Case studies: Paulina o egzaminie Goethe-Zertifikat C1

Case studies: Paulina o egzaminie Goethe-Zertifikat C1

Dzisiaj przeczytasz na blogu wywiad z moją Uczennicą Pauliną, która ostatnio zdała egzamin Goethe-Zertifikat C1. Przypomnę, że wszystkie wywiady na blogu znajdziesz tutaj.

Bardzo dziękuję Paulinie za udzielenie odpowiedzi na pytania.

  1. Opowiedz kilka słów o sobie. Skąd w Polsce pochodzisz?

Nazywam się Paulina, jestem lekarzem po skończonych studiach medycznych w Polsce. Pochodzę ze Szczecina i chciałabym rozpocząć specjalizację w Austrii, stąd też podchodziłam do egzaminu wpierw B2, a następnie C1.

  1. Co lubisz w Austrii, a czego nie?

Służba zdrowia wygląda zupełnie inaczej, owszem jest dużo pracy, ale występuje o wiele większa kultura pracy i wszystko jest bardziej uporządkowane. W Austrii również bardzo podoba mi się kultura, bliskość gór i docelowo Wiedeń, w którym chcę w przyszłości mieszkać.

  1. Kiedy zaczęłaś uczyć się niemieckiego? Gdzie / z kim się uczyłaś?

Niemieckiego uczyłam się praktycznie od podstawówki, przez gimnazjum i liceum. Nie zdawałam jednak matury z języka niemieckiego. Przyznam jednak, że mój poziom wiedzy czy też najprostszej rozmowy po tych latach nauki w szkole był dość niski i niepewny. Zaczęłam tak naprawdę poważnie naukę niemieckiego, kiedy w piątym roku studiów odbyłam kurs niemieckiego w Berlinie na poziomie A2. Tam dopiero zobaczyłam, że ten język jest całkiem przyjemny do nauki i wcale nie brzmi tak szorstko i sztywno w codziennej rozmowie.

  1. Kiedy zaczęłaś lekcje niemieckiego ze mną? Jaki był w tamtym momencie Twój poziom?

Lekcje niemieckiego z panią Magdą zaczęłam w czerwcu 2021. Wówczas chciałam nauczyć się tego języka oraz przygotować się też pod egzamin Goethe.

  1. Dlaczego chciałaś zdać egzamin z niemieckiego? Po co był on Ci potrzebny?

Egzamin z niemieckiego był mi potrzebny do nostryfikacji dyplomu – uzyskania prawa do wykonywania zawodu lekarza na terenie Austrii. Z początku zdałam egzamin B2 (w listopadzie 2021), ponieważ myślałam, że specjalizację chcę zacząć w Niemczech. Jednak później zdecydowałam rozpocząć ją w Austrii, stąd też musiałam zdać też egzamin C1 (który jest tam wymagany).

  1. Co było dla Ciebie najtrudniejsze w przygotowaniu się do egzaminu?

W przygotowaniu do egzaminu najtrudniejsza była nieco inna forma tego egzaminu, niż egzaminu B2. Nie jest on już oceniany modułowo jak B2, obawiałam się też części Lesen, gdyż nigdy nie wiadomo na jaki temat się trafi – może akurat taki, z którego mamy niewielki zasób słownictwa. Obawiałam się również zadania z wstawianiem własnych propozycji słów na podstawie tekstu.

  1. Jak oceniasz moją terapię błędów?

Bardzo dobrze, wielokrotnie błędy mówione były od razu korygowane we wspólnym dokumencie internetowym, a błędy pisemne były wspólnie omawiane i szybko korygowane.

  1. Jak było na egzaminie? Czy możesz krótko opisać egzamin ustny i pisemny? Czy „podeszły” Ci tematy? Jak wypadła rozmowa z drugim zdającym?

Na egzaminie na szczęście nie było tak źle! Nie taki diabeł straszny jak go malują. Zadania były dość zrozumiałe, tematy nie były najtrudniejsze. Część Hören była nieco trudna, bo rozmowa rzeczywiście była dość szybka i niełatwo było wszystkie słowa wyłapać. W części pisemnej: w mojej grupie wszyscy wybrali ten sam temat, który dotyczył użycia komputera na lekcjach przez nauczycieli i widniała tam także ocena uczniów na temat umiejętności komputerowych nauczycieli. Niestety tutaj poległam nieco, bo za bardzo popłynęłam czasowo pisząc pracę najpierw na brudno – przepisywanie mi tyle zajęło, że miałam tylko kilka minut na drugie zadanie, w związku z czym na pewno parę punktów mi uciekło.

Co do części Sprechen, temat był dla mnie bardzo przyjemny – niestety tematu wykładu już nie pamiętam (ale były to w dużej mierze tematy bardzo ogólne, więc raczej nie ma co się martwić, że trafi się na szczegópowe polityczne czy gospodarcze tematy). W dyskusji trafiłam na pana, który mieszkał już w Berlinie, rozmawiał bardzo swobodnie i miał dobry akcent. Z początku byłam nieco przerażona, że na jego tle wyjdę na pewno o wiele gorzej. Nasz temat: Jesteśmy studentami i chcemy studiować X, uniwersytety z tym kierunkiem znajdują się w poniższych miastach: Berlin, Monachium, (…). Każde miasto było po krótce opisane i mieliśmy dyskutować o tym, gdzie najlepiej będzie nam się mieszkało i studiowało. Rozmowa przebiegła bardzo sprawnie i wymienialiśmy się różnymi argumentami.

  1. Gdzie zdawałaś egzamin i jak długo czekałaś na wyniki?

Egzamin zdawałam w szczecińskiej filii Instytutu Goethe. Egzamin zdawałam 20.06.22 i na wyniki czekałam do 09.07.22, odbiór certyfikatów dopiero od 18.07.22.

  1. Jaką radę dałabyś osobie przygotowującej się do Goethe-Zertifikat C1?

Koniecznie uważać na czas przy module Schreiben! Trzeba pamiętać, że są dwa zadania (żeby nam starczyło czasu na drugie zadanie, bo jest warte 10 punktów!) Więc może warto zacząć od niego, zajmie ok 10-15 min., a potem pisać już do końca analizę wyników. Temat można wybrać spośród dwóch tematów.

Co do Hören: jak najwięcej słuchać i obyć się z językiem niemieckim. Jak najwięcej różnych podcastów, filmików, osób, które mówią po niemiecku. Żeby potem osoba mówiąca trochę szybciej i niewyraźnie nie była dla nas zdziwieniem.

Jak najwięcej też czytać różnych tekstów w niemieckim i przerabiać jak najwięcej testów, żeby obyć się z różnymi tematami i mieć jak największe słownictwo.

Przy Sprechen: ułożyć sobie na pewno wcześniej cały plan wykładu: mi BARDZO pomógł skrypt, który przygotowała pani Magda, naprawdę są tam bardzo potrzebne zwroty i bardzo mi to pomogło w mówieniu. Przy dyskusji konieczne jest reagować na wszystko co mówi partner, odnosić się do tego i zadawać pytania.

11. Podziel się proszę wynikiem swojego egzaminu (oczywiście tylko, jeśli chcesz): Lesen: 14,5/25, Hören: 17/25, Schreiben: 14,5/25, Sprechen: 21,5/25. Grad (ocena): ausreichend

12. Jaki jest teraz Twój cel językowy?

Obecnie jeszcze czeka mnie egzamin FSP i potem mogę zacząć nostryfikować dyplom i rozpocząć specjalizację w Austrii 😊

Tutaj znajdziesz mój e-book, który pomógł Paulinie w przygotowaniu do egzaminu: E-book Goethe-Zertifikat C1

Podręcznik w nauce języka obcego: tak czy nie?

Podręcznik w nauce języka obcego: tak czy nie?

Podręcznik w nauce języka obcego

Ostatnio zauważam w sieci pewien trend. Obserwuję na Instagramie profile różnych osób uczących różnych języków i coraz częściej widzę rolki czy posty, w których ludzie reklamują się / promują się w sposób: „Na moich kursach nie używam podręczników”, „Czasami używam podręczników, ale …”, „Nie uczę podręcznikowego angielskiego / niemieckiego / francuskiego …” i tak się zastanawiam, z czego to wynika? Czy używanie na kursach podręcznika wymaga usprawiedliwienia i tłumaczenia się z tego? Czy podręcznik to zło lub zło konieczne?

