Case studies: Iwona z Niemiec

Case studies: Iwona z Niemiec

Dzisiaj czas na kolejny wpis z serii o osobach uczących się niemieckiego. Tym razem Iwona mieszkająca w Niemczech.

1. Od kiedy uczysz się niemieckiego?

Od 3 lat.

2. Czy uczyłaś / uczyłeś się niemieckiego w szkole? Jeśli tak, to przez ile lat?

Nigdy.

3. Jaka jest Twoja największa motywacja do nauki niemieckiego?

Chęć wykonywania satysfakcjonującej pracy i bezstresowa komunikacja w każdym zakresie.

4. Co uważasz w języku niemieckim za trudne?

Rozmowa, natomiast z gramatyki przyimki.


5. Czy masz jakiś cel językowy, np. zdanie certyfikatu?

Chciałabym zdać certyfikat C1, a przede wszystkim płynnie posługiwać się językiem zarówno w mowie, jak i piśmie.

6. Czy na co dzień jesteś w stanie wygospodarować trochę czasu na
naukę niemieckiego?

Tak, staram się też zawsze wykorzystać czas dojazdu do pracy np. na czytanie książki po niemiecku bądź też przyswajanie nowych słówek.

7. Jaka jest Twoja ulubiona metoda nauki?

Wykonywanie ćwiczeń.

8. Czy w przyszłości chcesz się nauczyć jakiegoś innego języka obcego? Jeśli tak, to jakiego?

Chciałabym wrócić do nauki języka angielskiego oraz włoskiego, a także opanować przynajmniej
podstawy języka hiszpańskiego.

 

Mój komentarz: Myślę, że osiągnęłaś bardzo dobry poziom w ciągu 3 lat i że jesteś na dobrej drodze do B2. Powodzenia!

Case studies: Adam ze Szwajcarii

Case studies: Adam ze Szwajcarii

Dzisiejszym wpisem rozpoczynam serię o osobach uczących się języka niemieckiego, które znam lub znałam. Każda z nich odpowiedziała mi na kilka pytań 🙂

Zacznijmy od Adama mieszkającego w Szwajcarii

  1. Od kiedy uczysz się niemieckiego?

Wznowiłem naukę od lutego 2018

  1. Czy uczyłaś / uczyłeś się niemieckiego w szkole? Jeśli tak, to przez ile lat?

Tak, przez 3 lata

  1. Jaka jest Twoja największa motywacja do nauki niemieckiego?

Mieszkanie w kraju niemieckojęzycznym

  1. Co uważasz w języku niemieckim za trudne?

Na moim poziomie ciężko powiedzieć – może rodzajniki? + ich odmiana przez przypadki

  1. Czy masz jakiś cel językowy, np. zdanie certyfikatu?

Na ten moment nie

  1. Czy na co dzień jesteś w stanie wygospodarować trochę czasu na naukę niemieckiego?

Tak

  1. Jaka jest Twoja ulubiona metoda nauki?

Rozwiązywanie ćwiczeń praktycznych – gramatyka, tłumaczenia, słówka

  1. Czy w przyszłości chcesz się nauczyć jakiegoś innego języka obcego? Jeśli tak, to jakiego?

Tak, hiszpańskiego

Mój komentarz: Adam napisał „na moim poziomie” – jest to poziom początkujący, więc przypadki dopiero zaczynają się pojawiać. Oczywiście mogą się wydawać trudne, lecz z biegiem czasu będzie lepiej. Powodzenia w dalszej nauce!

Niemieckie obywatelstwo: Wasze pytania i moje perypetie

Niemieckie obywatelstwo: Wasze pytania i moje perypetie

Po opublikowaniu postu o niemieckim obywatelstwie kilka osób zadało mi pytania, postanowiłam więc odpowiedzieć na nie również tutaj – może odpowiedzi będą przydatne dla większej ilości osób.

Czy składając przysięgę powtarzałam za urzędnikiem czy musiałam nauczyć się jej na pamięć?

Powtarzałam za urzędnikiem.

Jak długo czekałam na decyzję?

Od razu powiedziano mi, że będzie pozytywna, ponieważ spełniałam wszystkie warunki, ale na oficjalną decyzję czeka się zwykle kilka tygodni.

Czy do dokumentów musiałam dołączyć CV?

Nie.

Czy zrzekłabym się polskiego obywatelstwa, gdyby była taka konieczność?

Na pewno nie, nigdy bym się go nie zrzekła.

Jak często odbywa się uroczystość, podczas której obcokrajowcy otrzymują niemieckie obywatelstwo?

W mieście, w którym to załatwiałam (Wittlich), odbywa się ona dwa razy w roku. W dużych miastach być może częściej.

 

Napiszę jeszcze kilka słów o moim uzyskaniu niemieckiego obywatelstwa. 

