Ostern :)

Ostern :)

Słowo „Ostern” pochodzi od średniowysokoniemieckiego „ōsteren”, starowysokoniemieckiego „ōstarūn” – nazwa wywodzi się być może od indogermańskiej bogini wiosny. Starowysokoniemieckie słowo „ōstar” oznaczało „östlich”, czyli „wschodni” lub też „im Osten”, czyli „na wschodzie”. Miało ono związek z kierunkiem wschodzącego słońca, porannego światła.

Istnieje ciekawe powiedzenie:

wenn Ostern und Pfingsten zusammenfallen” lub „wenn Ostern und Weihnachten zusammenfallen„, co oznacza tyle co „niemals” – nigdy.

Słowo „Ostern” ma rodzajnik „das”, jednak w wielu regionach niemieckojęzycznych używa się go w liczbie mnogiej.

Jak złożyć życzenia wielkanocne?

frohe Ostern!

frohe, besinnliche und erholsame Feiertage!

friedvolle Ostern!

ein schönes Osterfest!

 

I jeszcze kilka słówek:

zu / an Ostern – na Wielkanoc

kurz vor Ostern

kurz nach Ostern

weiße Ostern – Ostern mit Schnee

 

Źródło:

DUDEN Universalwörterbuch

Ostern :)

Dlaczego „Karwoche”?

Moi uczniowie często pytają mnie, dlaczego Wielki Tydzień nazywa się po niemiecku „Karwoche„. Rzeczywiście, nazwa brzmi dosyć dziwnie. Wywodzi się ona od średniowysokoniemieckiego słowa „karvrítac”, pochodzącego z kolei od starowysokoniemieckiego „chara” oznaczającego „smutek, lament, biadanie”. Słowo „chara” pochodzi od dźwiękonaśladowczego tematu czasownika – „ĝar” o znaczeniu „wołać, krzyczeć, biadolić”. Dodam, że również w innych językach indogermańskich znajdują się podobne słowa, np. greckie „gḗrys” (wołanie, głos).

Wielki Piątek to po niemiecku „Karfreitag„. Słowu „chara” odpowiadało gotyckie „kara” (troska) oraz angielskie „care”. Od tego germańskiego rzeczownika pochodzi współczesny przymiotnik „karg”.

Wielki Czwartek nazywa się zaś „Gründonnerstag„. Nazwa też ciekawa – pochodzi od zwyczaju jedzenia w ten dzień tylko zielonych potraw, szczególnie zielonej kapusty.

 

Źródło: DUDEN Herkunftswörterbuch

Dziś „Fastnachtsdienstag”

Dziś „Fastnachtsdienstag”

Dziś „Fastnachtsdienstag”

Fastnachtsdienstag, czyli dzisiejszy dzień, to ostatni
wtorek karnawału. Jest on określany również jako Faschingsdienstag,
Karnevalsdienstag, Veilchendienstag
. Ponieważ jest to ostatni dzień karnawału,
jest on świętowany bardzo hucznie w regionach, m.in. również w moim regionie
Niemiec.

Nazwa Veilchendienstag, czyli fiołkowy wtorek, jest
prawdopodobnie nawiązaniem do Rosenmontag. Ktoś, kto wpadł na tę nazwę,
skojarzył Rosenmontag z różami, chociaż nazwa nie ma nic wspólnego z różami, o
czym pisałam wczoraj.
Z dniem tym są związane różne lokalne tradycje, np. spalenie
szmacianej lalki wielkości człowieka (die Nubbelverbrennung). Der Nubbel jest
symbolem wszystkich „trudności” związanych z karnawałem, przede
wszystkim ilości wydanych pieniędzy.
Wcześniej Fastnachtsdienstag zwany był Beichtdienstag. Był
to dzień modlitwy i przygotowania na Wielki Post. W wielu miejscowościach w ten
właśnie dzień odbywa się karnawałowy pochód, np. w Mönchengladbach.
die Fastnacht – ostatki
der letzte Dienstag des Karnevals – ostatni wtorek karnawału
das Veilchen – fiołek
der Nubbel – określenie szmacianej lalki wielkości człowieka
die Verbrennung – spalenie
das ausgegebene Geld – wydane pieniądze
beichten – spowiadać się
die Beichte, -n – spowiedź
das Gebet, -e – modlitwa
die Fastenzeit – Wielki Post, post
Nubbelverbrennung in Leverkusen
Dziś „Rosenmontag”

Dziś „Rosenmontag”

Rosenmontag, czyli ostatni poniedziałek karnawału, przypada w tym roku dzisiaj. Jest to zawsze ostatni poniedziałek przed środą popielcową. W Rosenmontag odbywają się pochody karnawałowe. W ten dzień dzieci nie mają lekcji w szkołach (tak jest przynajmniej w moim kraju związkowym), a sklepy czynne są krócej. W wielu firmach pracownicy mają wolne, mimo że nie jest to dzień wolny od pracy.



