„Die Bremer Stadtmusikanten” (Muzykanci z Bremy): baśń i słuchowisko

„Die Bremer Stadtmusikanten” (Muzykanci z Bremy): baśń i słuchowisko

Baśń „Die Bremer Stadtmusikanten” ukazała się w 1812 roku w I tomie zbioru baśni braci Grimm.

Tu możecie przeczytać baśń po niemiecku:

Die Bremer Stadtmusikanten

A tu posłuchać:

Die Bremer Stadtmusikanten (Hoerspiel)

Myślę, że możecie znać tę baśń, bo należy do tych popularniejszych. Bohaterami są cztery domowe zwierzęta (kogut, pies, kot, osioł), które ze względu na swój podeszły wiek są źle traktowane przez pana i wobec tego uciekają, aby zostać w Bremie muzykantami miejskimi. Nigdy tam jednak nie docierają, ponieważ nie są w stanie pokonać dystansu do Bremy w jeden dzień. Nocują w lesie, gdzie odkrywają dom zbójców, których przepędzają głośnym „śpiewem”. Po drodze zdobywają łup bandy zbójców, dom, w którym zamieszkują.

Przesłanie baśni jest oczywiście pozytywne i sugeruje możliwość rozwiązania problemu nawet w najgorszym położeniu.

Pierwsze ilustracje sporządził słynny angielski karykaturzysta George Cruikshank (1893, German Popular Stories):

A dlaczego „muzykanci” udają się akurat do Bremy? W Bremie już w średniowieczu muzycy byli zatrudniani przez władze miejskie. Istnieje udokumentowany dowód z 1339 roku o trębaczu radnego. Potem zatrudniano muzyków także w innych północnoniemieckich miastach. Około 1500 roku byli to dwaj trębacze, jeden puzonista oraz dwóch muzyków grających na piszczałce. Często towarzyszyli poselstwom, grali podczas przyjęć senatu czy na weselach. Na obrazach z XVII wieku pochodzących z Bremy widać także czterech muzyków grających na instrumentach dętych. W 1751 roku miejscy muzykanci zostali włączeni do miejskiego korpusu muzycznego. W XIX wieku miejski dyrektor muzyczny kontynuował tradycję, która prowadziła do dzisiejszych, subwencjonowanych przez miasto orkiestr.

Muzycy rady prowadzą orszak weselny. Fragment obrazu z 1618 roku znajdującego się w Focke-Museum w Bremie

I porcja słownictwa:

der Esel, – – osioł
dienen – służyć
zu Ende gehen – kończyć się
untauglich – nieprzydatny
fortlaufen – uciekać, czmychać
der Jagdhund – pies myśliwski
jappen – dyszeć, sapać (stary, dzisiaj bardzo rzadko używany czasownik)
die Laute – lutnia
die Pauken schlagen – grać na kotłach
jemandem in die Quere kommen – włazić komuś w paradę, natykać się na kogoś
stumpf – tępy
ersaufen – utonąć, topić
der Flüchtling – zbieg, uciekinier, uchodźca
aus Leibeskräften – na całe gardło
das Erbarmen – litość
der Vorschlag – propozycja
das Fünkchen – iskierka (od der Funke – iskra)
der Geselle – facet / czeladnik, w baśni chodzi o towarzysza
erleuchten – rozświetlać
der Räuber – rabuś, zbój, bandyta
die Herberge – schronisko
schimmern – migotać, połyskiwać, lśnić
krähen – piać
die Stube – izba
klirren – brzęczeć, dzwonić
entsetzlich – przerażający
der Hauptmann – kapitan, w baśni chodzi o przywódcę
der Mist – obornik
glühen – tlić się, palić, żarzyć się
feurig – ognisty
gräulich – wstrętny, obrzydliwy, paskudny, straszny
das Ungetüm – monstrum
die Holzkeule – drewniana maczuga 

Zdjęcie 1

Zdjęcie 2

Zdjęcie 3

Zdjęcie 4

Tekst

Frau Holle (Pani Zima): legenda, baśń i słuchowisko

Frau Holle (Pani Zima): legenda, baśń i słuchowisko

Być może ktoś z Was zna baśń „Frau Holle”. W Niemczech jest ona bardzo popularna, w Polsce chyba mniej. Istnieją dwa polskie tytuły: „Pani Zima” lub „Pani Zamieć”.

Frau Holle była otaczana czcią przede wszystkim w górskich terenach, np. w masywie górskim Hoher Meißner znajdującym się w północnej Hesji. W języku ludowym Frau Holle była odpowiedzialna za opady śniegu w zimie: im dokładniej trzepała swoje łóżka, tym więcej śniegu spadało na Ziemię.

Otto Ubbelohde: Frau Holle lässt es schneien 

Według innych legend błogosławi ona zieleniące się pola i niwy na wiosnę, krocząc przez pola i łąki. W ten sposób budzi się natura. To ona miała nauczyć ludzi np. przędzenia i tkania, jest patronką ludzi zajmujących się tymi rzemiosłami.

Czarny bez (po niemiecku Holunder) uchodzi za roślinę poświęconą Frau Holle. Być może nawet ta nazwa pochodzi od niej.

Szczególnie pomaga kobietom, czyniąc je zdrowymi i płodnymi. Zabiera ze sobą dusze zmarłych nieochrzczonych dzieci.

Pomiędzy 21/22 grudnia a 2/3 stycznia przybywa na Ziemię, aby zobaczyć, jak minął rok. Frau Holle sprawdza dusze ludzkie, odwiedzając pod postacią starej i bezradnej Muhme Maehlen ludzi, prosząc ich o pożywienie i dach nad głową. Ci, którzy pomogą, zostaną nagrodzeni. Złych ludzi spotka kara.

Baśń „Frau Holle” znajduje się w I tomie zbioru braci Grimm opublikowanym po raz pierwszy w 1812 roku. Tutaj możecie przeczytać ją po niemiecku:

Frau Holle

Ilustracja Hermanna Vogela przedstawiająca Goldmarie

Anne Anderson: Pani Zamieć i pasierbica 

Znaczki pocztowe obrazują treść baśni:


Die fleißige Stieftochter spinnt am Spinnrad 

Frau Holle schüttelt die Betten aus; es schneit

Die fleißige Stieftochter wird zum Lohn mit Gold überschüttet

Die arbeitsscheue Tochter wird mit Pech überschüttet

Przygotowałam dla Was słowniczek ze słówkami z baśni:

die Witwe, -n – wdowa
fleißig – pilny, pracowity
hässlich – brzydki
der Brunnen,-  – studnia
spinnen – spann – hat gesponnen – prząść
die Spule, -n – szpulka
das Blut – krew
blutig – krwawy
sich zutragen – zdarzyć się
sich bücken – schylać się
schelten – schalt – hat gescholten – złajać, zwymyślać
die Herzensangst – wielki strach
die Besinnung – zaduma, namysł, skupienie
die Wiese, -n – łąka
verbrennen – spalić się
ausgebacken – wypieczony, upieczony
der Brotschieber – łopata do wyjmowania chleba z pieca
die Feder, -n – pióro
das Bett ausschütteln – wytrzepywać łóżko
das Heimweh – tęsknota za domem
der Jammer – lament
treu – wierny
dienen – służyć
der Hof, die Höfe – dziedziniec, dziedzińce
der Hahn, die Hähne – kogut, koguty
der Reichtum – majątek, bogactwo
die Dornhecke – kolczaste zarośla
der Pfad, die Pfade – ścieżka, ścieżki
sich verdingen – sich verdingte / verdang – sich verdingt / verdungen – najmować się (do pracy)
sich gebühren – należeć się, przysługiwać
der Kessel, die Kessel – kociołek, kociołki
das Pech – smoła
die Belohnung – nagroda
A tu znajdziecie słuchowisko, polecam do posłuchania:

Źródło 1

Zdjęcie 1

Zdjęcie 2

Zdjęcie 3

Zdjęcie 4

Zdjęcie 5

Zdjęcie 6

34. internationales Motorbootrennen

34. internationales Motorbootrennen

Miałam napisać ten post już w środę, ale niestety z powodu pracy nie zdążyłam. Lepiej późno niż wcale 🙂

Wspominałam już pewnie, że nie znoszę lata. To dla mnie najgorsza pora roku ze względu na upały, a tutaj w dolinie Mozeli jest jeszcze gorzej niż na innych terenach. No cóż, muszę jakoś to wytrzymać, może dotrwam do jesieni, kiedy słońce skryje się za chmurami i będzie przyjemnie.

