandia:

Suomika – 10 porad dla turysty w Finlandii

http://suomika.pl/10-porad-dla-turysty-finlandii/

 

Francja:

Madou en France – Francuski poradnik turysty w pigułce http://www.madou.pl/2016/07/Francja-poradnik-turysty.html

 

Francuskie i inne notatki Niki – Pierwszy raz w Paryżu czy we Francji? Dekalog porad

http://notatkiniki.blogspot.com/2016/07/pierwszy-raz-w-paryzu-czy-we-francji.html

 

Gruzja:

Gruzja okiem nieobiektywnym:  Pierwszy raz w Gruzji- 10 grzechów głównych

http://innagruzja.blogspot.com/2016/07/pierwszy-raz-w-gruzji-10-grzechow.html

 

Hiszpania:

Hiszpański na luzie – Jak połączyć urlop w Hiszpanii z turystyką językową. 10 porad

http://www.hiszpanskinaluzie.pl/2016/07/urlop-w-hiszpanii-rady.html

 

 

Japonia:

Japonia-info.pl – Porady dla wyjeżdżających do Japonii – http://japonia-info.pl/porady-dla-wyjezdzajacych-japonii/

 

Kirgistan:

 

Enesaj.pl – Pierwsza podróż do Kirgistanu

http://enesaj.pl/2016/07/pierwsza-podroz-do-kirgistanu/

 

Litwa:
Na Litwie – 10 porad dla turysty jadącego pierwszy raz na Litwę
http://nalitwie.wordpress.com/2016/07/25/10-porad-dla-turysty-jadacego-pierwszy-raz-na-litwe

 

Niemcy:

Nauka Niemieckiego w Domu : 10 porad dla turysty w Niemczech: http://niemieckiwdomu.pl/10-porad-dla-turysty-niemczech/

 

Niemiecki po ludzku: 10 porad dla turysty

http://niemieckipoludzku.pl/?p=2021

 

Norwegia:

Norwegolożka: Pierwszy raz w Norwegii – co warto wiedzieć? https://norwegolozka.wordpress.com/2016/07/25/pierwszy-raz-w-norwegii-co-warto-wiedziec

 

Pat i Norway – 10 porad dla turysty w Bergen

http://patinorway.blogspot.com/2016/07/235-10-porad-dla-turysty-w-bergen.html

Szwajcaria:

Między Francją a Szwajcarią – Szwajcaria: Praktyczne informacje dla turystów

http://www.miedzy-francja-a-szwajcaria.pl/2016/07/szwajcaria-praktyczne-informacje.html

 

Wielka Brytania:

Angielski dla każdego – 10 porad dla turysty jadącego pierwszy raz do Anglii http://angdlakazdego.blogspot.com/2016/07/10-porad-dla-turysty-jadacego-pierwszy.html

 

English Tea time – 10 wskazówek jak zaplanować wyjazd do Londynu http://www.english-tea-time.com/603-10-wskaz%C3%B3wek-jak-zaplanowa%C4%87-wyjazd-do-londynu.html

 

Language Bay-  10 porad dla turysty jadącego pierwszy raz do Londynu- „W 80 blogów dookoła świata #28”

http://language-bay.blogspot.com/2016/07/10-porad-dla-turysty-jadacego-pierwszy.html

 

Włochy:

Italia nel cuore – Nasz “pierwszy raz” we Włoszech…10 praktycznych porad
https://italianelcuoreblog.wordpress.com/2016/07/25/nasz-pierwszy-raz-we-wloszech-10-praktycznych-porad/

 

Niemieckie obywatelstwo: Wasze pytania i moje perypetie

Serial „Magda w Niemczech”. Część 1

Tak jak zapowiedziałam, rusza mały serial. Miało to być w kwietniu, lecz dopiero teraz czasowo było dla mnie możliwe rozpoczęcie realizacji pomysłu.