Często słyszę stwierdzenie: „Podręcznik nie powinien być jedynym źródłem”. To prawda, ale Internet też nie powinien być jedynym źródłem. Gazety też nie. Karty pracy też nie. Autorskie materiały nauczyciela też nie. Na kursie języka obcego zawsze należy używać różnorodnych materiałów. Inaczej jest to nużące zarówno dla ucznia, jak i dla nauczyciela.

Z czego wynika stwierdzenie, że podręcznikowy język jest sztuczny? Nie powiedziałabym tego. Wszystkich języków, których się uczyłam (oprócz hiszpańskiego), uczyłam się z pomocą podręczników. I na pewno nie mogę powiedzieć, że mój język jest sztuczny. Oczywiście mam szczęście, że już ósmy rok mieszkam w Niemczech, więc na pewno mój niemiecki jest autentyczny. Ponadto ponad rok spędziłam w Meksyku, więc douczyłam się hiszpańskiego w rozmowach z Meksykanami.

Jeśli chodzi o moją naukę hiszpańskiego – brakowało mi nieco progresji. Uczyłam się prawie tylko z autentycznych materiałów, nigdy nie miałam klasycznego podręcznika. Muszę jednak zaznaczyć, że jestem osobą ze smykałką do nauki języków obcych. Uczę się ich dosyć łatwo i od razu rozpoznaję struktury gramatyczne. Mimo to pomoc nauczyciela przydała mi się, a teraz powtarzam gramatykę z nauczycielką mieszkającą w Hiszpanii.

O mojej samodzielnej nauce języka hiszpańskiego przeczytasz tutaj: 

Samodzielna nauka języka

Teraz uczę online zdecydowanie mniej niż wcześniej, gdyż pracuję w dwóch niemieckich szkołach. Na moich lekcjach online z niektórymi uczniami używam podręcznika, z innymi nie. Po 12 latach pracy w zawodzie nauczycielki niemieckiego na pewno potrafię wybrać dobry podręcznik, z którym nauka może być przyjemna i ciekawa.

Zalety używania podręcznika

  1. Główna zaleta to na pewno progresja materiału. Kiedy uczymy się z podręcznikiem, to płynnie przechodzimy od mniej do bardziej skomplikowanych struktur gramatycznych. Wiadomo, co trzeba umieć, żeby pójść dalej. Ta kolejność nie jest przypadkowa. Nie bez powodu najpierw uczymy się w niemieckim biernika (Akkusativ), a potem celownika (Dativ).
  2. W wielu podręcznikach znajdują się ciekawe ćwiczenia do wymowy. Na kursach wymowa nieraz jest zaniedbywana, więc z podręcznikiem można samemu poćwiczyć.
  3. Podręcznik zapewnia ćwiczenia do wszystkich sprawności językowych: czytanie, słuchanie, pisanie, mówienie. Żadna z nich nie jest zaniedbywana, co często zdarza się na kursach lub przy samodzielnej nauce.

Wady używania podręcznika

  1. W niektórych podręcznikach rozdziały są bardzo długie, więc zajmowanie się jednym tematem przez długi czas może być nużące.
  2. W niektórych podręcznikach faktycznie język jest nieco sztuczny, ale myślę, że to też się zmienia i nowoczesne podręczniki idą w innym kierunku.
  3. W niektórych podręcznikach jest za mało ćwiczeń gramatycznych: Zdarza się, że do danej struktury gramatycznej jest tylko jedno czy dwa ćwiczenia. Jednak z drugiej strony autorzy podręczników często przygotowują osobne repetytorium z ćwiczeniami.

A co Ty myślisz? Podręcznik w nauce języka obcego: tak czy nie? 

Rola gramatyki. Automatyzacja i precyzja

Rola gramatyki. Automatyzacja i precyzja

W ostatnim wpisie, pierwszym w 2022, zamieściłam pierwszą część mojego tekstu „Rola gramatyki w uczeniu się języka obcego”. Tamten wpis znajdziesz tutaj. Dzisiaj chwilę uwagi poświęcę ćwiczeniom gramatycznym oraz automatyzacji.

Łopatologii mówimy nie?

Czytając moje powyższe argumenty, zapewne niejeden nauczyciel zacznie zastanawiać się nad tym, jaki sens mają ćwiczenia występujące w podręcznikach. Ćwiczenia typu: „Wstaw poszczególne czasowniki w zdania i je odmień”, „Wpisz brakujące końcówki”, „Wybierz właściwy spośród pięciu spójników i wstaw go w zdanie”. Owszem, mają one sens – reguły należy wyćwiczyć, jednak bez wątpienia nauczyciel musi potrafić pokazać uczniowi ten sens, czyli przejść od ćwiczenia reguł do ich używania w praktyce. Bez tego uczniowie szybko stracą zainteresowanie i będą podchodzić niechętnie do tego typu ćwiczeń.

Warto pokazywać uczniom zastosowanie gramatyki w praktyce. Może przynieść na lekcję artykuły na interesujące ich tematy? To, czy artykuły będą zdydaktyzowane, zależy od poziomu, w szkole jednak zapewne najczęściej tak będzie. Może pójść z uczniami raz na jakiś czas do pracowni komputerowej i pozwolić im poszukać czegoś, co ich interesuje? Może będą to teksty ulubionych piosenek albo informacje sportowe? Warto obudzić w uczniach „zainteresowanie gramatyczne” i pokazać, że to, czego się uczą, mogą odnaleźć w praktyce, że dana struktura gramatyczna nie jest zbędna.

Czasami dzieje się jednak tak, że pewne struktury trudno jest zapamiętać albo że pojawiają się te same błędy. W takiej sytuacji zachęcam do sporządzenia i regularnego uzupełniania listy z błędami i z poprawkami, która mogłaby wyglądać np. tak:

FALSCH – niepoprawnie RICHTIG – poprawnie
das Auto des Nachbars

Dlaczego jest to niepoprawna forma?

……………………………………………………………

 

das Auto des Nachbarn
der Beginn eines schönes Tages

Dlaczego jest to niepoprawna forma?

der Beginn eines schönen Tages

 

Zapewne niejedna osoba powie, że taka lista może zniechęcać. Owszem, ale wiele osób zmotywuje. Wielu osobom pomoże unikać tych samych błędów. Nie chodzi o to, żeby szukać błędów w swoich wypowiedziach. Wypowiedź powinna mieć pozytywną językową motywację (za chwilę rozwinę ten temat), ale warto zastosować metodę listy podczas poprawy sprawdzianu. Myślę, że niejednemu uczniowi taka lista się spodoba i będzie chciał ją rozwijać, aby podnieść poprawność językową. Oczywiście każdy uczy się na swój sposób i każdy uczeń powinien znaleźć metody skuteczne dla siebie, ale rolą nauczyciela jest przedstawienie mu możliwych opcji.

Automatyzacja i precyzja

Bardzo ważna jest automatyzacja reguł. Uczniom musimy zaproponować wystarczającą liczbę ćwiczeń potrzebnych, aby potrafili zastosować wiedzę w praktyce. Oczywiście często brakuje na to czasu. Są uczniowie, którzy potrzebują więcej ćwiczeń. Bywa, że do dyspozycji są jedynie dwie godziny lekcyjne w tygodniu, ale myślę, że zasoby Internetu są w tej chwili tak duże, że nauczyciel może polecać uczniom strony internetowe z ćwiczeniami lub aplikacje umożliwiające np. nagrywanie się. Być może dla wielu uczniów nadejdzie czas, kiedy będą mieszkali w kraju niemieckojęzycznym. Komunikacja z rodzimymi użytkownikami języka wymaga całkiem dobrej znajomości gramatyki, jeśli chcemy skutecznie się komunikować. Podam dwa przykłady: Mieszkając w Niemczech, znałam kogoś, kto używał w swoich wypowiedziach tylko czasu teraźniejszego. Dochodziło więc do wielu nieporozumień. Ta osoba wspominała np., że chciała powiedzieć, że była wczoraj w sklepie, a wyszło na to, że jest tam w tym momencie. Drugi przykład: Około dwa lata temu znalazłam się w trudnej sytuacji. Byłam w odwiedzinach u polskich znajomych, kiedy jedna z obecnych tam osób doznała silnego ataku (nikt nie wiedział, co się dzieje, gdyż była to zdrowa osoba). Jako osoba biegle komunikująca się po niemiecku wezwałam pogotowie. Byłam bardzo zdenerwowana, jednak znajomość słownictwa i gramatyki pozwoliła mi precyzyjnie opisać, co się stało. Precyzja w wyrażaniu się to jeden z argumentów do nauczania i uczenia się gramatyki. Dobrze znając gramatykę, jesteśmy w stanie dokładnie określić, o co nam chodzi. Unikamy nieporozumień i czujemy się pewnie.