Jak wspomniałam, uzyskałam je w 2016 roku. Zaczęłam wszystko załatwiać latem, a obywatelstwo miałam uzyskać pod koniec listopada. Właśnie wtedy trafiła mi się jednak szansa wyjazdu do pracy do Meksyku. Pisałam o tym tutaj. Do Meksyku miałam polecieć 14 listopada 2016. Pomyślałam więc, że moje obywatelstwo przepadło, skoro nie będę mogła pojawić się na uroczystości. Zadzwoniłam więc do urzędnika, żeby mu o tym powiedzieć. Powiedział jednak, że jest to już tak właściwie kwestia dni, więc załatwi to dla mnie w trybie specjalnym. Był na tyle miły, że udał się z moimi papierami do radnego, który zajmował się podpisywaniem wniosków o obywatelstwo. Zawdzięczam mu więc to, że się udało. Przysięgę złożyłam w obecności tego właśnie urzędnika. Było to już na początku października, więc przed wyjazdem do Meksyku zdążyłam jeszcze wyrobić sobie niemiecki dowód osobisty i paszport.

Jak uzyskać niemieckie obywatelstwo? / Wege zur deutschen Staatsangehörigkeit

Jak uzyskać niemieckie obywatelstwo? / Wege zur deutschen Staatsangehörigkeit

Jak można uzyskać niemieckie obywatelstwo?

Te kwestie reguluje Staatsangehörigkeitsgesetz (StAG) – ustawa o obywatelstwie.

Istnieją następujące sposoby uzyskania obywatelstwa:

  • Abstammungsprinzip (zasada pochodzenia) – Dziecko rodziców posiadających obywatelstwo niemieckie automatycznie je otrzymuje. Wystarczy również, jeśli tylko jeden z rodziców ma obywatelstwo. Ta reguła dotyczy również adoptowanych dzieci
  • Geburtsortprinzip (zasada miejsca urodzenia) – urodzone w Niemczech dziecko jest Niemcem, jeśli jeden z rodziców od minimum 8 lat nieprzerwanie przebywa w Niemczech, posiada nieograniczone prawo do pobytu
  • Einbürgerungsprinzip (zasada nadania obywatelstwa/naturalizacji) – warunki to m.in. znajomość niemieckiego, konieczność zapewnienia sobie utrzymania, rezygnacja z pierwszego obywatelstwa.

Uwaga: nie zawsze trzeba rezygnować z pierwszego obywatelstwa. Zasadniczo ta reguła obowiązuje, ale są wyjątki, np. obywatele UE mogą zachować pierwsze obywatelstwo.

Ja uzyskałam niemieckie obywatelstwo w 2016 roku. Wiem, co i jak, więc krótko opiszę, co musiałam zrobić.

Oczywiście musiałam głównie zebrać konieczne dokumenty, czyli:

  • Potwierdzić czas pobytu w Niemczech. Razem było to około 7 lat (normalnie konieczne jest 8 lat). Od reguły 8 lat czynione są wyjątki, jak w moim przypadku. Nie był to również nieprzerwany pobyt, ponieważ najpierw mieszkałam rok w Niemczech, następnie rok w Polsce, aby wrócić do Niemiec i znowu mieszkać tam ponad 6 lat.
  • Potwierdzić fakt, że potrafię sama się utrzymać. Skserowałam więc moją umowę o pracę (na czas nieokreślony). Od tej reguły również jest wyjątek: jeśli ktoś pobiera zasiłek, ale udowodni, że został zwolniony nie ze swojej winy.
  • Potwierdzić znajomość niemieckiego – skserowałam dyplom ukończenia studiów germanistycznych. Tak jak zapewne wiecie, normalnie konieczny jest certyfikat B1.
  • Musiałam zdać tzw. Einbürgerungstest, czyli test z wiedzy o Niemczech, o prawie i o społeczeństwie. Testy te zwykle odbywają się w urzędzie powiatowym czy gminnym. Dla mnie nie był on trudny, można wcześniej przygotować się, korzystając z tej strony:

Einbuergerungstest

  • Potwierdzić swoją niekaralność. Miałam tzw. „polizeiliches Führungszeugnis”, czyli „policyjne poświadczenie niekaralności”. Z tego, co pamiętam, musiałam pójść do gminy i po kilku dniach takie zaświadczenie dostałam pocztą
  • Zadeklarować, że będę przestrzegać niemieckiej konstytucji, czyli podpisać stosowną deklarację
  • Musiałam przedłożyć międzynarodowy akt urodzenia 

 

Po przyznaniu niemieckiego obywatelstwa odbywa się uroczystość, na której odbiera się Einbürgerungsurkunde, czyli dokument nadania obywatelstwa. Na uroczystości trzeba złożyć przysięgę mówiącą o tym, że będziemy przestrzegać niemieckiej konstytucji i że zaniechamy wszelkich działań mogących zaszkodzić RFN.