Skąd wzięła się nazwa „Rosenmontag”?

Pierwotnie był to czwarty poniedziałek po karnawale, przypadający po czwartej niedzieli Wielkiego Postu. Od XI wieku niedziela ta była zwana „Rosensonntag„, ponieważ papież błogosławił wtedy złotą różę i wręczał ją zasłużonej osobistości.

Słownik języka niemieckiego braci Jakoba i Wilhelma Grimmów podaje inne wyjaśnienie. Według nich nazwa pochodzi z języka średnio-wysoko-niemieckiego, od słowa „Rasenmontag„, gdzie czasownik „rasen” oznaczał „szaleć, wariować”. Był to więc „rasender Montag” – „szalony poniedziałek”.

Pierwszy zorganizowany pochód karnawałowy odbył się 10 lutego 1823 roku w Kolonii. Dzisiaj jest to szczytowy punkt karnawału ulicznego. W takich miastach, jak Kolonia, Moguncja czy Düsseldorf, takie pochody są ogromnym widowiskiem, na które przybywają turyści. Pochody odbywają się jednak nie tylko w wielkich miastach, np. w moim regionie każda wioska ma swój „Karnevalsumzug„. Przez miasto ciągnie pochód złożony z ozdobionych samochodów, przebranych postaci. Dzieciom rzucane są słodycze, szmaciane lalki i inne małe prezenty. Największy pochód odbywa się w Kolonii i ma długość około 8 km. Co roku wybierane jest hasło przewodnie, w 2016 jest to: „Mer stelle alles op der Kopp„.

der Papst (Päpste) – papież
segnen – błogosławić
überreichen – wręczać
die Persönlichkeit, -en – osobistość
golden – złoty
eine goldene Rose – złota róża
die Fastenzeit – post
der Karnevalsumzug (der Karnevalszug, der Faschingsumzug) – pochód karnawałowy
die Stoffpuppe, -n – szmaciana lalka
der Festwagen – tak nazywa się ozdobiony pojazd biorący udział w pochodzie

Kilka wozów biorących udział w dzisiejszym pochodzie (źródło) w Kolonii. Jak widzimy, poruszane są aktualne tematy:

 

Dziś „Weiberdonnerstag”

Dziś „Weiberdonnerstag”

Muszę przyznać, że nie znoszę tych dni. Tzn. karnawału, ludzi chodzących w kostiumach po ulicy, wcześniej zamkniętych sklepów itd. Dzisiaj moi uczniowie byli w nastroju karnawałowym. Dla większości z nich jest to coś zupełnie nowego, gdyż większość nie pochodzi z Europy.

Dzisiaj uczniowie z jednej grupy zapytali mnie, dlaczego „Weiberdonnerstag” nazywa się „Weiberdonnerstag”. Wyjaśniłam im, że „das Weib” to stare słowo na „die Frau”. Kiedyś było ono neutralne, dzisiaj jest obraźliwe.

W moim kraju związkowym, czyli Rheinland-Pfalz, Weiberdonnerstag jest bardzo ważnym dniem. Większość sklepów zamykana jest wczesnym przedpołudniem i większość szkół kończy lekcje o 13:00. Tak było dzisiaj też w szkole, w której uczę, dlatego prowadziłam lekcje tylko w jednej grupie. Dużo osób chodzi po ulicy w kostiumach karnawałowych i ogólnie ludzie szaleją. Tak jak wcześniej pisałam, bardzo nie lubię karnawału, ale to pewnie kwestia gustu jak wszystko. Nie mogę doczekać się środy 🙂

 

Są również inne określenia na ten dzień: Weiberfasching, Wieverfastelovend(w Kolonii), Fettdonnerstag (w Akwizgranie i okolicach), Schwerdonnerstag (w Koblencji), Weiberfasnet (po szwabsku). U mnie mówi się Weiberdonnerstag. Dzień ten przypada na ostatni czwartek przed środą popielcową (Aschermittwoch). Kiedyś kobiety i dziewczęta zrywały sobie nawzajem z głów czepki. Podczas Weiberfastnacht kobiety przejmowały władzę we wsiach i w miastach. Dzisiaj częsty jest zwyczaj polegający na tym, że kobiety obcinają mężczyznom krawaty. Karnawał, jaki dzisiaj znamy, świętowany jest od 1823 roku.
der Karneval (der Fasching) – karnawał
die Karnevalszeit – czas karnawału
die Karnevalswoche – tydzień karnawałowy
die Karnevalsveranstaltung – impreza karnawałowa
die Fastnacht – ostatki
das Kostüm, -e – kostium
der Ball, Bälle– bal, bale
die Sitzung (Karnevalssitzung) – zorganizowana impreza, na której świętuje się karnawał
die Büttenrede– mowa karnawałowa
sich verkleiden als – przebierać się za
in eine andere Rolle schlüpfen – wskoczyć w inną rolę
Czekolady cesarzy i królów

Czekolady cesarzy i królów

Na dziś przygotowałam dla Was krótki wpis o trzech cukierniach: po jednej z Austrii, Szwajcarii i Niemiec, które w swoim czasie miały zaszczyt dostarczać słodycze na dwory cesarskie i królewskie.