W pracy z klientem niemieckojęzycznym precyzja i dokładność są bardzo wskazane. Wiem z doświadczenia, że jesteśmy lepiej widziani, płynnie władając językiem. W Niemczech pracowałam w niemieckiej firmie, pracowałam również w Meksyku dla Volkswagena, więc wiem to z autopsji. Nie było u mnie niedociągnięć, niewyjaśnionych sytuacji czy niedomówień. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe w wypadku specjalistów ds. kontaktu z klientem niemieckojęzycznym. Są to osoby po ekonomii czy po zarządzaniu, więc rozumiem, jeśli nie władają językiem biegle. Jednak i one się starają opanować go jak najlepiej i na pewno doceniają zalety konkretnej rozmowy z klientem.

Jako germanistka zdaję sobie sprawę z tego, że niemiecki jest językiem pozycyjnym. Bardzo ważną rolę odgrywa w nim umiejscowienie poszczególnych elementów w zdaniu. Istotne jest, w którym miejscu znajduje się negacja, istotna jest kolejność dopełnień, podobnie jak kolejność wyrazów po danych spójnikach. Nie znając i nie stosując tych zasad, nieraz możemy powiedzieć coś innego niż zamierzaliśmy. Warto podać uczniom przykłady i im to uświadomić.

W kolejnej części serii „Rola gramatyki w uczeniu się języka obcego” napiszę o mikroprojektach.

Rola gramatyki 1. Jakie jest Twoje samopoczucie gramatyczne?

Rola gramatyki 1. Jakie jest Twoje samopoczucie gramatyczne?

Czy musimy zaprzyjaźnić się z gramatyką, aby skutecznie nauczyć się języka obcego? Czy istnieje komunikacja bez gramatyki? Jaka jest rola gramatyki? Powstaje coraz więcej kursów reklamowanych hasłem: „Komunikacja w miesiąc” czy Naucz się niemieckiego w miesiąc!” Wiele osób sądzi, że gramatyka jest zbędna. W tekście chciałabym rozprawić się z tematem gramatyki w uczeniu się języka obcego – przede wszystkim z perspektywy ucznia. Poruszę również punkt widzenia nauczyciela. Wszystkie posty z serii „Metody nauki” znajdziesz tutaj.

Ten post to pierwszy fragment dłuższego tekstu „Rola gramatyki w uczeniu się języka obcego”.

Jakie jest Twoje samopoczucie gramatyczne?

Moim zdaniem należy zadać to pytanie każdemu uczącemu się języka obcego. Co kryje się pod wymyślonym przeze mnie pojęciem „samopoczucie gramatyczne”? Są to następujące aspekty: znajomość reguł i wyjątków, poprawne stosowanie reguł, spontaniczne używanie gramatycznej wiedzy w praktyce oraz umiejętność autokorekcji.

Co jest najważniejsze w nauce języka obcego? Bez wątpienia komunikacja – czy to ustna, czy pisemna. Są osoby, które w języku obcym przede wszystkim mówią. Są osoby, które tylko w nim piszą, chociaż jest ich zdecydowanie mniej (chociażby pracownicy biurowi odpowiadający na maile). Aby stosować gramatykę, musimy się komunikować, więc nasza wiedza będzie tylko teoretyczna, jeśli mamy barierę przed mówieniem. Będzie tak również, jeśli nie mamy wystarczającego zasobu słownictwa.

Z mojego doświadczenia dydaktycznego wynika, że często uczniowie rzeczywiście próbują uczyć się niemieckiego bez gramatyki. Sprowadza się to do uczenia się gotowych zwrotów, co kojarzy mi się z rozmówkami dla turystów. Takie rozmówki są oczywiście pożyteczne, kiedy udajemy się na urlop do danego kraju. Gdybym leciała do Brazylii, to kupiłabym sobie rozmówki portugalskie, ale czy rozumiałabym, co odpowiadają mi Brazylijczycy? Wątpliwe. Komunikacja turysty jest jednak inna – prawie nikt nie uczy się języka obcego, żeby dogadać się z tubylcami na 2-tygodniowych wakacjach. Poza tym rodzimi użytkownicy języka są z reguły nastawieni na turystów i bardziej skłonni im pomóc.

Co dzieje się jednak, kiedy pracujemy np. w Niemczech? Oczywiście wszystko zależy od stanowiska. Wielokrotnie słyszałam jednak od uczniów: „Umiem to powiedzieć, ale nie wiem, co Niemiec mi odpowiada”. Oczywiście znajomość gotowych zwrotów ma sens, ale nadchodzi moment, kiedy to nie wystarczy. Chcemy zbudować poprawne zdanie i pojawia się pytanie: Jak to zrobić? Jak połączyć ze sobą poszczególne elementy? Tutaj pojawia się często nielubiana gramatyka.

Dlatego z pewnością nie można sądzić, że gramatyka jest zbędna. Z drugiej strony łatwo zniechęcić do niej uczniów. Dlatego należy stawiać na gramatykę w komunikacji, czyli na jej praktyczne zastosowanie. Jak to zrobić jako nauczyciel? Co zrobić, aby uczniowie nie znienawidzili Konjunktivu II czy nieregularnych czasowników? Postaram się odpowiedzieć na te pytania.

Dociekliwy uczeń, czytając zdania w samouczkach, w pewnym momencie zacznie się zastanawiać: „Dlaczego nagle czasownik jest w innym miejscu zdania?”, „Dlaczego dane słowo pojawia się tutaj w zupełnie innej formie? Z czego to wynika?” Odpowiedzi na te pytania udzieli mu gramatyka.

Rok z językiem niemieckim: Codzienny kontakt z językiem. Część 2

Rok z językiem niemieckim: Codzienny kontakt z językiem. Część 2

W ostatnim poście z serii „Rok z językiem niemieckim” napiszę dzisiaj o audiokursach oraz o mediach społecznościowych. Wszystkie posty z serii „Rok z językiem niemieckim” znajdziesz tutaj
Mniej więcej od 2010 roku audiokursy stawały się coraz popularniejsze, ostatnio ich popularność spadła zapewne przez aplikacje, podcasty i media społecznościowe. Sama korzystałam z audiokursów w nauce hiszpańskiego. Obecnie wiele wydawnictw wydających podręczniki do nauki języków obcych ma je w swojej ofercie.Czy są one dobrym pomysłem? Jakie są zalety?

  1. Nagrań można słuchać wszędzie. Nieraz bywa tak, że ktoś bardzo dużo pracuje, a musi lub chce nauczyć się języka obcego. Audiokursy mogą w tym pomóc, ponieważ można ich słuchać prawie wszędzie. W ostatnich miesiącach przed wyjazdem do Meksyku (mieszkałam w tym kraju 2016-2017), miałam dużo pracy i mnóstwo spraw do załatwienia. Chciałam jednak powtórzyć hiszpański, więc włączałam nagrania np. kiedy gotowałam albo kiedy robiłam moje ćwiczenia fitness. Było to dla mnie bardzo praktyczne, ponieważ jestem osobą, która zawsze robi dwie rzeczy naraz. Mogłam więc połączyć pożyteczne z pożytecznym 🙂

2. Do audiokursów dołączone są podręczniki, co jest moim zdaniem konieczne, bo czasami trudno zrozumieć coś ze słuchu, szczególnie, jeśli ktoś uczy się języka od podstaw i wszystko jest dla niego nowe. Wtedy nie można zrezygnować z pracy z podręcznikiem – musimy przecież również wiedzieć, jak pisze się dane słowo, a na etapie początkującym nietrudno zrozumieć coś źle, tylko słuchając.