Po raz pierwszy ujrzałam Niemcy w 2008 roku.  Była to wycieczka studencka zorganizowana przez jednego z moich wykładowców, dofinansowana przez DAAD. Pojechaliśmy wtedy do Berlina i do Lipska. Nie pamiętam już wszystkiego dokładnie, dlatego nie będę się teraz na tym skupiać.

Przejdę do mojego (prawie nieprzerwanego) pobytu w Niemczech. Czwarty rok studiów spędziłam w Niemczech, studiując na uniwersytecie Bielefeld w ramach programu Erasmus.

Dlaczego się na to zdecydowałam? Wiedziałam, że nie będę dobrą germanistką, jeśli nie spędzę dłuższego okresu czasu w jednym z krajów niemieckojęzycznych. Nie zamierzałam wtedy emigrować, bardzo chciałam zostać i pracować w Polsce. Program Erasmus jest świetną okazją do nauki (ok, dla niektórych do zabawy). Nienawidzę imprez i nigdy na nie nie chodziłam i nadal nie chodzę. Wolę spotkania w małym gronie, dlatego też mój pobyt miał cele wyłącznie naukowe.

Na uniwersytecie Bielefeld studiowałam dwa semestry – od października 2008 do lipca 2009. Może przedstawię najważniejsze aspekty:

  1. Na początku studenci Erasmusa mieli tydzień wprowadzający do życia uniwersyteckiego. W skrócie – „know how”. Było to bardzo dobre, ponieważ mieliśmy pomoc w odnalezieniu się na uczelni i w załatwieniu spraw formalnych. Wzięliśmy również udział w tygodniowym kursie niemieckiego (podział na 3 grupy, ja trafiłam do zaawansowanej).
  2. Po miesiącu musiałam zmienić mieszkanie, gdyż w pierwszym było dla mnie zdecydowanie za głośno, a ja należę do osób, które muszą mieć idealną ciszę, żeby zasnąć. Drugie mieszkanie było świetne – ogromne – 8 pokoi, 8 osób, 2 łazienki, duża kuchnia. Mieszkałam więc w klasycznej WG (Wohngemeinschaft). Można by sądzić, że były imprezy itd. Nic z tych rzeczy – trafiłam na bardzo spokojnych ludzi (poza mną dwie dziewczyny z Polski, dwoje Niemców, dziewczyna z Finlandii, chłopak z Pakistanu i już nie pamiętam). Mieszkało się tam super. Wtedy też dowiedziałam się co nieco o wynajmowaniu mieszkania w Niemczech.
  3. Starałam się chodzić na jak największą liczbę zajęć. Wybierałam je z kierunków „Deutsch als Fremdsprache” i „Germanistik”. Na „DaF” było dużo obcokrajowców, na germanistyce większość Niemców. Wykładowcy byli bardzo uprzejmi, większość to bardzo otwarte osoby i pod tym względem nie mogę powiedzieć nic złego. Nauka nie sprawiała mi trudności, gdyż byłam w swoim żywiole. Dowiedziałam się, jak wygląda system studiów w Niemczech: wybieranie zajęć, zbieranie punktów ECTS, przerwa pomiędzy semestrami itd.
  4. Pobyt w Bielefeld wykorzystałam na zbieranie materiałów do pracy magisterskiej. Dużo czasu spędzałam w uniwersyteckiej bibliotece i dużo pieniędzy wydawałam na kserowanie.
  5. Jak wiadomo, studenci z Polski nie dostają z Erasmusa dużo pieniędzy. W pierwszym semestrze było dobrze, ale potem zobaczyłam, że nie dam rady, jeśli nie będę pracować. Zazdrościłam studentom np. z Finlandii, którzy dostawali prawie 1.000 euro miesięcznie. Podróżowali po Niemczech, chodzili do kina, a ja nie mogłam sobie na to pozwolić. Zaraz po zakończeniu pierwszego semestru zaczęłam sprzątać w klinice dentystycznej. Łatwo nie było, ponieważ musiałam tam chodzić prawie codziennie wieczorem. Byłam padnięta po całym dniu, a tu jeszcze trzeba było pracować fizycznie. Byłam jednak dumna z siebie, że poradziłam sobie ze wszystkim. Potem jeszcze przywiozłam trochę pieniędzy do Polski.
  6. Uniwersytet Bielefeld ma bardzo szeroką ofertę zajęć z języków obcych. Oczywiście nie mogłam z tego nie skorzystać i właśnie wtedy zaczęłam uczyć się fińskiego. Kurs prowadziła rodowita Finka i robiła to wspaniale. Nie tylko uczyła języka, ale i bardzo dużo opowiadała o Finlandii.
  7. Dla studentów Erasmusa organizowane były wycieczki. Pamiętam, że dzięki temu odwiedziłam Münster.
  8. Każdy student Erasmusa miał swojego mentora. Ja z moją mentorką spotykałam się od czasu do czasu.