Potem można już składać wniosek o dowód osobisty i paszport.

Dlaczego warto uczyć się języków obcych?

Dlaczego warto uczyć się języków obcych?

Być może odpowiedź na pytanie „Dlaczego warto uczyć się języków obcych?” jest dla Was oczywista, jednak dziś prezentuję ją w innej formie. Anna Czaplewski ze strony Tłumacz angielsko-polski przygotowała następującą infografikę i poprosiła mnie o jej udostępnienie:

infografika-niemieckipoludzku

Również na mojej stronie pisałam już o tym, dlaczego warto uczyć się też innych języków obcych oprócz angielskiego. Czy pamiętacie post Powody przeciw dominacji języka angielskiego?

Anna podzieliła się z nami również tekstem na ten temat, za co bardzo jej dziękuję:

“Jeśli rozmawiasz z kimś w języku, który ta osoba rozumie, to co mówisz, przemawia do niego. Jeśli rozmawiasz z nim w jego ojczystym języku, trafia to wprost do jego serca.”

Ten piękny cytat Nelsona Mandeli skrywa w sobie wielką prawdę. Każdym jednym językiem obcym, który opanujemy, zyskujemy klucz do serca człowieka. Oczywiście przyznasz mi rację, że dla Ciebie samego jest o wiele przyjemniejsze, gdy obcokrajowiec próbuje z Tobą rozmawiać w Twoim języku ojczystym, nawet jeśli nie opanował go w stu procentach.

Tym krótkim wprowadzeniem chciałem Ci pokazać, że znajomość języków obcych przynosi ze sobą również inne korzyści, niż tylko nowe linijki w życiorysie i podniesienie Twojej atrakcyjności w oczach pracodawcy. Większości ludzi współcześnie wystarczy opanowanie języka angielskiego, ponieważ wiedzą, że dogadają się prawie wszędzie. Niektórzy powiedzą, że nie muszą znać nawet angielskiego perfekcyjnie, ponieważ wiele rzeczy w dzisiejszych czasach można przetłumaczyć za pomocą różnych narzędzi online, takich jak na przykład tłumacz angielsko-polski. Chęć poznania nowych języków obcych nie powinna się kończyć jedynie na angielskim.

Badania psychologiczne pokazały, że ludzie, którzy rozmawiają w kilku językach mają o wiele lepiej rozwinięte procesy poznawcze. Stają się mądrzejsi, ponieważ o wiele bardziej wysilają mózg rozpoznając znaczenie słów i przełączając się pomiędzy poszczególnymi systemami językowymi.

Ucząc się języków obcych pozwalamy naszemu mózgowi przetworzyć duże ilości słów, które musimy przetłumaczyć i zapamiętać. Jest więc udowodnione, że ludzie, którzy opanowali więcej języków obcych, mają lepszą pamięć i zapamiętają na przykład o wiele więcej pozycji z listy zakupów lub imion ludzi.

Ludzie, którzy posługują się językami obcymi często są zmuszeni bardzo szybko przełączać się między rozmawianiem i pisaniem w swoim i obcym języku. Szybkie przełączanie się między tymi dwoma strukturami trenuje umiejętności robienia kilku rzeczy naraz, przez co takie osoby stają się wielozadaniowe.

To nadal mało? Znajomość języków obcych przynosi również korzyści w obszarze miłości, może ci wyraźnie pomóc poprawić twoją sytuację finansową, jak również otwiera nowe możliwości podróżowania.

Korzyści znajomości języków obcych zdecydowano szczegółowo przebadać na Kaplan University, wynikiem czego jest ta szczegółowa infografika. Ufam, że po zapoznaniu się z nią przybędzie ci przynajmniej jeden powód do nauki języka obcego.

Największe niemieckie jarmarki świąteczne

Największe niemieckie jarmarki świąteczne

W ramach akcji blogerów językowo-kulturowych „Blogowanie pod Jemiołą 2017” (organizowanej już po raz czwarty) przygotowałam dla Was wpis o największych niemieckich jarmarkach świątecznych. W ramach akcji wczoraj na blogu „Madou we Francji” tutaj mogliście przeczytać, jak wygląda Boże Narodzenie we Francji. Jutro na blogu „Studia parla ama” tu przeczytacie o świątecznych włoskich przysmakach.

Pisząc „największe niemieckie jarmarki świąteczne”, mam na myśli jarmarki z największą liczbą odwiedzających.

Są to jarmarki w Kolonii (ok. 4 mln), w Dortmundzie (ok. 3,6 mln), w Frankfurcie nad Menem (ok. 3 mln), w Stuttgarcie (ok. 3 mln) oraz w Monachium (ok. 2,8 mln).