3. Osobom zaawansowanym najczęściej wystarczy samo słuchanie, aby powtórzyć to, czego nauczyły się wcześniej.

4. Audiokursy pomogą każdemu w doskonaleniu umiejętności rozumienia ze słuchu.

5. Tak jak już wspomniałam, oferta jest ogromna. Znajdziemy ogólne kursy języka na każdy poziom, kursy do poszerzania słownictwa, do gramatyki, konwersacje, kursy języka specjalistycznego czy ze słownictwem potrzebnym w podróży.

6. Jeśli ktoś mało zapamiętuje ze słuchu, to jednak przy pomocy audiokursów może osłuchać się z melodią języka i z akcentem.

A czy są wady?

Myślę, że wszystko zależy od tego, jak korzystamy z audiokursów. Jeśli osoba początkująca tylko słucha nagrań, to nauka raczej nie przyniesie oczekiwanych korzyści. Jeśli nie zna jeszcze zasad ortografii czy gramatyki, to nie będzie w stanie zbudować w głowie solidnego systemu języka obcego.

Dla mnie dobrze opracowane audiokursy mają przede wszystkim zalety, jednak na pewno nie należy ograniczać się tylko do nich. Jak już nieraz wspominałam, w nauce języka obcego warto korzystać z wielu źródeł.

Przykładowe audiokursy:

Niemiecki. Kurs podstawowy

Niemiecki. Niezbędne zwroty i wyrażenia

Niemiecki dla opiekunów i pracowników służby zdrowia

Niemiecki. Konwersacje

Hoerkurs. Deutsch fuer Anfaenger

Jak wykorzystać media społecznościowe w nauce języka obcego?

  1. Obserwuj na Instagramie konta osób, których działalność może Cię zainteresować. Jeśli w polskim Internecie obserwujesz np. profile o urządzaniu mieszkań, to znajdź podobne po niemiecku.

2. Czytaj blogi po niemiecku. Ja czytam następujące:

Little years

Minimalismus blog

Dein Sprachcoach

3. Ustaw język w telefonie na niemiecki. Telefonu używasz zapewne codziennie, więc przy zmianie języka nauczysz się sporo nowych słówek.

4. Muszę przyznać, że nie używam aplikacji do nauki czegokolwiek, ale wynika to z tego, że nie mam na to czasu. Dużo osób jednak lubi aplikacje, może także Ty do nich należysz?

5. Czytaj po niemiecku o tym, co Cię interesuje. To odniesienie do punktu numer 2. Jeśli będziesz czytać o tym, co jest dla Ciebie ciekawe, to będziesz rozumieć więcej, a poza tym nauka będzie sprawiała Ci przyjemność.

6. Należysz do osób, które oglądają filmiki na YouTube, prawda? Jeśli łapiesz się na tym, że oglądasz filmy ze śmiesznymi kotami zamiast się uczyć, to zajrzyj na moją listę z kanałami na YouTube, które mogę polecić. Znajdziesz ją tutaj.

7. Prawdopodobne jest również, że słuchasz podcastów. Dlaczego nie słuchać ich po niemiecku? Oto link do mojej listy: część 1część 2.

 

Daj znać w komentarzu, z którego sposobu nauki skorzystasz 🙂 

Tym postem dobiega końca tegoroczna seria „Rok z językiem niemieckim”. Mam nadzieję, że podobała Ci się ona i że znalazłaś / znalazłeś w ciągu tego roku nowe pomysły na naukę niemieckiego.

Rok z językiem niemieckim: Codzienny kontakt z językiem obcym. Część 1

Rok z językiem niemieckim: Codzienny kontakt z językiem obcym. Część 1

Dzisiaj zajmę cię tematem codziennego kontaktu z językiem. Na pewno nie jest to proste, jeśli uczymy się go w swoim kraju, ale da się coś w tej kwestii zrobić. Wszystkie posty z cyklu „Rok z językiem niemieckim” znajdziesz tutaj. Po przeczytaniu tego postu napisz w komentarzu, jak wypada Twój codzienny kontakt z językiem obcym.

Wbrew pozorom codzienny kontakt z językiem nie jest czasami prosty również, kiedy ktoś uczy się języka w kraju docelowym. Zaobserwowałam tutaj kilka problemów:

  1. Ktoś pracuje tylko z innymi Polakami i nie ma okazji do mówienia po niemiecku.
  2. Ktoś boi się, że zrobi błąd i że Niemcy go wyśmieją. Zaczyna się powolne wycofywanie się, w miarę upływu czasu strach wzrasta i bywa tak, że dana osoba już nigdy nie zaczyna mówić po niemiecku albo mówi tylko wtedy, kiedy jest do tego zmuszona.
  3. Ktoś wykonuje pracę niewymagającą mówienia i dlatego nie widzi również sensu nauki języka.
  4. Bywa tak, że ludzie unikają kontaktu z Niemcami. Z różnych powodów: nie lubią ich, kierują się stereotypami, są zamknięci w sobie. Są to najczęściej powody wynikające z uprzedzeń. Nie twierdzę, że należy od razu wchodzić w nie wiadomo jakie znajomości, ale codzienne interakcje byłyby na miejscu.

 

Co można zrobić, kiedy uczymy się języka we własnym kraju?

Na ten temat już trochę pisałam, np.:

Żywy język. Cz. 1

Żywy język. Cz. 2

Żywy język. Cz. 3

Myślę, że nie należy ograniczać się tylko i wyłącznie do podręcznika, jeśli zależy nam na nauce języka. Dzisiaj, w dobie Internetu, nie ma ograniczeń. Możemy oglądać w Internecie seriale czy filmy. Możemy słuchać muzyki w języku obcym, więc dlaczego tego nie robić?

Jakie seriale oglądać po niemiecku? Propozycje znajdziesz np. na blogu Martyny „Majstersztyk językowy” – tutaj.

Jeśli chodzi o seriale, to moim zdaniem najlepiej zacząć od takich z napisami po niemiecku. Zapewniam, że z biegiem czasu poprawi się umiejętność rozumienia ze słuchu. Dlaczego jest to takie ważne?

  1. Ponieważ bywa tak, że ktoś uczy się niemieckiego przez kilka lat, ale prawie nic nie rozumie, kiedy wyjeżdża do Niemiec.
  2. Tak, w podręcznikach są zadania do rozumienia ze słuchu, ale tam możemy posłuchać nagrań tyle razy, ile chcemy. Rozumienie rodzimych użytkowników języka to co innego – to już wyższa szkoła jazdy, a tylko kontakt z językiem mówionym nam to ułatwi.
  3. Oglądając filmy czy seriale z napisami, uświadamiamy sobie, że rozumiemy więcej właśnie dzięki napisom. Gdybyśmy czytali scenariusz np. odcinka serialu, dużo rozumielibyśmy, prawda? Zapewne mniej, tylko oglądając. Nie warto się jednak zniechęcać. Ja sama kiedyś nie doceniałam tej metody i żałuję, że nikt mi jej nie polecił dawno temu. Przed kilkoma laty bardzo poprawiłam swoją znajomość angielskiego, oglądając seriale z napisami. Muszę przyznać, że nie jestem fanką siedzenia przed telewizorem czy komputerem tylko po to, żeby oglądać. Jeśli już coś oglądam, to łączę to z nauką. W ten sposób można połączyć przyjemne z pożytecznym.
  4. Dodam, że wielu nauczycieli radzi, żeby oglądać seriale bez napisów i skupić się na tym, co słyszymy. Można i tak, nie kwestionuję tego. Sama wolę wersję z napisami, gdyż zaobserwowałam, że u mnie daje to świetne efekty. Jednak nie należy zdawać się tylko na napisy. Powinien nadejść moment, kiedy wyłączamy napisy i próbujemy zrozumieć jak najwięcej bez nich.

 

Tak jak wspominałam w jednym ze wpisów w serii „Rok z językiem niemieckim”, bardzo ważne jest również czytanie. To także kontakt z językiem, a czytać możemy jadąc autobusem czy pociągiem. Cały wpis przeczytasz tutaj.