Z latem związane jest także pewne wydarzenie, którego nie lubię ze względu na hałas. W ostatni weekend, 30-31 maja odbyły się u nas międzynarodowe wyścigi motorówek (kalendarzowa wiosna co prawda, jeszcze trwała, ale było gorąco jak w lipcu). Nie ratuje mnie fakt, że nie mieszkam bezpośrednio nad rzeką, ponieważ pracuję nad rzeką i wszystko było słychać. Nie było jednak tak źle, jak się spodziewałam. Trochę za dużo ludzi, ale to w lecie normalne. Widać to szczególnie na weekendach, kiedy jest więcej turystów niż w dniach roboczych.

Kiedy te wyścigi się odbywają, całe miasto o tym mówi i na pewno nie ma nikogo, kto by nie wiedział. W niedzielę byłam jak zwykle w kościele i ksiądz przywitał nas słowami: „Ich begrüße Sie herzlich zu dieser Konkurrenzveranstaltung zum Motorbootrennen” (Witam państwa serdecznie na tej imprezie konkurencyjnej do wyścigów motorówek).

Do 1996 roku, przez 32 lata, wyścigi te odbywały się w Traben-Trarbach. W 2014 roku powrócono do tej tradycji. Było to możliwe dzięki administracji miasta, związkowi Gewerbeverein Traben-Trarbach e.V., ADAC.

Logo wyścigów:

Zdjęcie

Przebieg trasy:

Zdjęcie

Pracuję na Dr. Ernst-Spies-Allee, więc zarówno w sobotę, jak i w niedzielę, mogłam wszystko obserwować. Nad rzeką wyścigi obserwowało bardzo dużo turystów, jak i miejscowych. Można było oczywiście kupić wino czy piwo, jak i tradycyjne niemieckie jedzenie (skorzystałam i kupiłam sobie Bratwurst, której od lat nie jadłam).

Tak jak wspominałam, nie było tak źle, jak się spodziewałam. Te wyścigi uratowały mnie nawet przed katastrofą. W sobotę rano mój szef wyszedł, a w tym czasie miałam parę rzeczy do zrobienia. Kiedy byłam na zewnątrz, zaczepił mnie ktoś od spraw technicznych, pytając gdzie są u nas w firmie bezpieczniki, bo nie ma prądu, a widziałam, że część kabli była podpięta u nas. Nie mogłam pomóc, ponieważ nie wiedziałam, gdzie są bezpieczniki. Potem pomyślałam jednak, że pójdę poszukać, bo nigdy nie wiadomo, kiedy będzie to potrzebne. Zapomniałam jednak, że nie mam ze sobą klucza. Kiedy zorientowałam się, że zatrzasnęłam sobie drzwi, wpadłam w panikę. Na szczęście okazało się, że ten technik zadzwonił po naszego dozorcę, żeby mu pomógł. Również mi pomógł, otwierając drzwi. Byłam uratowana i mogłam dalej spokojnie pracować.

den Sommer hassen – nienawidzić lata
die Gluthitze – skwar, żar

sich ausschließen – zatrzasnąć sobie drzwi (od zewnątrz)
das Motorboot – motorówka
der Fluss – rzeka
am Fluss – nad rzeką
das Rennen – rajd, wyścig
die Strecke – odcinek (np. drogi, wyścigu)
der Streckenverlauf – przebieg odcinka, trasy
die Gemeinde – gmina
der Eintritt – wstęp
Eintritt frei – wstęp wolny
die Bratwurst – smażona kiełbasa 

Źródło

W 80 blogów dookoła świata: 5 ciekawostek o Niemczech

W 80 blogów dookoła świata: 5 ciekawostek o Niemczech

Oto kilka ciekawostek, jakie dla Was przygotowałam:

1. Wiele osób mówi, że jedyną dobrą rzeczą, jaką Adolf Hitler zrobił dla Niemiec, jest wycofanie z codziennego użytku tak zwanego pisma gotyckiego. Już w 1934 roku powiedział:

„Nasz język będzie za 100 lat językiem europejskim. Kraje wschodu, północy i zachodu będą, aby móc się z nami porozumiewać, uczyć się naszego języka. Warunek tego: Na miejsce pisma nazywanego gotyckim wstępuje pismo, które do tej pory nazywaliśmy łacińskim”.

(Voelkischer Beobachter, nr 250, 7.9.1934).

3 stycznia 1941 roku Hitler oficjalnie ogłosił decyzję o zastąpieniu pisma gotyckiego normalnym pismem. Odtąd wszystkie teksty miały być pisane „normalnie”. Ze względu na wojnę przestawienie trwało kilka lat. Od roku szkolnego 1941/42 dzieci miały uczyć się w szkołach pisać tylko pismem łacińskim.

Zdjęcie

2. Twórcą ubezpieczeń socjalnych, jakie znamy dzisiaj, był Otto von Bismarck, kanclerz Rzeszy Niemieckiej w latach 1862-1890 (tak właściwie najpierw był ministrem Prus, potem kanclerzem Związku Północnoniemieckiego, na końcu Rzeszy Niemieckiej). Poprzez odpowiednie ustawy Bismarck chciał zareagować na biedę robotników wynikającą z uprzemysłowienia i dużej liczby wypadków przy pracy. W 1883 roku wprowadził ubezpieczenie zdrowotne, rok później wypadkowe. Powstały wtedy pierwsze kasy chorych. W 1889 roku parlament uchwalił ubezpieczenie emerytalne i od inwalidztwa.

3. Niemiec Karl van Drais (1785-1851), ważny wynalazca, zaprojektował prototyp roweru. Wymyślił on sposób jazdy na pojeździe o dwóch kołach, zostawiającego jeden ślad.

Maszyna na zdjęciu to „Draisine” (drezyna) lub też „Laufmaschine”.

Zdjęcie

4. Górski park „Bergpark  Wilhelmshöhe” w mieście Kassel w północnej Hesji jest największym górskim parkiem w Europie. 23 czerwca 2013 roku został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Powstawał od 1696 roku. Park ten otacza pałac Wilhelmshoehe. Budowę parku rozpoczął Karol I Heski, a jego atrakcją są głównie fontanny i kaskady.

Zdjęcie

Zdjęcie

5. Jak wiecie, mieszkam nad Mozelą, największym dopływem Renu. Jak większość rzek, Mozela wielokrotnie zakręca, tworząc pętle (są to Moselschleifen). Jedna z nich jest w mieście niedaleko mojego, Zell:

Zdjęcie

Mozela wpływa do Renu w Koblencji (Koblenz). Jest to dosyć duże miasto ok. 80 km od mojego. Miejsce, gdzie Mozela wpływa do Renu, nazywa się Deutsches Eck. Kilka lat temu tam byłam, oto zdjęcia mojego autorstwa:

W 80 blogów dookoła świata… 

…jest wspólną akcją blogerów językowych. Danego dnia każdego miesiąca na blogach osób biorących udział w akcji pojawiają się posty z myślą przewodnią. Akcja ta pozwala nie tylko na lepsze poznanie się blogerów, ale przede wszystkim daje czytelnikom możliwość poszerzenia wiedzy – przenosząc się na inne blogi, mogą porównać, jak to jest w poszczególnych krajach. 