Źródło: Statista

Największe niemieckie jarmarki świąteczne – zdjęcia: 

Stuttgart

Monachium

Kolonia

Dortmund

Frankfurt am Main

Jako blogerka głównie językowa oczywiście przygotowałam dla Was porcję słownictwa związanego z jarmarkami świątecznymi 🙂

der Weihnachtsmarkt, die Weihnachtsmärkte – jarmark świąteczny

die Weihnachtsstimmung – świąteczny nastrój

der Glühwein – grzane wino

der Lebkuchen – piernik

das Karussell, -s – karuzela

das Riesenrad, die Riesenräder – diabelskie koło

das Kunsthandwerk – rzemiosło artystyczne

die Holzschnitzerei – snycerstwo

der Adventsschmuck – ozdoby adwentowe

die hölzerne Figur, -en – drewniana figurka

handgearbeitete Puppen – wykonane ręcznie lalki

die Köstlichkeit – rarytas

gebrannte Mandeln – prażone migdały

über den Weihnachtsmarkt schlendern – spacerować przez jarmark świąteczny

der Besucher – odwiedzający

die Besucher anlocken – przyciągać odwiedzających

die Tanne, -n – jodła

die Fichte, -n – świerk

Blogowanie pod Jemiołą – konkurs

W ramach akcji przygotowaliśmy dla Ciebie konkurs. Wystarczy odpowiedzieć na jedno krótkie pytanie, aby mieć szansę na atrakcyjne nagrody, wśród których są:

  • 3 książki z wydawnictwa Lingea wraz z dodatkowym rabaten 25% na całą ofertę
  • 3 książki od wydawnictwa Preston Publishing
  • 3 roczne dostępy do kursów na platformie Lerni
  • 3 roczne dostępy do kursów na platformie Multikurs

Więcej informacji na temat konkursu znajdziesz tutaj

Patronami i sponsorami naszej akcji są:

https://slowniki.lingea.pl/

https://lerni.us/

https://prestonpublishing.pl/

https://www.multikurs.pl/

Nazwy „zwierząt” w języku niemieckim

Nazwy „zwierząt” w języku niemieckim

Dzisiaj znowu przyszedł czas na mój udział w inicjatywie „W 80 blogów dookoła świata”. Tym razem temat brzmi „Zwierzęta w języku X”.

Ja postanowiłam potraktować ten temat z przymrużeniem oka i przygotowałam dla Was kilkanaście określeń „zwierząt” w języku niemieckim.

der Partylöwe – lew salonowy (der Löwe – lew)

der Lustmolch – lubieżnik (die Lust – żądza, pożądanie, der Molch – traszka)

der Schluckspecht – miłośnik alkoholu (schlucken – łykać, przełykać, der Specht – dzięcioł)

der Schweinehund – drań (das Schwein – świnia, der Hund – pies)

der innere Schweinehund – leń (który w nas drzemie)

der Reißwolf – niszczarka – do papieru (reißen – rozrywać, podrzeć, der Wolf – wilk)

der Fleischwolf – mięsny wilk to po prostu maszynka do mięsa

die Wollmilchsau – słowo to występuje w złożeniu „Eier legende Wollmilchsau” i oznacza osobę mogącą zaspokoić wszystkie potrzeby, spełnić wszystkie wymagania, czyli osobę, która nie istnieje (die Wolle – wełna, die Milch – mleko, die Sau – świnia, locha)

Eier legen – składać jaja

die Luftschlange – serpentyna (die Luft – powietrze, die Schlange – wąż)

der Angsthase – tchórz (die Angst – strach, der Hase – zając)

der Drahtesel – „druciany osioł“ to po prostu rower (der Draht – drut, der Esel – osioł)

der Spaßvogel – żartowniś, dowcipniś (der Spaß – żart, przyjemność, der Vogel – ptak)

die Wasserratte – amator pływania to po niemiecku „wodny szczur” (das Wasser – woda, die Ratte – szczur)

der Neidhammel – zazdrośnik (der Neid – zazdrość, der Hammel – baran)

der Drehwurm – w zwrocie „einen Drehwurm kriegen/bekommen“ – dostać kręćka (drehen – kręcić, der Wurm – robak)

der Lackaffe – bufon, zarozumialec (der Lack – lakier, der Affe – małpa)

der Pleitegeier – widmo bankructwa (die Pleite – plajta, der Geier – sęp)

 

Uważam te nazwy za bardzo ciekawe i dowcipne. Moim faworytem zawsze był druciany osioł 😊 A jak Wam się podobają?

Sporo informacji oraz grafiki znalazłam tutaj:

15 besondere Tiere auf Deutsch

Jak już wspomniałam, ten wpis powstał w ramach akcji „W 80 blogów dookoła świata”.