Demel to jedna z najlepszych wiedeńskich cukierni. Do dzisiaj pozostała wierna tradycji. Istnieje ona od 1786 roku. Już cesarz Franciszek Józef i jego żona Elżbieta (cesarzowa Sissi) zlecali dostawy słodkości z tej cukierni do zamku Hofburg. Demel był nadwornym dostawcą słodyczy. Słynne wyroby to m.in. tzw. „kocie języczki” czy Margueriten-Milch.

Kaiser Franz Joseph und Gattin Elisabeth (Sissi)

 

die Katzenzungen

Cukiernia Maestrani, która swoją działalność rozpoczęła w 1852 roku w Lucernie, łączy tradycję z nowoczesnością. Aquilino Maestrani nauczył się rzemiosła od swojego ojca. Szwajcarska czekolada produkowana według włoskich przepisów uchodziła za coś szczególnego. W 1884 roku Maestrani został nadwornym dostawcą króla Umberto I (król Włoch w latach 1878-1900).

die Maestrani-Fabrik (1859, St. Gallen)

Cukiernia Niederegger z siedzibą w Lubece jest słynna ze względu na swój marcepan. Dzisiaj jest ona prowadzona już w siódmym pokoleniu. Tajemnica przepisu tkwi w składniku porównywalnym z wodą różaną, który dodawany jest do migdałów i cukru. Rodzinne przedsiębiorstwo zostało założone w 1806 roku w Lubece, w 1908 roku cesarz Wilhelm II mianował Niederegger nadwornym dostawcą. Oferta firmy obejmuje ponad 300 produktów, sprzedawanych również w firmowej kawiarni w Lubece.

Niederegger in Lübeck

 

das Marzipan von Niederegger
Kaiser Wilhelm II.
Źródło:
Frau im Spiegel Royal. Heft Nr. 1/2016, s. 60-61
Słowniczek do tematu:
der Hoflieferant – nadworny dostawca
der Hof, Höfe – dwór
die Konditorei – cukiernia
der Konditor – cukiernik
die Köstlichkeit – rarytas
der Kaiser – cesarz
die Kaiserin – cesarzowa
der Gatte – małżonek
die Gattin – małżonka
die Katzenzungen – kocie języczki
der Familienbetrieb – firma rodzinna
das Handwerk – rzemiosło
etwas Besonderes – coś szczególnego, specjalnego
das Marzipan – marcepan
die Mandel, -n – migdał
die Zutat, -en – składnik
naschen – łasować, jeść słodycze
genießen – delektować się, rozkoszować się
die Naschkatze – łasuch, łakomczuch
Tradition und Moderne verbinden – łączyć tradycję i nowoczesność
der Tradition treu – wierny tradycji
O du fröhliche

O du fröhliche

O du fröhliche” to jedna z najbardziej znanych kolęd niemieckich i też jedna z moich ulubionych. Jej autorem był Johannes Daniel Falk (1768-1826), jednak tylko pierwsza strofa jest śpiewana do dzisiaj w niezmienionej formie, kolejne dwie zmienił Heinrich Holzschuher (1798-1847).

Po tym jak Johannes Daniel Falk stracił czworo ze swoich siedmiorga dzieci na skutek epidemii tyfusa, założył w Weimarze „Rettungshaus für verwahrloste Kinder” – miejsce, w którym schronienie znajdowały zaniedbane dzieci. Im poświęcił piosenkę „O du fröhliche”, która dzisiaj znana jest jako kolęda. Znalazł ją w zbiorze „Stimmen der Völker in Liedern” („Głody ludów w piosenkach”) Johanna Gottfrieda Herdera (1744-1803). W wersji pierwotnej piosenka była określana jako  „Alldreifeiertagslied”, czyli jako pieśń, w której opiewane są trzy główne chrześcijańskie święta, czyli Boże Narodzenie (Weihnachten), Wielkanoc (Ostern) i Zielone Świątki (Pfingsten). Holzschuher, który zmienił dwie strofy, był pomocnikiem Falka.

Współczesny tekst:

O du fröhliche, o du selige,
gnadenbringende Weihnachtszeit!
Welt ging verloren, Christ ist geboren:
Freue, freue dich, o Christenheit!