Chiny:
Biały Mały Tajfun: 5 yunnańskich ciekawostek.
Francja:
Francuskie i inne notatki Niki : Piec ciekawostek o Francji 
Madou en France: Pięć rzeczy, które zaskoczyły mnie we Francji http://zapistnik.blogspot.com/2015/05/5-rzeczy.html
Français-mon-amour: Pięć ciekawostek o Lotaryngii http://francais-mon-amour.blogspot.com/2015/05/5-ciekawostek-o-lotaryngii.html
Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim : 5 rzeczy, których nie wiesz o Bretanii :
http://francuski-przez-skype.blogspot.com/2015/05/5-rzeczy-ktorych-nie-wiesz-o-bretanii.html
Love For France : Francuska uprzejmość w 5 krokach : http://wp.me/p3YhS3-y7
Gruzja: 
Gruzja okiem nieobiektywnym: Tata to mama, czyli pięć ciekawostek o języku gruzińskim
Holandia:
Język holenderski – pół żartem, pół serio: 9 holenderskich ciekawostek. http://jezykholenderski.blogspot.com/2015/05/9-holenderskich-ciekawostek.html 
Kirgistan:
O języku kirgiskim po polsku: 5 ciekawostek o Kirgistanie i Kirgizach
Niemcy:
Językowy Precel: 5 niemieckich ciekawostek językowych
Willkommen in Polschland: 5 niemieckich ciekawostek
http://polschland.blogspot.com/2015/05/5-niemieckich-ciekawostek.html
Norwegia: 
Pat i Norway: Norwegia jest naj
Rosja: 
Rosyjskie Śniadanie: 5 ciekawostek z Rosji 
http://www.rosyjskiesniadanie.pl/2015/05/24/5-ciekawostek-z-rosji/
Szwecja:
Tanzania:
Turcja: 
Turcja okiem nieobiektywnym: Wiedzieliście, że… czyli pięć ciekawostek o Turcji
 http://innaturcja.blogspot.com/2015/05/wiedzieliscie-ze-czyli-piec-ciekawostek.html
Wielka Brytania: 
Learn English Śpiewająco: 5 ciekawostek o Wielkiej Brytanii 
http://english-spiewajaco.blogspot.com/2015/05/5-ciekawostek-o-wielkiej-brytanii.html
English with Ann: Do you know…? czyli kilka ciekawostek o Wielkiej Brytanii
 http://english-with-ann.blogspot.com/2015/05/do-you-know-czyli-kilka-ciekawostek-o.html
Head Full of Ideas – Czy wiedzieliście, że…? Czyli 5 ciekawostek o Wielkiej Brytanii
 http://www.fullofideas.pl/2015/05/czy-wiedzieliscie-ze-czyli-5.html
English my way: 5 ciekawostek o angielskim –
 http://englishmyway.pl/5-ciekawostek-o-jezyku-angielskim/
Włochy: 
CiekawAOSTA: 5 najwyższych ciekawostek z Doliny Aosty 
Studia, parla, ama: 5 ciekawostek o językach we Włoszech
Powiedzenia o Niemcach. Część 1

Powiedzenia o Niemcach. Część 1

Jak zapewne zauważyliście, moja aktywność na blogu była ostatnio mała. Wynikało to stąd, że mogłam wybrać się do Polski na niecałe 2 tygodnie i odwiedzić rodzinę. We wtorek wróciłam do Niemiec, wracam więc także do pisania postów. Wracam także do aktywności na innych blogach językowych, których czytanie ostatnio zaniedbałam.

Zanim pojawi się ostatni post do czasowników na „be-„, to dzisiaj temat trochę inny.

Wacław Potocki napisał w swoich „Moraliach” (1688-1694):

„Nigdy w szczerej nie żyli Polak z Niemcem zgodzie,
Polaka pycha, Niemca wolność w oczy bodzie.
Stąd przypowieść i miejsce, że póki świat światem.
Nie będzie nigdy Niemiec Polakowi bratem.”

W tym poście przedstawię Wam popularne powiedzenia o Niemcach, odnoszące się głównie do języka niemieckiego.

Istnieją przynajmniej dwie teorie pochodzenia słowa „Niemiec”. Mogło się ono wziąć od słowa „niemy”, co wskazywałoby na niezrozumiałość języka niemieckiego. Dlaczego jednak „niemy”? Przecież to słowo oznacza kogoś, kto nie mówi. „Niemy” to „nie my”, czyli „obcy, inni”. Ta teoria jest bardziej prawdopodobna, ponieważ dawne słowiańskie słowo „memy” oznaczało „mówiącego niezrozumiale, bełkotliwie”

Może ono pochodzić również od dawnego plemienia germańskiego „Nemeti” (nemeci). Od II wieku p.n.e. do III wieku n.e. zamieszkiwali oni tereny dzisiejszego Karlsruhe. W językach słowiańskich nazwy były zmieniane w ten sposób, że w mianowniku liczby mnogiej dodawano zamiast „ti” końcówkę „ci/cy”.

Istnieją powiedzenia wskazujące na niezrozumiałość języka niemieckiego:

siedzieć jak na niemieckim kazaniu

gdyby nie der-di-das, byliby Niemcy z nas 

Andrzej Rosiewicz śpiewa w piosence „Najwięcej witaminy”:

Niemki czyste, oczywiste, dobre są na żonę, 
Miałbyś zawsze wysprzątane mieszkanie z balkonem, 
Lecz jak czułbyś się w tym domu czystym, oczywistym, 
Gdyby w kuchni ktoś przy dziecku mówił po niemiecku??? 

W średniowieczu Niemcy byli postrzegani przez Słowian jako obcy. Negatywny stereotyp Niemca utrwala pochodząca ze średniowiecza legenda o Wandzie, władczyni Krakowa, która nie chciała pojąć za męża księcia Rytygiera, tyrana lemańskiego, króla Alemanów. 


Istnieje także obraz Niemca-diabła. Stąd wzięły się powiedzenia „Niemiec Szwab, diabłu brat” czy „Gdzie Niemiec staje, tam trawa nie rośnie„. 


Kilka wieków wcześniej Polacy nazywali Niemców „Pludrakami”, która to nazwa wzięła się od pludrów, tradycyjnych niemieckich spodni. Mieszkańcy niemieckich ziem ubierali się w takie spodnie, w których zakochał się diabeł. Stąd powiedzenie „zakochał się jak diabeł w niemieckim ubiorze„. 


Popularny jest stereotyp o oszczędnym, ale i skąpym Niemcu. Stąd powiedzenie „przy Niemcu ani pies się nie pożywi„. 


Źródło 1

Źródło 2

Źródło 3

W 80 blogów dookoła świata: Przesądy i zabobony

W 80 blogów dookoła świata: Przesądy i zabobony

Der Aberglaube ist die Poesie des Lebens: deswegen schadet’s dem Dichter nicht, abergläubisch zu sein.

„Der Aberglaube gehört zum Wesen der Menschen und flüchtet sich, wenn man ihn ganz und gar zu verdrängen gedenkt, in die wunderlichsten Ecken und Winkel, von wo er auf einmal, wenn er einigermassen sicher zu sein glaubt, wieder hervortritt„.

(Johann Wolfgang von Goethe)
Glückswünsche:

toi, toi, toi!– powodzenia!
jemandem die Daumen drücken – trzymać za kogoś kciuki
ich drücke dir die Daumen – trzymam za ciebie kciuki
Hals- und Beinbruch! – powodzenia!
der Aberglaube – przesąd, zabobon
abergläubisch – przesądny

Słowo „Aberglaube” oznaczało w języku średniowysokoniemieckim „złą wiarę”.
Co przynosi szczęście?

Glück haben – mieć szczęście
Schwein haben– mieć szczęście

das vierblättrige Kleeblatt – czterolistna koniczyna. Pierwotnie cztery liście były chrześcijańskim symbolem i symbolizowały cztery Ewangelie. Istnieje legenda, która mówi o tym, że Ewa, odchodząc z raju, zabrała ze sobą czterolistną koniczynę.