Tutaj znajdziecie nasz blog grupowy:

Kulturowo-językowi

Co miesiąc przygotowujemy dla Was wpisy w ramach wspólnie wybranego tematu. Tutaj znajdziecie wpisy powstałe w tym miesiącu i sporo informacji o zwierzętach i nie tylko:

Język angielski:

Angielska herbata – Angielskie idiomy ze zwierzętami w tle

Angielski C2 – -ine- zwierzęca końcówka

W Krainie Deszczowców – Zwierzęta w irlandzkich przysłowiach

Język chiński:

Biały Mały Tajfun – Podstawowe chińskie zwierzęta

Język fiński:

Suomika – Jak zwierzęta mówią po fińsku?

Język francuski:

Francais mon amour – Francuskie idiomy ze zwierzętami

We are online – Jak się mają koty we Francji

Zabierz swego lwa – Francuski delfin

Język gruziński:

Gruzja okiem nieobiektywnym – Krowy, świnie, konie i inni użytkownicy dróg

Język hiszpański:

Hiszpański dla Polaków – Gdzie chowają się hiszpańskie zwierzęta

Hiszpański na luzie – Hiszpańskie frazeologizmy ze zwierzętami

Język japoński:

Japonia info – Jak policzyć płetwale błękitne

Język kirgiski:

kirgiski.pl – Kirgiskie nazwy zwierząt

Język niemiecki:

Niemiecki w domu – Zwierzęta domowe w Niemczech

Język norweski:

Norwegolożka – Szczęśliwy jak łosoś i silny jak niedźwiedź

Język rosyjski:

Daj słowo – Historia o psie Anny Politkowskiej

Daga tłumaczy – Zwierzęta z mroźnych krain

Język słowacki:

Powiedz mnie! – Zwierzęta po słowacku

Język szwedzki:

Szwecjoblog – Sekretne życie szwedzkich nazw zwierząt

Język turecki:

Turcja okiem nieobiektywnym – Trzy zwierzęce symbole Ankary

 

Angielski czy niemiecki? Powody przeciw dominacji języka angielskiego

Angielski czy niemiecki? Powody przeciw dominacji języka angielskiego

Angielski czy niemiecki? A może inny język obcy? Dzisiaj przygotowałam dla Was post trochę osobisty i nie wynika on tylko z mojej osobistej niechęci do angielskiego (bo kiedyś ją miałam, ale teraz już nie). Starałam się zebrać dla Was obiektywne powody, dla których nie warto poddawać się dominacji języka angielskiego.

Na pewno nie zgodzę się z tym, co twierdzi wiele osób, czyli że angielski jest bardzo łatwy. To nieprawda – wystarczy posłuchać osób uczących się tego języka, żeby stwierdzić, że wcale nie robią mniej błędów niż uczący się niemieckiego czy francuskiego. Po prostu błędy są innej kategorii.

Nie podoba mi się określenie języka angielskiego jako „międzynarodowego”. Są miejsca na świecie, w których na nic się zda jego znajomość. Nie mam na myśli tego, że nie warto uczyć się angielskiego, bo warto, ale nie należy ograniczać się do jego znajomości jako jedynego języka obcego.

W światowych koncernach jest tak, że znajomość angielskiego jest warunkiem przyjęcia do pracy, a np. niemiecki czy hiszpański są drugim językiem. Dlaczego tak jest? Wyobraźmy sobie następującą sytuację:

Firma X z Niemiec i firma Y z Hiszpanii współpracują ze sobą. Dwóch inżynierów pracuje wspólnie nad bardzo ważnym projektem. Jeśli rozmawiają ze sobą po angielsku, to dla każdego z nich jest to język obcy. Jeśli inżynier z firmy X mówi po hiszpańsku albo inżynier z firmy Y po niemiecku, to szansa na uniknięcie nieporozumień jest zdecydowanie większa.

Jeśli dwie firmy współpracują ze sobą, to znajomość języka partnera w interesach może być tylko zaletą. Wtedy też integracja lepiej funkcjonuje. Kontakty z partnerami biznesowymi są łatwiejsze, jeśli mówimy ich językiem. Większa jest wtedy szansa np. udanych negocjacji. Od razu mają oni do nas inne nastawienie i są bardziej otwarci.

Znajomość innych języków obcych zwiększa szanse sukcesu w karierze. Powiedzmy sobie wprost – znajomość angielskiego to dzisiaj nic szczególnego, bo tyle osób mówi w tym języku. Jeśli Twój szef zauważy, że możesz mu pomóc w kontaktach z klientami nie tylko z USA, to większa jest Twoja szansa awansu. Kto może pokryć zapotrzebowanie, którego nie może pokryć nikt inny, ma dużą przewagę nad innymi. To właśnie dominacja języka angielskiego jest ważnym powodem do tego, żeby uczyć się też innych języków obcych.