Muzyka. Uwielbiam muzykę i bardzo często słucham jej w języku niemieckim. Dzisiaj z taką łatwością możemy słuchać muzyki w Internecie. W nauce języka na pewno pomocne jest słuchanie muzyki – metoda często niedoceniana, ponieważ uczniowie zniechęcają się, kiedy nie rozumieją tekstu. Jest tu podobnie jak z książkami czy filmami – nie chodzi o to, żeby rozumieć każde słowo. Poza tym można znaleźć w Internecie tekst piosenki, przetłumaczyć go i nauczyć się nowych słów. Tu kilka piosenek po niemiecku:

Revolverheld – Mit dir chilln

Helene Fischer – Atemlos durch die Nacht

Rammstein – Sonne

Peter Alexander – Das tu’ ich alles aus Liebe

Sarah Connor – Alles in mir will zu dir

Sarah Connor – Stark

Sportfreunde Stiller – Applaus, Applaus

Mark Forster, Lea – Drei Uhr nachts

Max Giesinger – 80 Millionen

A jak mówić po niemiecku na co dzień? Tutaj o tym pisałam:

Jak nauczyć się mówić w języku obcym? Cz. 1

Jak nauczyć się mówić w języku obcym? Cz. 2

A jak wypada Twój kontakt z językiem obcym? Daj znać w komentarzu 🙂 

Nauka niemieckiego ze mną – skorzystaj z różnych możliwości

Nauka niemieckiego ze mną – skorzystaj z różnych możliwości

Nauka niemieckiego ze mną? Dzisiaj przeczytasz o różnych możliwościach. Z okazji „Black Friday” czy „Black week” jest teraz dużo promocji, również ja z niektórych skorzystałam. Sama jednak postanowiłam zorganizować coś innego. Zamierzałam podnieść ceny moich produktów, jednak z powyższej okazji postanowiłam zachować stare ceny do końca listopada. Wszystkie e-booki i kursy online w moim sklepie internetowym są w promocji do końca listopada – od grudnia ceny rosną, więc warto skorzystać teraz. Mój sklep znajdziesz tutaj.
👉 Uczysz się do egzaminu Goethe lub telc? Jeśli tak, to mam dla Ciebie e-booki ze zwrotami do Goethe B1, B2, C1 oraz do telc B1 i B2
👉 Chcesz lepiej zrozumieć niemiecką gramatykę? Jeśli tak, to przygotowałam e-booki „Przyimki w języku niemieckim”, „Zwrot es gibt”, „Ćwiczenia gramatyczne”, „Podstawy budowy zdania”
👉 Nastawiasz się już na święta? Jeśli tak, to mam e-booka „Weihnachten, czyli święta po niemiecku”, w którym znajdziesz słownictwo związane ze zwyczajami adwentowymi i świątecznymi
👉 Ciągle robisz te same błędy i chcesz się ich pozbyć? Mylisz podobne do siebie słowa? Jeśli tak, to dla Ciebie jest kurs „Pułapki językowe”
👉 Jesteś na poziomach B1 lub B2 i chcesz lepiej mówić lub przygotowujesz się do egzaminu B1/B2? Jeśli tak, to kurs „Szkoła płynnego mówienia B1/B2” pomoże Ci w rozbudowaniu słownictwa. Każdy z 20 modułów zawiera słownictwo, przykłady i zadanie domowe. W kursie znajdziesz tematy takie jak „Nawiązanie kontaktu”, „Wyrażanie zdania”, „Argumentowanie”, „Jak obronić się po niemiecku?”, „Język mówiony”, „Codzienność”, „Jak prosić, dziękować i przepraszać?”, „Święta i wolne”, „Media społecznościowe i smartfony”, „Pierwsza pomoc”, „Kłótnie i konflikty”, „Praca”. Do pierwszych 10 modułów zawiera również nagrania niemieckiego lektora, kolejne nagrania są w przygotowaniu.
Nauka niemieckiego ze mną – skorzystaj ze swojej szansy 🙂 
Bariera językowa – jak ją pokonać?

Bariera językowa – jak ją pokonać?

Ten post jest poszerzeniem karuzeli na Instagramie, którą opublikowałam jakiś czas temu. O barierze językowej wiem dużo – w końcu mam już 11 lat doświadczenia w uczeniu niemieckiego. Sama takiej bariery nigdy nie miałam, ale spotkałam się z wieloma osobami, które ją mają i dlatego wiem, jak ciężko jest ją pokonać.

Takiej bariery na pewno nie mają dzieci. Obserwuję to zresztą u mojej 3,5-letniej córki, z którą rozmawiam po angielsku. Post na ten temat znajdziesz tutaj. A wywiad ze mną na blogu English speaking mum przeczytasz tutaj. Od około dwóch miesięcy mieszkamy w Niemczech, niedługo moja córka pójdzie do niemieckiego przedszkola i już uczy się niemieckiego. Niesamowite, z jaką łatwością przyswaja język. Oczywiście małe dzieci mają tę łatwość. Jak mogłoby być inaczej, skoro w dzieciństwie muszą się tak dużo nauczyć? Nie przejmują się błędami. Ba, nawet nie wiedzą, że je popełniają. Jeśli dorosły poprawi błąd, to następnym razem prawdopodobnie dziecko go nie popełni, bo od razu to zakoduje. To przynajmniej obserwuję u mojej córki.

A co z barierą językową u dorosłych? 

Co to jest bariera językowa?

Jest to blokada przed mówieniem, która sprawia, że nieraz nawet osoby na poziomie zaawansowanym nie mówią w języku obcym lub unikają tego jak ognia. Więcej na ten temat przeczytasz np. na blogu Slowlingo, tutaj. Szkoda, że blog Karoliny już nie jest rozwijany, ale można przeczytać wcześniejsze, wartościowe posty.

Oj, to jest problem!

Wiele osób unika mówienia, chociaż wiedzą, że można nauczyć się mówić w języku obcym, jeśli się w nim mówi. Jeśli nie mówimy, to nie nauczymy się mówić. Mówienie to umiejętność aktywna. Jak sama nazwa wskazuje, w trakcie mówienia produkujemy język. Wymaga to dużego wysiłku – trzeba w końcu myśleć o wszystkim. O dobieranych słowach, o gramatyce, o celu wypowiedzi.

Jak pokonać tę barierę?

Zacznij od mówienia do siebie. Kiedy uczyłam się hiszpańskiego, to nie miałam z kim rozmawiać, a były to czasy przed ogólnym dostępem do Internetu. Co robiłam? Mówiłam do siebie, rozmawiałam ze sobą! To może być pierwszy krok. O samodzielnej nauce języka obcego pisałam tutaj.

Znajdź kogoś, kto też się uczy i rozmawiaj z nim. Idealnie, jeśli ta osoba będzie na podobnym poziomie. Wtedy będziecie się wspierać nawzajem. Dzisiaj, w czasach Internetu, możesz bez problemu znaleźć osobę, z którą stworzysz tandem językowy.

Ale co z błędami?

Sugeruję, aby w trakcie rozmowy lub po niej zapisać sobie zdania, które sprawiły problem i potem zapytać kogoś, kto bardzo dobrze zna język. W ten sposób następnym razem będziesz wiedzieć, jak powiedzieć daną rzecz.

Powiedzenie, że uczymy się na błędach, jest prawdopodobnie jednym z najmądrzejszych. Ćwiczenie czyni mistrza – to też. Jest to bardzo proste – jeśli nie mówimy, to nie nauczymy się mówić. A jeśli chodzi o błędy? Zapytaj siebie samą / siebie samego, co się stanie, jeśli popełnisz błąd. Jeśli pomylisz rodzajniki? Jeśli pomylisz dwa podobne słowa? Jakie to będzie miało konsekwencje? Prawdopodobnie żadne. A jeśli ktoś Cię wyśmieje? To lepiej, bo będziesz wiedzieć, z kim się nie zadawać. Szczerze mówiąc, to prawdopodobieństwo, że ktoś Cię wyśmieje, jest niskie. Zdecydowanie częściej Niemcy cieszą się, kiedy ktoś mówi w ich języku i doceniają ten wysiłek.

Wyjątkiem są oczywiście sytuacje np. w urzędach czy w sądzie. Tutaj chcemy i musimy być zrozumiani precyzyjnie, dlatego wtedy warto poprosić kogoś o pomoc, jeśli Twoja znajomość języka jest podstawowa.

Nie odwlekaj mówienia!