Kartka pocztowa z około 1900 roku 

das Hufeisen – podkowa. W wierzeniach ludowych podkowa odpędzała złe duchy i zapobiegała katastrofom naturalnym. Jej rozumienie jako symbolu szczęścia wzięło się m.in. stąd, że żelazo w tamtych czasach było bardzo drogie.

das Schwein – świnia. W Niemczech jest ona symbolem szczęścia, świnki z czekolady, marcepanu czy z porcelany można kupić prawie wszędzie. Istnieje nawet idiom „Schwein haben” – mieć szczęście.



der Glückspfennig– szczęśliwa moneta. Znalezienie feniga oznacza, że będzie się miało szczęście.

die Sternschnuppe – spadająca gwiazda



der Kaminkehrer (Schornsteinfeger) – kominiarz

Scherben bringen Glück – rozbite szkło przynosi szczęście.

Przesąd wziął się stąd, że hałas powstający przy rozbiciu szkła przyciąga szczęście. Pierwotnie jego funkcją było odpędzanie złych duchów. Na weselu mamy zwyczaj rozbijania kieliszków. Rozbijanie szkła występuje także w innych sytuacjach, np. gdy „chrzczone” są statki, rozbija się butelkę szampana.

die Zahl 7. Siódemka jako symbol szczęścia wzięła się od dodania liczb 3 (symbolizującej duszę i duchowość) oraz 4 (liczba żywiołów, symbol rzeczy materialnych). W naszej kulturze siódemka to szczęśliwa liczba, jednak np. Japonii albo Tajlandii przynosi pecha.

die Glückszahl – szczęśliwa liczba  

Co przynosi pecha?

Pech haben – mieć pecha
So ein Pech!– A to pech!

die Zahl 13 – liczba trzynaście przynosi pecha. Irracjonalny strach przed trzynastką ma nawet swoją nazwę – jest to triskaidekafobia. „Trzynasty” to jedno z określeń diabła.

die Unglückszahl– pechowa liczba 

der zerbrochene Spiegel – rozbite lustro przynosi nieszczęście na okres siedmiu lat. Przesąd wziął się stąd, że w lustrze znajduje się nasz sobowtór. Kiedy ktoś rozbije lustro, to rani swojego sobowtóra, a ten wtedy się mści.

die schwarze Katze – ten negatywny symbol wywodzi się z średniowiecza. Wtedy to czarne koty uważano za pomocników czarownic. W czasach prześladowania czarownic urządzano polowania również na czarne koty, aby całkowicie wyplenić zło.



Katzen und Wetter:

Leckt sich die Katze gegen den Haarstrich, so folgt Regen.
Frisst die Katze Gras, regnet es auch bald.
Kratzt die Katze am Tischbein oder an einem Brett, dann wird es windig.
Geht sie längere Zeit nicht aus dem Haus, so wird es kalt.”

Koty i pogoda:

Jeśli kot liże sierść pod włos, będzie deszcz.
Jeśli kot je trawę, też wkrótce będzie padało.
Jeśli kot drapie nogę od stołu albo deskę, będzie wietrznie.
Jeśli kot przez dłuższy czas nie wychodzi z domu, będzie zimno„. 

(Deutsch aktuell numer 13)

„W 80 blogów dookoła świata”…


…jest wspólną akcją blogerów językowych. Danego dnia każdego miesiąca na blogach osób biorących udział w akcji pojawiają się posty z myślą przewodnią. Akcja ta pozwala nie tylko na lepsze poznanie się blogerów, ale przede wszystkim daje czytelnikom możliwość poszerzenia wiedzy – przenosząc się na inne blogi, mogą porównać, jak to jest w poszczególnych krajach. 

Linki do postów innych bloggerów:

Chiny:
Biały Mały Tajfun: Kunmińskie przesądy i zabobony –http://baixiaotai.blogspot.com/2015/04/kunminskie-przesady-i-zabobony.html 

Francja:

Francuskie i inne notatki Niki – Przesady teatralne –http://notatkiniki.blogspot.com/2015/04/przesady-teatralne-akcja-w-80-blogow.html

Hiszpania:
Hiszpański na luzie: Hiszpańskie przesądy. Mal de ojo – http://hiszpanskinaluzie.blogspot.com/2015/04/hiszpanskie-przesady-mal-de-ojo.html

Irlandia: 
W Krainie Deszczowców: Przesądy i zabobony w Irlandii  –https://mikasia.wordpress.com/?p=12933 

Kirgistan:
O języku kirgiskim po polsku: Kirgiskie przesądy – http://kirgiski.pl/2015/04/kirgiskie-przesady/ 

Niemcy:

Stany Zjednoczone:
Specyfika języka: Od przesądu do idiomu – http://specyfikajezyka.blogspot.com/2015/04/od-przesadu-do-idiomu.html

Papuga z USA: 7 amerykańskich przesądów, o których pewnie nie słyszeliście –https://papugazusa.wordpress.com/?p=1017&preview=true&preview_id=1017
   
Szwecja: 
Szwecjoblog: Szwedzkie przesądy i zabobony – http://szwecjoblog.pl/2015/04/szwedzkie-przesady-13-edycja-w-80.html 

Tanzania/Kenia
Suahili online: Przesądy i zabobony po afrykańsku, czyli magia i czarownicy –http://suahilionline.blogspot.com/2015/04/przesady-i-zabobony-po-afrykansku-czyli.html

Turcja: 
Turcja okiem nieobiektywnym: W świecie przesądów i amuletów – 

Wielka Brytania: 
Angielski C2: Przesądy w rymowankach – http://angielskic2.pl/uncategorized/przesady-w-rymowankach/


Włochy: 
Primo Cappuccino: 3 proste sposoby, które zagwarantują Ci szczęście we Włoszech – http://www.primocappuccino.pl/sposoby-ktore-zagwarantuja-ci-szczescie-we-wloszech

Studia, parla, ama: To tylko przesąd – http://studiaparlaama.pl/w-80-blogow-dookola-swiata-to-tylko-przesad/


Wloskielove: Magia w południowych Włoszech – https://wloskielove.wordpress.com/2015/04/25/magia-w-poludniowych-wloszech/ 

Wietnam: Wietnam info Kto pierwszy umrze, czyli co nieco o przesądach — http://www.wietnam.info/2015/04/wietnamskie-przesady.html 


Zdjęcia:

Zdjęcie 1



„Loreley” – skała, legenda, wiersz i piosenka

„Loreley” – skała, legenda, wiersz i piosenka

Loreley to nazwa skały łupkowej przy Sankt Goarshausen w kraju związkowym Nadrenia-Palatynat (w którym mieszkam). Ma wysokość 132 metrów. Pochodzenie nazwy Loreley nie jest jasne. Być może wywodzi się z caltyckiego słowa Ley oznaczającego, którym określane były w regionie skały.

Widok z lewego brzegu Renu na skałę Loreley 

Legenda Loreley 

Lokalną legendę stworzył poeta Clemens Brentano. W ten sposób echo nad skałą Loreley znalazło wyjaśnienie. Powiązał skalne echo ze starożytnym mitem nimfy Echo, która ze smutku po stracie swojego ukochanego zastygła w skałę. Od tamtej pory ze skały rozbrzmiewał jej głos. W swojej powieści Godwi oder Das steinerne Bild der Mutter (1801-1802) zawarł balladę Lore Lay, opowiadała ona o kobiecie, która ze względu na swoją siłę działania na mężczyzn jest uważana za czarodziejkę i z powodu zawodu miłosnego zrzuca się ze skały o tej nazwie.

Carl Joseph Begas: Lurelei (1835)

Legenda o Loreley odpowiada obrazowi świata epoki romantyzmu. Poezja romantyzmu związana jest często z miejscami takimi jak zamglone leśne doliny, rzeki, ruiny, stare zamki, jaskinie i wnętrza gór.