Nie wszystkie publikacje naukowe ukazują się po angielsku. Niemiecki jest również bardzo ważnym językiem nauki. Kiedyś miałam koleżankę, która studiowała biochemię i musiała uczyć się niemieckiego, żeby czytać materiały do pracy magisterskiej.

Dodam, że w Europie niemiecki to język ojczysty dla prawie 100 milionów ludzi, a angielski dla około 70 milionów ludzi.

A jak Wy myślicie? Dlaczego warto uczyć się nie tylko angielskiego?

Niemieckie obywatelstwo: Wasze pytania i moje perypetie

Ciekawostki o Niemczech. Część 1

Czy wiedziałaś / wiedziałeś, że…

31% powierzchni Niemiec pokrywają lasy?

Co 4 sekundy w Niemczech zdarza się wypadek drogowy?

Ogród zoologiczny w Berlinie jest największym zoo na świecie?

Niemcy były pierwszym krajem na świecie, który wprowadził czas letni?

Powstała lalka Barbie na podobieństwo Angeli Merkel?

Sama ucieczka z więzienia nie jest w Niemczech karalna? Czyny z nią związane są karalne. Uzasadnieniem takiego rozwiązania jest naturalne ludzkie dążenie do wolności.

To z Niemiec pochodzi tradycja ozdabiania choinki?

 

die Fläche – powierzchnia

der Verkehrsunfall – wypadek drogowy

der Zoo / der Tierpark – zoo

die Sommerzeit – czas letni

die Flucht – ucieczka

das Gefängnis – więzienie

strafbar – karalny

den Weihnachtsbaum schmücken – ozdabiać choinkę

 

Link

Niemieckie obywatelstwo: Wasze pytania i moje perypetie

Metody nauczania: Direkte Methode (direct approach)

W kolejnym poście z serii o metodach nauczania czas na metodę bezpośrednią rozwiniętą około 1910 roku.

Kładziono w niej nacisk na wymowę, a gramatyka nauczana była w sposób induktywny. Co oznacza induktywne nauczanie gramatyki? Polega ono na przejściu od szczegółów do ogółu, na zastosowaniu obserwacji, odnalezieniu wzorów, formułowaniu hipotez i wyciąganiu wniosków. W wielu podręcznikach przykłady prowadzą uczniów do formułowania ogólnych reguł.

Jaki był cel tej metody?

  1. Uczyć uczniów chętnych do odwiedzenia obcych krajów i chętnych do uczenia się.
  2. Porozumiewanie się w czasie podróży.
  3. Doświadczenie kultury: geografii, ludzi i historii.

Czego uczono?

  1. Dialogów, konwersacji.
  2. Czytano teksty o życiu ludzi w innych kulturach: o geografii, o zwyczajach, o polityce.
  3. Stosowano mapy i wizualne pomoce (przedmioty, zdjęcia).

Jakie metody stosowano? 

  1. Tak jak wcześniej wspomniałam, gramatyka była nauczana w sposób induktywny.
  2. Czytanie na głos.
  3. Konwersacje w praktyce.
  4. Rysowanie map, obrazków.
  5. Stosowanie techniki tzw. „information gap” – czyli jeden uczeń posiada mapę np. Anglii, na której nie ma rzek, drugi tę samą mapę, na której nie ma dużych miast. Oboje muszą uzupełnić swoje mapy, rozmawiając.
  6. Pytanie i odpowiadanie.
  7. Stosowanie techniki poprawiania samego siebie (self-correction). Miało to na celu przeniesienie części odpowiedzialności na ucznia. Mogło polegać to np. na powtarzaniu przez nauczyciela niepoprawnego zdania i zmotywowaniu ucznia do znalezienia błędu.

Źródła:

  1. Wiedza własna
  2. Kurs „Teach English Now! Theories of Second Language Acquisition by Arizona State University” (Coursera)

Niemieckie obywatelstwo: Wasze pytania i moje perypetie

Metody nauczania: Grammatik-Übersetzungsmethode (Grammar Translation approach)

W nowej serii postów opowiem Wam o metodach uczenia się języków obcych. Uważam ten temat za bardzo interesujący, ponieważ wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, skąd tak wlaściwie wzięły się metody używane na lekcjach czy kursach.

Pierwsza metoda, której głównymi elementami były gramatyka i tłumaczenie (po niemiecku zwana GÜM), rozwinęła się około 1880 roku i przetrwała do XX wieku. W tamtych czasach nauczanie języków obcych koncentrowało się na metodach związanych z pisaniem. Dlaczego? Ponieważ języków obcych nie uczono po to, aby uczniowie w nich mówili. Wtedy mało kto miał okazję odwiedzać inne kraje, mało kto miał okazję mówić w języku obcym. Przede wszystkim w językach obcych czytano.

Wystarczy powiedzieć, że w XIX wieku nadal używano podręcznika do gramatyki łacińskiej napisanego w IV wieku (to nie pomyłka – w czwartym wieku). Był to podręcznik Ars Grammatica. W XIX wieku zaczęto coraz częściej nauczać języków nowożytnych.