Mówić można naprawdę od poziomu podstawowego – w prostych sytuacjach. Słowami, które się zna. Już na poziomie A2 jesteś w stanie bardzo dużo powiedzieć. Egzaminy na poziomie A2 są bardzo wymagającymi egzaminami i wymagają komunikacji na całkiem już niezłym poziomie. Osoby na silnym poziomie A2 potrafią powiedzieć dużo. Jako nauczycielka niemieckiego z ponad 11 lat doświadczenia wiem o tym bardzo dobrze i dlatego opracowałam kurs „Szkoła płynnego mówienia A2”. Informacje na temat tego kursu i możliwość zapisu na listę zainteresowanych znajdziesz tutaj.

Natomiast tutaj znajdziesz moją platformę kursową, na której w każdej chwili możesz zacząć kurs „Szkoła płynnego mówienia B1/B2”.

Często słyszę zdania: „Zacznę mówić, kiedy będę mieć poziom B1/B2/C1. Złe nastawienie! Nieraz są osoby, które skończyły kurs B1, a bardzo kiepsko mówią i nie potrafią porozumieć się w codziennych sytuacjach.

Dlatego: Nie czekaj, aż coś tam, coś tam, coś tam, tylko mów, używając tych słów, jakie znasz. Jeśli odsuwasz mówienie w czasie, to Twoja bariera językowa prawdopodobnie rośnie. Nie frustruj się, jeśli nie znaj słów – użyj innych. Żeby używać słów, trzeba się ich nauczyć. Jeśli nie pracujesz nad swoim słownictwem, to nic dziwnego, że nie potrafisz powiedzieć wielu rzeczy.

Naprawdę warto postarać się o to, żeby bariera językowa przestała istnieć. Przeczytaj mój tekst z 2013 roku o osobach dorosłych, które uczą się niemieckiego ze słuchu. Znajdziesz go tutaj. Nie każdy musi się uczyć, ale myślę, że warto pracować nad językiem, żeby powiedzieć, to co chcemy powiedzieć.

A czy ty masz barierę językową? Czy kiedykolwiek ją miałaś / miałeś? Miło mi będzie, jeśli podzielisz się swoim doświadczeniem w komentarzu. 

 

Joseph Roth: „Hotel Savoy” dla uczących się niemieckiego

Joseph Roth: „Hotel Savoy” dla uczących się niemieckiego

W sierpniu opublikowałam opis książki „24 Stunden aus dem Leben einer Frau” dla uczących się niemieckiego. Ten wpis znajdziesz tutaj. Jest ona przeznaczona dla uczących się niemieckiego na poziomach B2-C1. Dzisiaj opis książki dla osób na poziomach B1-B2, czyli „Hotel Savoy” Josepha Rotha. Żył on w latach 1894-1939 i był austriackim pisarzem i dziennikarzem. Powieść „Hotel Savoy” została wydana w 1924 roku, a tytułowy hotel Savoy nadal stoi w Łodzi. Więcej na temat pisarza i jego twórczości przeczytasz tutaj. Zapraszam Cię na kolejny post z cyklu „książki dla uczących się niemieckiego”!

Liczba stron: 200

Cena: 29,90 zł (obecnie w promocji – 23,92 zł)

Książkę kupisz tutaj.

OPIS WYDAWNICTWA (tutaj)

Niemiecki. Hotel Savoy to niekonwencjonalny sposób nauki, który łączy lekturę wciągającej historii z solidnym treningiem językowym. Podczas czytania powieści w naturalny sposób przyswoisz słownictwo i konstrukcje leksykalno-gramatyczne oraz udoskonalisz umiejętność czytania ze zrozumieniem. Na końcu książki znajdziesz klucz odpowiedzi i praktyczny słowniczek niemiecko-polski.

Czytaj adaptację i…
•    wciągnij się w opowieść o poszukiwaniu własnej drogi,
•    sprawdzaj znaczenie słówek, nie odrywając się od książki dzięki tłumaczeniom na marginesach,
•    poznaj niemieckie słownictwo na poziomie średnio zaawansowanym (B1-B2),
•    ćwicz umiejętność czytania ze zrozumieniem,
•    rozwiązuj blisko 60 urozmaiconych ćwiczeń leksykalnych i gramatycznych.

Fabuła

Międzywojenna Łódź, wszechobecna bieda, strajki w fabrykach, robotnicy pogrążeni w długach, jak wybawienia wypatrujący powrotu amerykańskiego milionera. Były jeniec wojenny Gabriel Dan zatrzymuje się w Hotelu Savoy, upaja się wolnością, oddycha pełną piersią jesiennym powietrzem, zmieszanym z dymem fabrycznych kominów. Czy uda mu się wygrać los na loterii, uciec z uroczą tancerką do Paryża, uwolnić od hotelowego fatum? Czy miasto wypuści go ze swych szponów?

MÓJ KOMENTARZ:

  • książka składa się z 30 rozdziałów, po każdym następują ćwiczenia. Trudniejsze słówka zostały zaznaczone pogrubioną czcionką i wyjaśnione na marginesie
  • książka zawiera klucz do ćwiczeń oraz słowniczek
  • są różne rodzaje ćwiczeń, więc czytelnik przy ich rozwiązywaniu ma odmianę i nie nudzi się
  • podział na krótkie rozdziały sprawia, że łatwo jest rozłożyć dłuższą powieść na małe, „lekkostrawne” porcje

 

Dodatkowo wydawnictwo Edgard przygotowało video o tym, jak połączyć naukę języka z czytaniem:

Stefan Zweig: „24 Stunden aus dem Leben einer Frau” dla uczących się niemieckiego

Stefan Zweig: „24 Stunden aus dem Leben einer Frau” dla uczących się niemieckiego

W serii „Rok z językiem niemieckim” pisałam niedawno o tym, jak ważne jest czytanie w języku obcym. Ten post możesz przeczytać tutaj.

Niedawno otrzymałam od wydawnictwa Edgard do recenzji książkę „24 Stunden aus dem Leben einer Frau” autorstwa Stefana Zweiga (1881-1942). Był on austriackim pisarzem. Wiele lat temu przeczytałam w oryginale jego powieść „Ungeduld des Herzens” i zachwyciłam się nią. Chciałabym kiedyś jeszcze raz ją przeczytać.

Wydawnictwo Edgard przygotowało wydanie książki „24 Stunden aus dem Leben einer Frau” dla uczących się niemieckiego na poziomach B2-C1. Jest to zdydaktyzowana wersja, czyli napisana trochę łatwiejszym językiem niż oryginał. Zawiera 20 rozdziałów, w których trudniejsze słówka zaznaczono pogrubioną czcionką – ich znaczenie znajdziemy na marginesie. Na końcu każdego rozdziału znajdują się ćwiczenia leksykalne i gramatyczne. Na samym końcu książki znajdziemy rozwiązania do ćwiczeń oraz słowniczek.

Liczba stron: 152

Cena: 19,99 zł (obecnie w promocji za 15,99 zł)

Książka na stronie wydawnictwa:

24 Stunden aus dem Leben einer Frau

Krótkie streszczenie:

24 Stunden aus dem Leben einer Frau to jedno z najsłynniejszych opowiadań austriackiego pisarza Stafana Zweiga. Akcja wydanej w 1927 roku noweli przenosi nas na początek XX wieku do pensjonatu na Riwierze, gdzie skandal towarzyski wywołany ucieczką pewnej zamężnej pensjonarki z nowo poznanym mężczyzną staje się dla głównej bohaterki pretekstem do snucia wspomnień. Kobieta zdradza jednemu z gości historię sprzed ponad 20 lat, tajemnicę pewnych 24 godzin ze swojego życia…

Informacje od wydawnictwa:

Niemiecki z ćwiczeniami. 24 Stunden aus dem Leben einer Frau to niekonwencjonalny sposób nauki języka, który łączy lekturę pasjonującej historii z rozwiązywaniem pomocniczych ćwiczeń. Podczas czytania opowieści w naturalny sposób przyswoisz słownictwokonstrukcje leksykalno-gramatyczne oraz utrwalisz umiejętność czytania ze zrozumieniem. Na końcu książki znajdziesz klucz odpowiedzi i praktyczny słowniczek niemiecko-polski.