Philipp Foltz: Die Loreley (1850)

Heinrich Heine i Lorelei

Najsłynniejszym dziełem o Loreley jest wiersz Heinego pt. „Die Lore-Ley” (lub „Lied von der Loreley„) z roku 1824. Heinrich Heine (1797-1856) był jednym z najsłynniejszych poetów, pisarzy i dziennikarzy XIX wieku. Ukształtował on postać Loreley jako nimfy wodnej, rusałki, która na podobieństwo syreny uwodzi poprzez swój śpiew i piękno szyperów na Renie, na skutek czego giną oni w niebezpiecznych prądach rzeki lub też gdy ich statki rozbijają się o rafy skalne.

Przygotowałam dla Was ten piękny wiersz Heinego wraz z polskim tłumaczeniem Aleksandra Kraushara:

Ich weiß nicht was soll es bedeuten,
Dass ich so traurig bin;
Ein Märchen aus alten Zeiten,
Das kommt mir nicht aus dem Sinn.

Nie wiem, dlaczego tak smutno mi,
Czemu tak serce mi porze?
Czarowna pieśń zamierzchłych dni
W mej duszy zniknąć nie może.

Die Luft ist kühl und es dunkelt,
Und ruhig fließt der Rhein;
Der Gipfel des Berges funkelt
Im Abendsonnenschein.

I szumi wiatr, zapada mrok
I cicho Renu mkną fale,
I widać gór urwistych szczyt
Odbity w rzeki krysztale.

Die schönste Jungfrau sitzet
Dort oben wunderbar;
Ihr goldnes Geschmeide blitzet,
Sie kämmt ihr goldenes Haar.

Królowa róż z gwiaździstych niw
Siedzi na górze uroczej,
Złoty jej strój z oddali lśni,
Lśni złoty zwój jej warkoczy.

Sie kämmt es mit goldenem Kamme
Und singt ein Lied dabei;
Das hat eine wundersame,
Gewaltige Melodei.

Grzebieniem z gwiazd czesze swój włos
I tęskną piosnkę zawodzi.
I dziwną moc ma pieśni dźwięk,
Jak dźwięk, co z niebios pochodzi.

Den Schiffer im kleinen Schiffe
Ergreift es mit wildem Weh;
Er schaut nicht die Felsenriffe,
Er schaut nur hinauf in die Höh.

Rybaka pierś tej pieśni ton
Dziwną tęsknotą przejmuje,
Nie baczy już na szczerby skał,
Tylko się w górę wpatruje.

Ich glaube, die Wellen verschlingen
Am Ende Schiffer und Kahn;
Und das hat mit ihrem Singen
Die Lore-Ley getan.

Ach! lękam się, by rzeki toń
Rybaka nie pochwyciła.
Nieraz to już wśród Renu fal
Pieśń Lorelei uczyniła.

Wiersz ten jest bardzo znany, także dzięki opracowaniu muzycznemu autorstwa Friedricha Silchera z roku 1837. Znalazłam dla Was dwa wykonania piosenki Loreley:

Yelena Dudochkin – Die Lorelei

Placido Domingo – Das Lorelei Lied

Źródła:

Tekst i zdjęcia

W 80 blogów dookoła świata: Bajki niemieckie razy dwa

W 80 blogów dookoła świata: Bajki niemieckie razy dwa

Oto więc po raz kolejny uczestniczę w blogowej akcji i już cieszę się na kolejne edycje 🙂 
 
Słowo „bajka” (die Fabel) oznacza krótki utwór literacki, zwykle wierszowany, zawierający morał. Bajka może być też pisana prozą. Bohaterami są najczęściej zwierzęta zachowujące się jak ludzie. Morałem jest ogólnie znana prawda, mądrość życiowa. Niemieckie słowo „Fabel” wywodzi się od łacińskiego „fabula” – opowiadanie, legenda. „Fabel” oznacza również „fabułę”. Jak widzimy, polskie słowo też wywodzi się z łaciny.
 
Jednym z najbardziej znanych niemieckich autorów bajek jest Gotthold Ephraim Lessing (1729-1781), poeta epoki oświecenia.  Lessing był zdania, że bajki powinny być krótkie, że powinny traktować o społecznych problemach oraz że ciągle powinny być opowiadane na nowo.
 
 
Tutaj zamieszczam jedną z jego bajek, „Der Adler und die Eule” – „Orzeł i sowa”:
Der Adler Jupiters und Pallas Eule stritten:
„Abscheulich Nachtgespenst!“
„Bescheidner, darf ich bitten!
Der Himmel heget mich und dich;
Was bist du also mehr als ich?“
Der Adler sprach: „Wahr ist’s im Himmel sind wir beide;
Doch mit dem Unterscheide:
Ich kam durch eignen Flug,
wohin dich deine Göttin trug!“
 
Znanym autorem bajek był również Novalis (właśc. Friedrich von Hardenberg, 1772-1801), wspaniały poeta wczesnego romantyzmu.
 
 
Tutaj krótka bajka jego autorstwa, „Der Fuchs„, czyli „Lis”:
 
„Hast du die Satire gelesen, die der Löwe auf dich gemacht hat?“, fragte der Wolf den Fuchs. „Antworte ihm, wie sich’s gebührt.“ „Gelesen hab ich sie, aber deinem Rate folg ich nicht“, sagte der Fuchs, „denn der Löwe könnte mir auf eine fürstliche Art antworten.“
 
Teraz przejdę do bajki w potocznym tego słowa znaczeniu, czyli do filmów animowanych. Przedstawię tutaj najbardziej popularne niemieckie filmy animowane.
 
der Zeichentrickfilm, -e – film animowany
die Zeichentrickserie, -n – serial animowany
die Staffel, -n – seria
die Folge, -n – odcinek
Bibi Blocksberg” to nazwa słuchowiska dla dzieci powstałego w 1980 roku. Główną postacią jest tytułowa Bibi, dziewczynka będąca równocześnie czarownicą. Na podstawie słuchowiska powstał serial animowany, który został sprzedany do 66 krajów. Bibi mieszka z ojcem Bernhardem i matką Barberą, a jej miotła nosi imię „Kartoffelbrei” – nazwę jej ulubionej potrawy. Odcinki możecie znaleźć na Youtube również po polsku. 
 
Serię „Benjamin Blümchen” zna chyba każdy. Jest to jeden z najbardziej znanych niemieckich filmów animowanych. Powstał na podstawie słuchowiska z 1977 roku. Bohaterami są słoń Benjamin i jego przyjaciel Otto.
 
 
 

 

 
Tort czekoladowo-truskawkowy z motywem Benjamina produkcji firmy Coppenrath & Wiese:
 
Może nie każdy wiedział, że „Biene Maja„, czyli „Pszczółka Maja” jest wytworem wyobraźni niemieckiego pisarza Waldemara Bonselsa (1880-1952). Znany serial animowany produkcji austriacko-japońsko-niemieckiej powstał w latach 1975-1980. Do dzisiaj pozostaje najbardziej znaną serią pokazywaną w niemieckiej telewizji ZDF. Niemiecka wersja piosenki, którą możemy usłyszeć w czołówce, była śpiewana przez Karela Gotta.
 
Niemiecka wersja piosenki z czołówki do posłuchania:
 

… In einem unbekannten Land, vor gar nicht allzulanger Zeit, war eine Biene sehr bekannt, von der sprach alles weit und breit.

Und diese Biene, die ich meine nennt sich Maja, kleine, freche, schlaue Biene Maja, Maja fliegt durch ihre Welt, zeigt uns das was ihr gefällt.

Wir treffen heute uns’re Freundin Biene Maja, diese kleine freche Biene Maja, Maja, alle lieben Maja, Maja, Maja, Maja, erzähle uns von dir.

Wenn ich an einem schönen Tag, durch eine Blumenwiese geh', und kleine Bienen fliegen seh',
denk ich an eine, die ich mag.