Na czym polegało nauczanie?

Na analizie tekstów pisanych – tekstów specjalistycznych (o kulturze, historii), literackich (prozy i liryki, np. sonetów Shakespeare`a). Podstawą była Biblia i dzieła Homera. Następnie teksty były tłumaczone na język ojczysty. Kolejnym krokiem była analiza pojedynczych zdań w celu ćwiczenia struktur gramatycznych. Rzadko tłumaczono z języka ojczystego na obcy.

Porównywanie gramatyki polegało na porównywaniu części zdania – należało odmieniać je według osoby, rodzaju, liczby, przypadku, czasu i trybu.

Do poszczególnych tekstów podawano listy słownictwa. Nauczyciel najczęściej zadawał pytania w języku ojczystym, a uczniowie musieli odpowiadać w języku obcym. Sami nauczyciele nie mówili dobrze w nowożytnych językach, ponieważ byli filologami klasycznymi. Zadawano pytania do czytania ze zrozumieniem.

Uczniowie musieli tłumaczyć długie fragmenty dzieł literackich. Czytanie i tłumaczenie to podstawa tej metody.

Kogo uczono?

Młodych mężczyzn z bogatych rodzin.

Po co uczono?

Cele to: umiejętność czytania, tłumaczenia, pisania w języku obcym, dopiero potem mówienia (polegało ono na powtarzaniu wyizolowanych zdań). Docenienie klasycznej literatury, nauczanie kultury i moralności.

Co myślicie o tej metodzie? Czy można by sobie wyobrazić jej zastosowanie dzisiaj? 

Gościnny wywiad z Izą – autorką dwóch bardzo ciekawych blogów

Gościnny wywiad z Izą – autorką dwóch bardzo ciekawych blogów

Wstęp: jeśli zaglądniecie na blog o holenderskiej rodzinie królewskiej, na pewno nie pomyślicie, że prowadzi go tak młoda osoba jak Iza. Jej teksty są bardzo rzetelne, dokładne, starannie opracowane. Widać, że każdy tekst jest porządnie przygotowany i że Iza poświęciła mu sporo czasu. Od dawna podziwiam ją za jej pracę.
Dlaczego wywiad z Izą pojawia się na moim blogu? Jak wiecie, piszę tutaj nieraz także o rzeczach związanych z kulturą czy o ciekawostkach, a holenderska rodzina królewska jest powiązana z Niemcami (nieżyjący już mąż byłej królowej Beatrix był Niemcem).

Już od 2003 roku interesuję się monarchiami, więc odkąd zaczęły powstawać blogi na ich temat, jestem ich stałą czytelniczką. Kto też, ten znajdzie moje komentarze pod prawie wszystkimi wpisami koleżanek-blogerek 🙂
1. Izo, czy możesz nam powiedzieć na początek kilka słów o sobie?

Mam 16 lat i jestem uczennicą 1 klasy liceum. Rodzinami królewskimi interesuję się od prawie trzech lat. Od samego początku bardzo podobała mi się Holenderska Rodzina Królewska, co spowodowało, że w kwietniu 2015 założyłam bloga. Całkiem niedawno, w grudniu 2016, założyłam swojego drugiego bloga o Rumuńskiej Rodzinie Królewskiej. Oprócz rodzin królewskich i blogowania, moją pasją są podróże, czytanie książek (szczególnie historycznych, podróżniczych i kryminałów), skoki narciarskie, nauka języków i ostatnio, kino.

2. Dlaczego wybrałaś klasę z rozszerzonym niemieckim?

Przyznam szczerze, że głównym argumentem mojego wyboru był fakt, iż język angielski mi się znudził i chcę postawić na coś nowego. Poza tym, bardzo lubię język niemiecki, ale to też zasługa mojego nauczyciela, który uczył mnie go w ostatniej klasie gimnazjum. Rozważam studiowanie w którymś z krajów niemieckojęzycznych, ale to na razie tylko rozważanie, bo do studiów jeszcze trochę czasu mi zostało.

3. Czy sądzisz, że nauka niemieckiego ułatwia/ułatwi Ci naukę niderlandzkiego?

Języka niderlandzkiego uczyłam się prawie rok, po rozpoczęciu nauki w liceum zaprzestałam jej, ponieważ zaczął mi się mylić z niemieckim. Oba języki są do siebie bardzo podobne, niektóre słówka są takie same lub bardzo podobne, więc łatwo o pomyłkę. Na przykład, miałam okres kiedy myliłam słowo środa – zamiast Mittwoch mówiłam Woensdag. Denerwowało mnie to, dlatego postanowiłam poświęcić się językowi niemieckiemu. Jednak, kiedy tłumaczę jakieś teksty na bloga z języka niderlandzkiego, to dużo rozumiem, z biegiem czasu coraz więcej.