Czytaj adaptację i…

– wciągnij się w emocjonującą opowieść bohaterki o tajemnicy sprzed lat,
– sprawdzaj znaczenie słówek, nie odrywając się od książki, dzięki tłumaczeniom na marginesach,
– poznaj niemieckie słownictwo na poziomie zaawansowanym (B2-C1),
– ćwicz umiejętność czytania ze zrozumieniem,
– rozwiązuj urozmaicone ćwiczenia gramatyczne i leksykalne.


Adaptacja klasyki gatunku – wciągająca nauka w oryginalnym wydaniu!

MOJA OPINIA:

  • zdecydowanie polecam moim Uczennicom i Uczniom czytanie takich książek, ponieważ stanowią one bardzo dobry wstęp do czytania literatury w języku obcym. Jeśli dla kogoś czytanie książek w oryginale jest za trudne, to może sięgnąć do łatwiejszej wersji i w ten sposób zacząć przygodę z literaturą
  • tłumaczenie trudniejszych słówek ułatwia zrozumienie treści
  • ćwiczenia leksykalne i gramatyczne są dosyć różnorodne i nie jest ich bardzo dużo, dzięki czemu Czytelnik nie czuje się przytłoczony

 

Daj znać w komentarzu, czy czytasz niemieckojęzyczną literaturę. Czytanie w języku obcym to na pewno duży krok w stronę płynnego mówienia. Im więcej czytasz, tym więcej słów znasz. 

10 zasad skutecznej nauki do egzaminu

10 zasad skutecznej nauki do egzaminu

Dzisiaj w serii „Egzaminy z niemieckiego” (wszystkie posty znajdziesz tutaj) przygotowałam dla Ciebie kilka reguł skutecznej nauki. Niby są oczywiste rzeczy, niby każdy powinien wiedzieć, jednak – mówiąc (a raczej pisząc) potocznie – kiedy przychodzi co do czego, to okazuje się, że wielu uczących się zapomina o tych zasadach. Czas na 10 zasad skutecznej nauki do egzaminu! 

Przypomnę jeszcze, że na Facebooku prowadzę grupę „Egzaminy z niemieckiego”. Znajdziesz ją tutaj.

Jakie to zasady?

  1. Osiągnij poziom egzaminu, do jakiego chcesz podejść.

Czasami uczący się ledwo zaczęli kurs ogólny na poziomie B1, a zgłaszają się do Goethe-Zertifikat B1 czy do innego egzaminu. Najpierw należy jednak znaleźć się na poziomie B1, a dopiero potem potwierdzać go egzaminem. Oczywiście będąc mniej więcej „w środku” poziomu B1 możesz zacząć rozwiązywać testy modelowe, dlaczego nie? Jednak na początku testy będą Cię raczej frustrować. Daj sobie czas na dotarcie do danego poziomu, nic na siłę.

  1. Kiedy już zdecydujesz się na podejście do egzaminu, to ćwicz, ćwicz, ćwicz. Musisz dokładnie znać strukturę egzaminu. Musisz wiedzieć, co oznacza każde polecenie.
  2. Musisz wiedzieć, jak mają być rozwiązane poszczególne zadania (szczególnie na częściach „pisanie” i „mówienie”). Musisz wiedzieć, czego oczekują egzaminatorzy. Wiedzieć, na czym polegają zadania, nie oznacza wiedzieć, jak je rozwiązać. Po to właśnie są testy modelowe, po to ktoś powinien sprawdzać Twoje teksty i wypowiedzi ustne.
  3. Zawsze czytaj polecenia. Nawet na egzaminie. Nawet jeśli rozwiązałaś/rozwiązałeś już dużo testów modelowych. Stres może sprawić, że nie rozwiążesz zadania według wytycznych.
  4. Nie olewaj żadnej ze sprawności językowych. Czasem bywa tak, że ktoś nie lubi słuchać czy pisać, więc tego nie robi. Na egzaminach językowych mamy wszystkie 4 sprawności: czytanie, słuchanie, pisanie, mówienie. Nie zaniedbuj żadnej z nich i pracuj więcej nad tą sprawnością, która przysparza Ci najwięcej trudności. Na egzaminie to Cię nie ominie.
  5. Nie odczytuj wypowiedzi ustnych. Na egzaminie ustnym nie wolno czytać, trzeba mówić swobodnie. Czas na przygotowanie jest po to, żeby zaplanować wypowiedź i wypisać sobie hasła. Na napisanie całych zdań i tak nie będzie czasu. Należy dodać, że na egzaminach na niższych poziomach często nie ma czasu na przygotowanie się. Jeśli jest ten czas, to na pewno nie wystarczy Ci on na napisanie całej prezentacji czy krótkiego wykładu. Teoretycznie – nawet gdyby ktoś dał radę napisać, to egzaminator powie, żeby nie czytać.
  6. Ucz się sprawdzonych zwrotów i używaj ich. Zawsze mówię uczniom, że powinni zautomatyzować używanie zwrotów na egzamin ustny i pisemny. Dlaczego to takie ważne? Jeśli znasz zwroty do egzaminu, to:

– od razu będzie widać, że się uczyłaś / uczyłeś

– będziesz stosować różne zwroty, a nie tylko „ich denke / finde” – Twoje słownictwo będzie bardziej urozmaicone

– zredukujesz ilość błędów – jeśli wyuczysz się zwrotów do egzaminu, to będziesz stosować je poprawnie. Może w czymś innym popełnisz błąd, ale nie w tym aspekcie.

Zadania ustne ćwicz w miarę możliwości z nauczycielem, który powinien sprawdzać również Twoje teksty. 

Przypominam Ci, że opublikowałam e-booki ze zwrotami do egzaminów Goethe-Zertifikat B1, B2, C1 oraz do Telc B1. Znajdziesz je tutaj:

Niemiecki po ludzku – sklep

      

 

  1. Korzystaj ze sprawdzonych źródeł. Jeśli znajdziesz testy w Internecie, to upewnij się, że nie ma w nich błędów. Zapytaj nauczyciela lub kogoś, kto już zdał egzamin.
  2. Przygotuj się na presję czasu na egzaminie. Jeśli dopiero zaczynasz naukę do egzaminu i masz czas, to ok – możesz rozwiązywać zadania długo, słuchać nagrań po 10 razy, pisać tekst o wiele dłużej niż jest to przewidziane na egzaminie. Jeśli jednak masz coraz mniej czasu, to wykonuj zadania w takim czasie, jaki będziesz mieć do dyspozycji na egzaminie. Jeśli nie będziesz w ten sposób pracować, to potem na egzaminie okaże się, że nagle zabrakło Ci czasu, a jeszcze trzeba przenieść odpowiedzi na arkusz. Jeśli chodzi o egzamin ustny, to nagrywaj się i zobacz, ile czasu zajmuje Ci wypowiedź. Zbuduj w sobie wyczucie czasu.
  3. Na egzamin idź wyspany i najedzony. Wiem, że egzamin to stres, ale przynajmniej spróbuj 🙂

Jak podobało Ci się moje 10 zasad skutecznej nauki do egzaminu? Czy powinnam coś dodać? 

Samodzielna nauka języka – dobry pomysł?

Samodzielna nauka języka – dobry pomysł?

Ten post jest odświeżeniem mojego tekstu z maja 2017 roku, w którym pisałam o mojej samodzielnej nauce języka hiszpańskiego. Starą wersję tekstu znajdziesz tutaj. Przypomnę, że w 2017 roku mieszkałam w Meksyku. Wszystkie posty o moim życiu w Meksyku znajdziesz tutaj.

Nowe uwagi dodałam pogrubioną czcionką.

Dzisiaj napiszę kilka słów o tym, czy moim zdaniem warto jest uczyć się języka obcego samodzielnie, bez chodzenia na kurs. Przytoczę tu moje doświadczenia.

Całkowicie samodzielnie nauczyłam się języka hiszpańskiego. Tę historię opowiem Wam w dwóch aspektach: najpierw dzieląc na etapy, następnie na zalety i wady.

Samodzielna nauka języka obcego to wielkie wyzwanie, ale nie jest to pomysł niemożliwy do realizacji. 