Und diese Biene, die ich meine nennt sich Maja, kleine, freche, schlaue Biene Maja, Maja fliegt durch ihre Welt, zeigt und das was ihr gefällt.

Wir treffen heute uns’re Freundin Biene Maja, diese kleine freche Biene Maja, Maja, alle lieben Maja, Maja, Maja, Maja, erzähle uns von dir.

Maja, alle lieben Maja, Maja, Maja, Maja, erzähle uns von dir …
Założę się, że znacie smoka Tabalugę oraz jego wroga bałwana Arktosa. Tabaluga również niemiecki „twór”. Został wymyślony przez niemieckiego piosenkarza rockowego Petera Maffaya, autora piosenek dla dzieci Rolfa Zuckowskiego oraz długoletniego autora tekstów piosenek Maffaya, Gregora Rottschalka na potrzeby albumu koncepcyjnego, który ukazał się w 1983 roku. Postać smoka zaprojektował autor i ilustrator książek dla dzieci Helme Heine. Serial animowany powstawał w latach 1997-2004.
 
 
 
 
Niemiecka wersja piosenki z czołówki do posłuchania:
Die Sendung mit der Maus” to jeden z najpopularniejszych programów dla dzieci. Jest produkowany od 1971 roku przez telewizję ARD i pokazywany w niedzielne przedpołudnia. Każdy półgodzinny odcinek składa się z krótkich filmów o charakterze rozrywkowym i edukacyjnym. Bardziej kompleksowe tematy rozdzielane są na kilka odcinków.
 

 

Tutaj możecie obejrzeć odcinek o zaćmieniu Słońca (Sonnenfinsternis – Sofi):
 
Sonnenfinsternis am 20.03.2015
 
 „W 80 blogów dookoła świata”…
 
…jest akcją blogerów językowych. Danego dnia każdego miesiąca na blogach osób biorących udział w akcji pojawiają się posty z myślą przewodnią. Akcja ta pozwala nie tylko na lepsze poznanie się blogerów, ale przede wszystkim daje czytelnikom możliwość poszerzenia wiedzy – przenosząc się na inne blogi, mogą porównać, jak to jest w poszczególnych krajach. 
 
Linki do postów innych bloggerów do znalezienia na naszym wspólnym blogu:
 
„Most na Renie” – film i historia

„Most na Renie” – film i historia

Miałam zawiesić bloga, ale wczoraj robiąc w pracy różne inne rzeczy, rozmyślałam o tym i stwierdziłam, że blog jest przecież moim dzieckiem. Gdybym miała prawdziwe dziecko, to też nie mogłabym go tak po prostu odstawić, także kontynuuję.

Dzisiaj post historyczno-kulturowy, a już za kilka dni wyprzedaż, na której będzie czekał na Was m.in. James Bond, tzn. nie prawdziwy, tylko filmy z nim. Poza tym wiele innych ciekawych filmów oraz książek.

Postu z okazji wczorajszego dnia kobiet nie było, bo jestem za równouprawnieniem i nie świętuję czegoś takiego 🙂

W sobotę miałam w pracy przyjemność oglądać w niemieckiej telewizji film „Die Brücke von Remagen” (polski tytuł: „Most na Renie”). Jest to film wojenny z 1969 roku produkcji amerykańskiej. Pokazuje legendarne zdobycie mostu na Renie. Pod sam koniec wojny Niemcy wysadzali wiele mostów na rzekach, żeby Amerykanie nie mogli się przez nie przeprawić. Było tak też w moim mieście, o czym pisałam tutaj:

Most w Traben-Trarbach

Wspomnę jeszcze, że żyjąc w Niemczech, mam okazję dowiedzieć się sporo o aspektach II wojny światowej, o których w Polsce nie uczyłam się w szkole. Wynika to oczywiście z tego, że niemiecka perspektywa jest nieco inna. Prawie każdy Niemiec wie, co to „Remagen”.

Remagen to miasto w Rheinland-Pfalz (Nadrenia-Palatynat), czyli w moim bundeslandzie (pd.-zach. Niemcy).

Film ten był pokazywany w sobotę, gdyż właśnie 7 marca minęło 70 lat od wysadzenia tytułowego mostu. W marcu 1945 roku Niemcy stały przed porażką. Na wschodzie Armia Czerwona zbliżała się do Berlina, na zachodzie kraju Amerykanie stali przed Renem. Poprzez wysadzenie mostu Oberkasseler koło Bonn Niemcy zapobiegli w ostatnim momencie zajęciu mostu przez Amerykanów. W ten sposób most Ludendorff koło Remagen pozostał ostatnim możliwym punktem do przekroczenia Renu. Zaraz stał się on celem dla Amerykanów, Pozostałości amerykańskiej armii, około 75,000 żołnierzy, było uwięzionych po zachodniej stronie Renu i most był jedyną drogą odwrotu dla nich, jak i ucieczki dla ludności cywilnej.

Generał broni von Brock otrzymał od Hitlera rozkaz jak najszybszego wysadzenia mostu w powietrze. Komandant Remagen, kapitan Wilhelm Bratge, chciał niezwłocznie wykonać rozkaz. Rano 7 marca 1945 roku miał na moście tylko 36 żołnierzy. Oddziały armii amerykańskiej liczyły się z tym, że Niemcy mogą wysadzić most. Ludność cywilna szukała schronienia m.in. w tunelach kolei. W nocy z 6 na 7 marca dowództwo przejął major Hans Scheller, o czym komendant Bratge dowiedział się dopiero 7 marca o 11:00. Major chciał utrzymać most otwartym tak długo jak to było możliwe, aby mogli się przez niego przeprawić niemieccy żołnierze i ich sprzęt. Do wysadzenia mostu kapitan Friesenhahn żądał 600 kg materiału wybuchowego, otrzymał tylko 300 kg i to materiału słabszego niż oczekiwał.

7 marca o 11:00 udało się straży przedniej 9 dywizji pancernej armii amerykańskiej pod dowództwem porucznika niemieckiego pochodzenia Karla H. Timmermanna dotrzeć do mostu. Poinformował generała Williama M. Hoge o tym, że można przeprawić się przez most, czym był całkowicie zaskoczony. Generał rozkazał natychmiastowy atak i zajęcie mostu. Atak rozpoczął się o 13:40.

Niemcy próbowali wysadzić most, ale nie było to takie proste ze względu na jego stabilną konstrukcję. Np. po pierwszej próbie została zniszczona rampa po lewej stronie Renu, na długości 10 metrów. O 15:40 most miał być wysadzony na rozkaz majora Schellera, jednak się nie zawalił. Jedynie nieznacznie się podniósł i potem wrócił do swojego położenia. Nieudana próba spowodowana była zniszczeniem jednego kabla. Dlatego jeden z ostatnich mostów na Renie mógł zostać zdobyty przez aliantów. W ciągu 24 godzin 8000 żołnierzy przeprawiło się przez most. Armia amerykańska próbowała naprawić uszkodzoną konstrukcję mostu, jednak zawalił się on ostatecznie 17 marca. Przyczyną było przeciążenie. Zginęło wtedy 28 amerykańskich saperów.

Most pomiędzy 8 a 10 marca 1945 roku

Zdjęcie

Uszkodzony most

Zdjęcie

Most po zawaleniu się 17 marca 1945 roku

Zdjęcie

Pozostałości mostu (2008)

Zdjęcie

Od 7 marca 1980 otwarte jest muzeum, które znajduje się w wieżach będących częścią dawnego mostu. Długoletni burmistrz Remagen, Hans Peter Kürten, 7 marca 1978 roku sprzedał po raz pierwszy kamienie z odłamków filarów mostu jako pamiątkę. Dochody przeznaczył na utworzenie muzeum.

A jak podobał mi się film?

Mimo pewnych odchyleń od historii bardzo, polecam do obejrzenia. Lubię filmy historyczne lub też fikcyjne historie na tle wydarzeń historycznych. Z filmu „Most na Renie” można dowiedzieć się sporo o historii.