Król Willem-Alexander i królowa Maxima z córkami: księżniczką Alexią, księżniczką Ariane i księżniczką Amalią (następczyni tronu)

4. Co sprawiło, że prowadzisz dwa blogi o rodzinach królewskich: o holenderskiej i o rumuńskiej rodzinie królewskiej?

Holenderską Rodziną Królewską interesuję się od października 2014. Polubiłam tę rodzinę monarszą, a w szczególności parę królewską i ich córki. Poza tym w tamtym czasie nie było jeszcze bloga o HRK, dlatego kiedy myśl założenia bloga we mnie dojrzała, postanowiłam to zrobić. 2 kwietnia 2015 pamiętam jak dziś. Nie mogę uwierzyć, że już niedługo miną dwa lata. Wiadomo, początki mojej blogowej egzystencji były trudne, ale wydaje mi się, że najtrudniejszy okres minął, a teraz jest tylko lepiej.

Jeśli chodzi o mój drugi blog, to to akurat był impuls. Rumuńską Rodziną Królewską zainteresowałam się bliżej w sierpniu (wtedy kiedy było o niej głośno z powodu śmierci królowej Any). Zainteresowanie rosło, a gdy w grudniu przez moją głowę przemknęła myśl „Może założysz bloga?”, nie zastanawiałam się długo. Jakoś sobie z nimi radzę, choć te rodziny diametralnie się od siebie różnią (HRK to rodzina panująca, a RRK zdetronizowana. W Rumuńskiej Rodzinie Królewskiej nie ma ani dzieci ani hucznych ślubów (wręcz przeciwnie: afery i skandale), a to z reguły przyciąga czytelników). Staram się jednak zarażać swoją sympatią do tych rodzin, mam nadzieję, że to jeszcze mi się opłaci 🙂

5. Gdzie wyszukujesz ciekawe informacje do tekstów na blogu? Czy masz sprawdzone źródła?

Prawdziwą kopalnią wiedzy jest portal The Royal Forums. Podczas pisania notek bardzo często z niego korzystam. Mam też kilka ulubionych stron jeśli chodzi o wiadomości na temat obu rodzin. Dużo wiedzy czerpię też z filmów – Blauw Bloed (holenderski program telewizyjny poświęcony rodzin królewskim, jest z napisami holenderskimi co bardzo ułatwia oglądanie) oraz Ora Regelui (można powiedzieć, że to rumuński odpowiednik Blauw Bloed, ale poświęcony tylko Rumuńskiej Rodzinie Królewskiej). Mam też kilka książek poświęconych HRK, napisanych po angielsku, niemiecku i niderlandzku.

6. Czy regularne pisanie na blogu, wyszukiwanie ciekawych informacji, redagowanie tekstów zajmuje Ci dużo czasu?

To zależy o czym piszę. Jeśli chodzi o wyjścia, to taka notka zajmuje mi koło 30-40 minut. Jeśli mam więcej czasu, to przygotowuję szkielet takiej notki dzień wcześniej, aby wszystko poszło sprawniej. Z notkami tematycznymi jest inaczej. Najczęściej rozkładam je sobie na kilka dni, dzięki temu mam czas, aby wszystkie jej elementy dokładnie przemyśleć. Są tematy, na które lubię pisać, chociażby historyczne. Pisanie jednej z serii na moim blogu („Potomkowie Willema I”), stricte historycznej, sprawiło mi ogromną przyjemność. Nie lubię pisać o patronatach czy fundacjach. Nudzi mnie to i kiedy mam napisać notkę o patronatach odkładam ten plan na jak najpóźniej 😉 Lubię też tłumaczyć różne teksty. Czasowo, staram się poświęcać notce tematycznej godzinę dziennie, choć nie zawsze, czasem nie mam nastroju i robię wszystko, tylko nie to. Ci, którzy regularnie zaglądają na moje blogi mogą zauważyć, że obecnie jest mnie „mało”. To z powodu cyklu notek, które przygotowuję na kwiecień – w tym miesiącu król Holandii, Willem-Alexander, będzie świętował 50-te urodziny, dlatego cykl poświęcony jest osobie króla.

7. Co najbardziej lubisz w blogowaniu?

Oczywiście pozytywne komentarze. Są strasznie budujące, motywują do dalszej pracy. Poza tym, sądzę, że dzięki blogowaniu uczę się nowych rzeczy, poprawiam zdolności informatyczne, polepszam swoją znajomość języków obcych. I oczywiście poznaję nowych ludzi 🙂

Bardzo dziękuję Izie za odpowiedzi na moje pytania i zapraszam na jej oba wspaniałe blogi:

Holenderska rodzina królewska

Rumuńska rodzina królewska

Zdjęcie