Etapy: 

Jak już wspominałam, moja fascynacja językiem hiszpańskim zaczęła się, kiedy miałam jakieś 11-12 lat, od telenowel latynoskich. Kto pamięta takie jak „Słodką zemstę”, „Niebezpieczną” albo „Gorzkie dziedzictwo”? Ja tak 🙂 Oglądałam telenowele przez lata w telewizji, a kiedy nadeszła era Internetu, wtedy właśnie w Internecie, ale już tylko w oryginalnej wersji. Wtedy już wszystko rozumiałam. Z powodu telenowel zawsze miałam więcej styczności z hiszpańskim latynoskim niż z tym z Hiszpanii. – Tak jest do dzisiaj. Język używany w Hiszpanii znam trochę gorzej, jednak nadal nad tym pracuję, dużo czytając w Internecie. Czytam głównie wiadomości i artykuły. 

Mniej więcej w roku 2001 lub 2002 postanowiłam uporządkować swoją wiedzę i zacząć uczyć się z książek (np. Oskara Perlina). Wtedy byłam nieco zaskoczona tym, że w podręcznikach widziałam inne słowa niż znałam z telenowel i uświadomiłam sobie, że hiszpański za oceanem jest trochę inny. Wtedy nie było takiej oferty w księgarniach jak dzisiaj i wyszukiwałam książki w bibliotekach.

Z hiszpańskim nie rozstałam się nigdy. W ciągu lat był to język, z którym zaraz po niemieckim miałam najwięcej kontaktu. Zawsze dużo czytałam po hiszpańsku i zawsze mniej lub więcej oglądałam telenowele. Hiszpański zawsze był bliski mojemu sercu tak samo jak niemiecki, a być może nawet bardziej. – Bardziej pewnie jednak nie, bo niemiecki to nadal mój ukochany język numer 1. 

Nigdy jednak nie miałam okazji porozmawiać z rodzimym użytkownikiem języka. Dawno temu poznałam w Rzeszowie pewnego Meksykanina, ale on chciał rozmawiać ze mną po angielsku. – Było to na kursie angielskiego w szkole językowej. On miał dwa języki ojczyste – angielski i hiszpański i mieliśmy z nim zajęcia jako native speakerem angielskiego. Fajnie się z nim rozmawiało po angielsku, jednak widać było, że nie jest nauczycielem z zawodu i że nie ma przygotowania pedagogicznego. 

W 2010 roku zapisałam się w Niemczech na kurs hiszpańskiego, ale nie nauczyłam się na nim niczego, czego bym wcześniej nie wiedziała. Tempo było dla mnie ślimacze i dlatego nie zaliczam go do nauki. – Kurs ten prowadziła Peruwianka, która wyszła za Niemca. Też zdecydowanie było widać, że nie jest nauczycielką z zawodu. W niektórych momentach było też widoczne, że nie zna dobrze zasad swojego języka. Chyba nie było jej też łatwo nauczać europejskiego wariantu języka hiszpańskiego. W tej grupie akurat tak się złożyło, że inni uczestnicy zaczynali całkiem od zera, nie mieli wcześniejszej wiedzy i nauka szła im bardzo powoli. Z tego powodu nudziłam się jak mops. 

Kiedy w sierpniu zeszłego roku okazało się, że wyjeżdżam do Meksyku, byłam bardzo szczęśliwa z tego, że uczyłam się hiszpańskiego i z tego, że lepiej znam odmianę latynoską. – Mam tu na myśli rok 2016. W listopadzie 2016 wyjechałam do Meksyku i spędziłam w tym kraju ponad rok. 

Na początku bałam się trochę tego, czy poradzę sobie z mówieniem, skoro nigdy z nikim po hiszpańsku nie rozmawiałam. Jednak lata mówienia do siebie po hiszpańsku (bo taką miałam metodę) przyniosły dobry rezultat. Nie mam problemu z porozumiewaniem się z Meksykanami i dobrze ich rozumiem. Cieszę się, że poprzez telenowele całkiem nieźle osłuchałam się z językiem. Cieszę się, że bardzo dobrze porozumiewam się z ludźmi. – Potwierdzam to również z perspektywy czasu. Wtedy sama byłam zaskoczona tym, że rozumiem Meksykanów nawet, jeśli mówią bardzo szybko. 

Uczę się dużo potocznych słów – trochę znałam, ale oczywiście nie wszystkie, a poza tym do języka cały czas dochodzi coś nowego. Codziennie dużo się uczę, powtarzam i notuję ciekawe zwroty, które słyszę od Meksykanów. Chcę ten pobyt wykorzystać do tego, żeby doszlifować znajomość języka i za jakiś czas sama go nauczać. – Prowadziłam notatnik z nowym słownictwem. Kiedy usłyszałam coś nowego, to zapisywałam to (oczywiście, kiedy miałam taką możliwość). Zwracałam uwagę na napisy na mieście, w sklepach czy w urzędach. 

Zdecydowałam się tutaj na kurs – robię go w pracy, w centrum językowym VW. Na początku chciałam uczestniczyć w codziennym kursie grupowym i miałam test plasujący. Byłam dumna z tego, kiedy okazało się, że samodzielnie osiągnęłam poziom B2/4 (każdy poziom podzielony jest na sześć mini-poziomów). Potem okazało się jednak, że kurs nie pasuje w mój plan. Z jednej strony szkoda, bo nie musiałabym za niego płacić. Zdecydowałam się wobec tego na kurs indywidualny, za który muszę płacić – dlatego tylko godzina w tygodniu. Jestem jednak zadowolona z takiego obrotu spraw, ponieważ nareszcie mam nauczyciela, z którym mogę ustalić, co chcę powtórzyć i którego mogę o wszystko zapytać. Na kursie grupowym nie zawsze jest na to czas. Nawet jedna godzina w tygodniu bardzo dużo mi daje i mam zamiar kontynuować. – Ten nauczyciel był bardzo kompetentny, potrafił odpowiedzieć na każde pytanie i bardzo dużo się z nim nauczyłam. 

ZALETY samodzielnej nauki:

  1. Mogłam dowolnie planować, wymaga to jednak sporej dawki motywacji i systematyczności.
  2. Mogłam wybrać materiały, które najbardziej mi się podobają.
  3. Mogłam poświęcić na interesujące mnie zagadnienia tyle czasu, ile mi potrzeba.

WADY samodzielnej nauki:

  1. Nigdy nie miałam nauczyciela, którego mogłabym zapytać, jeśli miałam wątpliwości.
  2. Do wszystkiego musiałam dochodzić sama, chociaż nie jest to dla mnie wyłącznie wada.
  3. Czasami okazywało się, że wybierałam materiały, które nie do końca były dobre.

Kilka rad ode mnie, jeśli ktoś z Was też jest samoukiem:

  1. Wybierz dobre materiały, poradź się. O tym, jak wybierać materiały do nauki, pisałam tutaj.
  2. Zrób dobry plan nauki, staraj się nie robić dłuższych przerw w nauce.
  3. Nie zaniedbuj żadnej ze sprawności językowych – mów (w ostateczności do siebie), pisz, słuchaj, czytaj. Dzisiaj, w dobie Internetu, można znaleźć tyle materiałów, że naprawdę szkoda nie korzystać z tych zasobów.
  4. Poszukaj w Internecie osób, które uczą się tego samego języka – np. na forach.
  5. Czytaj komentarze na blogach dotyczących danego języka – może tam znajdziesz kogoś, kto wspomni, że chciałby stworzyć tandem.
  6. Na pewno zdarzy się, że będziesz mieć wątpliwości albo będziesz chciał/a, żeby ktoś sprawdził Twój tekst. Jeśli nie znasz nikogo, kto mógłby Ci pomóc, może warto wziąć nawet jedną na 2 miesiące lekcję na Skype.
  7. Sprawdź się – dąż do tego, żeby pojechać do kraju, w którym mówi się danym językiem, jeśli tam nie mieszkasz.

Jeśli chodzi o powyższe zalety, wady i rady, to nic bym tu nie zmieniła. W tej chwili nie uczę się intensywnie żadnego języka, gdyż w mojej obecnej sytuacji życiowej nie jest to możliwe. Uczę się jednak mniej intensywnie, żeby nie zapomnieć hiszpańskiego i fińskiego. O mojej nauce fińskiego pisałam tutaj. 

A jak Ty myślisz? Czy samodzielna nauka języka obcego to dobry pomysł?