Źródło 1

Źródło 2

Źródło 3

Powiedzenia o Niemcach. Część 1

Rasizm w Niemczech. Cz. 2. Islamizacja?

Może niektórzy z Was słyszeli o protestach przeciwko islamizacji w Dreźnie, które odbywają się od jakiegoś czasu. W wiadomościach głównych stacji telewizyjnych, ARD i ZDF, nazwa „Pegida” pada prawie codziennie.

Drezno stało się centrum antyislamskiego ruchu Pegida. Można by się zastanawiać, dlaczego akurat to miasto. Dlaczego akurat tam zaczęto tak otwarcie wyrażać niechęć nie tylko do muzułmanów, ale ogólnie do obcokrajowców?

Pegida to skrót od nazwy „Patriotische Europäer gegen die Islamisierung des Abendlandes” – „Patriotyczni Europejczycy przeciwko islamizacji Zachodu”. Pierwsza demonstracja Pegidy w Dreźnie odbyła się 20 października 2014, od tego czasu odbywają się one regularnie.

Za założyciela Pegidy uchodzi Lutz Bachmann, który 11 października 2014 założył na Facebooku grupę o takiej nazwie.

W ostatniej demonstracji, 25 stycznia, wzięło udział 17.000 osób. Tydzień wcześniej demonstracja została zabroniona przez władze miasta ze względu na zagrożenie zamachem terrorystycznym.

Szef niemieckiego MSZ, Frank-Walter Steinmeier, już wielokrotnie wypowiadał się na temat Pegidy. Został poproszony o opinię m.in. przez dziennikarzy podczas swojej wizyty w Algierii i wyraźnie zaznaczył, że nie można utożsamiać organizacji z Niemcami, bo jest to kraj otwarty na świat.

„Nic nie odnosi takiego sukcesu i nie jest tak kuszące jak sam sukces. Kiedy zaczyna się taki ruch niepozornie i staje się on coraz silniejszy, to ma to pewną atrakcyjność i przyciąga myślących podobnie. Można to dobrze zobaczyć w rozwoju Pegidy”. 

słowa profesora Hansa Vorländera, politologa na TU Dresden 

Drezno jest miastem znanym z protestów i demonstracji. Jest również miastem nierówności społecznej – co piąte dziecko żyje tu w biedzie. Żyje tu wielu ludzi, którzy czują się odepchnięci i niesprawiedliwie traktowani, nie mają poczucia bezpieczeństwa. Drezno jest miastem bardziej konserwatywnym niż inne miasta na wschodzie Niemiec. W Dreźnie i jego otoczeniu społeczne zmiany ostatnich 25 lat są szczególnie intensywnie odczuwalne – nie tylko pod względem ekonomicznym, ale i społecznym. Zbiór tych wszystkich czynników przedstawia dla Pegidy doskonały obszar oddźwięku. 

Do tego doszło przyjmowanie przez Niemcy setek tysięcy azylantów oraz polityka imigracyjna kraju. 

Drezno zapewne jeszcze długo będzie walczyło ze skutkami działań Pegidy, opinia miasta na wiele lat będzie zrujnowana. Wrogość wobec obcokrajowców jest coraz większa i coraz częściej wyrażana otwarcie, jak wielu z nich potwierdza. Działania Pegidy spowodowały, że wielu ludzi zaczęło mówić głośno o tym, o czym do tej pory tylko myślało. 

Z opublikowanego w ub. piątek (19.12.) reprezentacyjnego sondażu YouGov wynika, że 45 proc. mieszkańców Niemiec zachodnich i 41 proc. Niemiec wschodnich uważa ruch „Pegida” za prawicowy lub radykalnie prawicowy. Jednocześnie 36 proc. respondentów ze wschodnich Niemiec i 33 proc. z zachodnich krajów związkowych uważa za słuszne, aby protestami wytykać błędy w polityce azylowej państwa i zaprotestować przeciwko islamizacji kraju.

Źródło:
Antyislamski ruch Pegida dzieli Niemcy

Warum ausgerechnet Dresden?

Kilka tygodni temu widziałam w wiadomościach – jak zwykle na ARD lub ZDF – reportaż o pozornej islamizacji. Czy należy jej się obawiać? Specjaliści wypowiadali się jednoznacznie: nie należy obawiać się islamizacji Zachodu, ponieważ młode pokolenie żyje inaczej niż jego rodzice. Młodzi ludzie studiują, także kobiety. Sama pamiętam, że kiedy studiowałam na uniwersytecie w Bielefeld, to było tam też bardzo dużo muzułmanek. Młodzi ludzie nie będą mieć tylu dzieci co ich rodzice. Widać, że są zasymilowani, wszystko w pozytywnym sensie. Wiadomo, że są wyjątki, ale nie na tyle znaczące, aby obawiać się islamizacji. Młodzi muzułmanie nie są przywiązani do tradycji tak bardzo jak ich rodzice.

Myślę, że Pegida zacznie powoli tracić zwolenników. Myślę też, że zdecydowana większość Niemców nie jest wroga wobec obcokrajowców, ale wiadomo, że takie protesty są głośne, więc o nich się cały czas mówi. Z drugiej strony rozumiem też złość niektórych Niemców na politykę kraju, a raczej UE, wobec azylantów. W zeszłym roku Niemcy przyjęły do siebie setki tysięcy uciekinierów np. z Syrii czy Iraku. Są organizowane dla nich miejsca pobytu. I w sumie nie dziwi mnie zadawane przez wielu Niemców pytanie: dlaczego akurat Niemcy? A gdzie są inne kraje UE? Nie jest tak, że one nic nie robią, ale najwięcej robią właśnie Niemcy jako słynne państwo socjalne. Wystarczy powiedzieć, że w pierwszej połowie 2014 roku w Niemczech 94.200 osób złożyło wniosek o azyl. Niemcy zajęły miejsce pierwsze, a drugie Szwecja z 41.250 wnioskami, czyli ponad połową mniej. Miejsce trzecie zajęła Francja z 36.680 wnioskami.

Asylbewerber in Europa

Powiedzenia o Niemcach. Część 1

Rasizm w Niemczech. Cz. 1

Dopiero teraz zaczynam spełniać życzenia Czytelników zamieszczone w dziale „Życzenia i opinie”. No cóż, Magdaleno, lepiej późno niż wcale… Bardzo boli mnie to, że nie mam wystarczająco czasu na bloga, ale co zrobić, jeśli pracuję od 7 jakoś do 21, i tak od poniedziałku do niedzieli. Międzyczasie 1000 spraw do załatwienia, spotkań itd. Zaczęłam jednak przewartościowywać swoje życie. Zrobiłam pierwszy duży krok, a dajcie mi jeszcze pół roku, to wybuchnie tu bomba 🙂

Poruszę dzisiaj kwestię stosunku Niemców do obcokrajowców. Zaznaczam, że opiszę tu na razie moje doświadczenia, także przeżycia znajomych. Może ktoś inny ma zupełnie inne doświadczenia, ale ja tutaj ograniczam się do tego, co ja znam i nie wartościuję.

1) Stosunek Niemców do Polaków jest, jaki jest. Tania siła robocza, ot co. Tak jak już kiedyś wspominałam, jeśli ktoś nie wykonuje pracy fizycznej, to Niemcy się dziwią. W sumie ich rozumiem, bo do tego są przyzwyczajeni. Niezmiennie każdy się dziwi, że np. ukończyłam studia albo że znam angielski itp. Kiedyś spotkała mnie taka śmieszna sytuacja… W jednej z moich prac, jakie tu miałam, było na początku tak, że zachowywałam duży dystans do wszystkiego i do wszystkich. Tego nauczyło mnie życie. Niewiele się odzywałam, tylko robiłam swoje. Z tego wszyscy wywnioskowali, że nie znam niemieckiego. Rozmawiali przy mnie swobodnie o wielu sprawach, a ja spokojnie słuchałam i nie dawałam po sobie poznać, że rozumiem każde słowo. Miałam niezłą zabawę 🙂 Nieraz strasznie się w duchu uśmiałam. Kiedy ktoś coś do mnie mówił, to prawie zawsze pytał: „Verstehst du?” Nawet jeśli to były tylko pojedyncze słowa.