 

ZALETY POBYTU:

  1. Nauczyłam się samodzielności (podstawy gotowania, prasowanie, praca, ogólnie – ogarnęłam się). Zobaczyłam, że poradzę sobie bez względu na trudności.
  2. Zebrałam materiały do pracy magisterskiej.
  3. Poznałam, jak wygląda system studiów w Niemczech. Dowiedziałam się wiele o kraju (np. co Niemcy chętnie jedzą, jak wygląda jarmark świąteczny, jak rozmawiać z Niemcami). Na pewno poszerzyłam swoje horyzonty.
  4. Nie mogę nie wspomnieć oczywiście o podciągnięciu znajomości niemieckiego. To wtedy utwierdziłam się w tym, że tylko w kraju docelowym mogę opanować język perfekcyjnie.
  5. Nauczyłam się załatwiać sprawy urzędowe w Niemczech.

WADY:

Dla mnie ich nie było. Rzeknę to, co jest jedną z moich dewiz – „Jeder ist seines Glückes Schmied” (Każdy jest kowalem własnego losu). Aha, i może druga dewiza: „Man muss alles nehmen, wie es ist und das Beste daraus machen” 🙂 Aha, i słowa Tolkiena: „My decydujemy tylko o tym, jak wykorzystać dany nam czas”. Ja wiem, że czas spędzony w Bielefeldzie wykorzystałam bardzo dobrze i nie żałuję niczego 🙂

Niemieckie obywatelstwo: Wasze pytania i moje perypetie

Osterlamm

Symbolika baranka w chrześcijaństwie doprowadziła do powstania wypieku w formie baranka. Wypieki w kształcie symbolicznych figur pieczone szczególnie na pewne uroczystości określa się jako „das Gebildbrot„. Pojawił się on oczywiście o wiele wcześniej niż zając wielkanocny. Jest związany z żydowską tradycją zabijania baranka na święto Paschy. Jest on symbolem czystości i zgodności, oczywiście także zmartwychwstania. Natomiast zając wielkanocny pochodzi dopiero ze średniowiecza i w 1682 roku został po raz pierwszy pisemnie wspomniany.

Easter_Lamb_(bread)

das Lamm, die Lämmer – baranek, jagnię

das Lamm Gottes – Baranek Boży

das Osterfrühstück – śniadanie wielkanocne

der Osterbrunch – brunch wielkanocny

Speisen verzehren – spożywać potrawy

die Siegesfahne – flaga zwycięstwa

mit einer Siegesfahne versehen – opatrzyć flagą zwycięstwa

der Rührteig – rzadkie ciasto

die Auferstehung – zmartwychwstanie

der Osterhase – zając wielkanocny

die Reinheit – czystość

die Friedfertigkeit – zgodność, ustępliwość

 

Zdjęcie

Źródło: „Welt am Sonntag” (20.03.2016)