2) Wiecie już z innych moich postów, że obcokrajowcy niechętnie uczą się niemieckiego. Sytuacja z ostatnich miesięcy, to było jeszcze na jesieni: zadzwonili do mnie z przedszkola po mojej stronie miasta. Nie wiem, skąd mieli moje dane, ale to miasto jest małe. Problem mają taki, że duża część dzieci to dzieci obcokrajowców, którzy nie znają niemieckiego. Nie można się z nimi dogadać, bo chęci do nauki też nie wykazują. Władze przedszkola chcą więc zorganizować kurs, który miałabym poprowadzić. No widzicie? To już Niemcy muszą się zastanawiać, co robić, żeby się we własnym kraju dogadać 🙂 Ciekawa jestem, czy ten kurs wystartuje, bo nie wiadomo, czy znajdą się chętni do udziału, nawet za symboliczną opłatą. Powiedziałam, że moje wynagrodzenie może być symboliczne, bo liczy się dla mnie doświadczenie zawodowe. Teraz czekam na wynik starań 🙂

3) Jeśli miałabym odpowiedzieć na pytanie, czy w Niemczech jest rasizm, to odpowiedziałabym, że taki jak w każdym innym kraju. Powiedziałabym, że oczywiście są rasiści, ale jest to mała część społeczeństwa. Są Niemcy, którzy gardzą obcokrajowcami i niejeden z moich znajomych to odczuł, ja także. Nie będę tu opisywać niektórych sytuacji, bo są zbyt drażliwe, ale mogę powiedzieć, że czasami nie wiem, skąd bierze się taka niechęć. Na szczęście większość Niemców zdaje sobie sprawę z tego, że bez obcokrajowców ich gospodarka na pewno by tak dobrze nie prosperowała. Niemcy to ludzie zdystansowani, ale równocześnie otwarci, na pewno większość z nich.

4) Jeśli chodzi o islam, to nie powiedziałabym, że niechęć do muzułmanów jest taka jak we Francji. Ok, może we Francji nie jest taka duża, ale większa niż w Niemczech. To jednak w Niemczech są demonstracje Pegidy, o których jeszcze napiszę. To w Niemczech jest NPD. Mimo wszystko nie należy obawiać się islamizacji Niemiec. Do tego nie dojdzie, a dlaczego – napiszę kolejnym razem.

Następne części „Rasizmu w Niemczech”:
*Pegida i obawy przed islamizacją
*NPD
*obcokrajowcy w NRD
*Gastarbeiter
*stosunek Niemców do kwestii obozów koncentracyjnych
*opinie niemieckich polityków, stanowiska partii politycznych

Czy są jeszcze inne kwestie, które Was interesują? 

W 80 blogów dookoła świata: 5 pytań do blogera

W 80 blogów dookoła świata: 5 pytań do blogera

Pierwszy raz biorę udział w akcji „W 80 blogów dookoła świata” i myślę, że przyłączę się do niej na stałe.

Dzisiejszy temat to „5 pytań do blogera”. Odpowiadam więc na pytania, które wybrałam:

1. Twój pierwszy dzień/pobyt w kraju X.
Było to w kwietniu 2008 roku. Pojechałam wtedy na wycieczkę studencką dofinansowaną przez DAAD. Wycieczka dotyczyła przełomowych wydarzeń 1989 roku. Zwiedziliśmy wtedy Berlin i Lipsk. Pierwszym miejscem w Niemczech, jakie zobaczyłam, był właśnie Berlin. Pamiętam, że byłam wtedy oszołomiona, bo nigdy wcześniej nie widziałam tak dużego miasta. W Berlinie spędziliśmy 4 dni, potem 4 dni w Lipsku. Pierwszego dnia w Berlinie tylko pochodziliśmy potem po mieście. Pamiętam, że zobaczyłam wtedy słynną ulicę Ku’damm.

Kilka zdjęć zrobionych tamtego wieczoru:






2. Najbardziej zaskakujące odkrycie związane z krajem X. 
Że Niemcy są zupełnie inni od Polaków. Niby sąsiedzi, ale oni jednak mają mentalność germańską, a my słowiańską. Myślę, że po tych wszystkich latach w znacznym stopniu przesiąkłam niemiecką mentalnością. Objawia się to np. w tym, że czytam w myślach mojego szefa i wszystko robię, zanim on mi powie, co mam robić. Łatwo jest mi przewidzieć, jak Niemcy zareagują w danej sytuacji – co im się spodoba, co zaakceptują, a czego nie.

3. Ulubione motto, cytat, powiedzenie, powiedzonko w języku X.
das gibt es (doch) nicht! – mówimy, kiedy w coś trudno jest uwierzyć. Dosłownie: „tego nie ma” 

das ist nicht wahr – podobne zastosowanie, dosłownie: „to nie jest prawdziwe”

das war einmal – „to było kiedyś” – używam bardzo często, kiedy wspominam dawne czasy, najczęściej z ironią 

ich kann nichts dafür– „nic nie mogę na to poradzić”

dumm ist dumm, man kann nichts machen – „głupi to głupi, nie można nic poradzić” – tak zawsze mówiła moja nieżyjąca już sąsiadka, kiedy zawaliła jakąś sprawę.

ich geb' nie auf – „nigdy się nie poddam” – motto mojego życia (jest też piosenka Helene Fischer o takim tytule)

das ist nicht richtig, das ist verkehrt

(das ist) zu viel des Guten – to już przegięcie, za wiele tego dobrego 

man muss alles so nehmen, wie es ist und versuchen, das Beste daraus zu machen – „trzeba przyjąć wszystko takie, jakie jest i próbować zrobić z tego to, co najlepsze” – tak mniej więcej można przetłumaczyć to motto. Dosyć często słyszę je od Niemców i bardzo przypadło mi do gustu.

4. Twój największy sukces odnośnie nauki języka.
Nauczenie się fińskich przypadków i ogólnie rozgryzienie tego języka.

5. Ulubiona reklama z kraju X.

Ogólnie nie mam wiele do czynienia z reklamami, bo nie oglądam telewizji. Miałam telewizor w moim mieszkaniu, ale 3 lata temu go wyrzuciłam, kiedy były u nas wystawki. Mimo to dobrze pamiętam jedną reklamę Vodafone, którą gdzieś widziałam. W tle było słychać piosenkę „We are the people”. Chciałam zamieścić tutaj link do niej, ale niestety nie mogę jej znaleźć nigdzie w Internecie.

 „W 80 blogów dookoła świata”…

…jest akcją blogerów językowych. Danego dnia każdego miesiąca na blogach osób biorących udział w akcji pojawiają się posty z myślą przewodnią. Akcja ta pozwala nie tylko na lepsze poznanie się blogerów, ale przede wszystkim daje czytelnikom możliwość poszerzenia wiedzy – przenosząc się na inne blogi, mogą porównać, jak to jest w poszczególnych krajach. 

Linki do postów na innych blogach językowych: 

Chiny:

Francja:

Holandia:
Kirgistan:
O języku kirgiskim po polsku: 5 pytań do blogera – o języku kirgiskim i Kirgistanie http://kirgiski.pl/2015/01/5-pytan-do-blogera-o-jezyku-kirgiskim-i-kirgistanie/

Niemcy:


Rosja:
  
Szwajcaria:

Wielka Brytania:
  




Włochy: 

Wietnam: 

Jeśli ktoś z Was ma własny blog i chciałby wziąć udział w akcji, to może napisać na adres: blogi.jezykowe1@gmail.com