O du fröhliche, o du selige,
gnadenbringende Weihnachtszeit!
Christ ist erschienen, uns zu versühnen:
Freue, freue dich, o Christenheit!


O du fröhliche, o du selige,
gnadenbringende Weihnachtszeit!
Himmlische Heere jauchzen Dir Ehre:
Freue, freue dich, o Christenheit!

fröhlich – wesoły
selig – błogosławiony
gnadenbringend – przynoszący łaski
die Gnade, -n – łaska
versöhnen – pogodzić, pojednać (dawna pisownia: versühnen)
himmlisch – boski, niebiański
das Heer, -e – wojsko, armia
jauchzen – weselić się, radować się
die Ehre, -n – honor, godność

Tutaj możecie posłuchać wersji dla dzieci:

Natomiast tutaj w wykonaniu chóru chłopięcego:
Bardzo ładną wersję kolędy nagrała Helene Fischer na swój album świąteczny „Weihnachten” wydany w tym roku (mam i bardzo polecam):
Lebkuchen, czyli kilka słów o piernikach

Lebkuchen, czyli kilka słów o piernikach

Dzisiaj parę słów o piernikach. Na szczęście uda mi się przygotować jeszcze kilka świątecznych postów. Pierniki zawsze kojarzyły i kojarzą mi się z Adwentem. Tak jak kiedyś wspominałam, nie jem słodyczy, ale pierniki w czasie Adwentu są jedynym, z czego nigdy nie zrezygnowałam. Wtedy pozwalam sobie na kawałek piernika upieczonego przez kogoś z moich znajomych.

der Lebkuchen – w języku średniowysokoniemieckim „leb(e)kuoche„. Pierwsza część słowa pochodzi prawodopodobnie od „Laib” (bochenek), tak właściwie jest to więc „Brotkuchen” – chlebowe ciasto.

Tak słowo wyjaśnia DUDEN Universalwörterbuch:


mit Sirup oder Honig und vielen Gewürzen gebackener Kuchen

Słownik synonimów podaje następujące synonimy: Honigkuchen, Pfefferkuchen, Printe, Gewürzkuchen  – z tymi określeniami spotkałam się w moim regionie. Inne synonimy to: Weinbeißer (Austria), Biber (Szwajcaria), Zelten (południowe Niemcy, Austria), Lebzelten (Bawaria, Austria).

Pierwsze pisane źródła o piernikach pochodzą z 350 roku p.n.e. Tak właściwie były to ciasta z dodatkiem miodu, które piekli także starożytni Egipcjanie. Rzymianie znali „panis mellitus” – miód był smarowany na ciasto i potem tak pieczony.

Pierniki znane w dzisiejszej formie zostały wynalezione w belgijskim mieście Dinant, potem ich przygotowanie zostało udoskonalone w niemieckim Aachen. Bardzo znane są Aachener Printen. We frankijskich klasztorach zakonnice podawały pierniki jako deser. Jako „Pfefferkuchen” zostały one wspomniane w Ulm w 1296 roku. W XIV wieku pierniki były pieczone w męskich klasztorach w Norymberdze. Pierniki były bardzo chętnie pieczone ze względu na to, że można je długo przechowywać i w ciężkich czasach były one rozdawane przez mnichów. W klasztornych piekarniach pierniki były pieczone także na opłatkach.

Wynalezienie proszku do pieczenia pod koniec XIX wieku doprowadziło do powstania najróżniejszych wariantów piernika.

 

Pieczenie pierników około 1520 roku

Pulsnitzer Spitzkuchen

Nuernberger Oblatenlebkuchen

Ja bardzo lubię również pierniki z Norymbergi firmy Schmidt. Moim zdaniem są jednymi z najlepszych dostępnych na rynku. Na stronie firmy Schmidt można znaleźć całą ofertę:

Lebkuchen Schmidt

Elisen-Schnitten

Dominosteine

Feinste Nuss-Elisen-Lebkuchen

Na koniec jeszcze mały słowniczek:

der Lebkuchen, die Lebkuchen – piernik, pierniki
der Honig – miód
das Gewürz, die Gewürze – przyprawa, przyprawy
süß – słodki
kräftig – pożywny
lange haltbar – długo przydatny do spożycia
das Weihnachtsgebäck – świąteczny wypiek
die Lebkuchenherstellung – produkcja pierników
die Oblate, die Oblaten – opłatek, opłatki
das Kloster, die Klöster – klasztor, klasztory
die Nonne, die Nonnen – zakonnica, zakonnice
der Mönch, die Mönche – mnich, mnisi
das Backpulver – proszek do pieczenia
der Anis – anyż
der Fenchel – koper włoski
der Ingwer – imbir
der / das Kardamom – kardamon
der Koriander – kolendra
der Muskat (die Muskatnuss) – gałka muszkatołowa
die Nelke – goździk
der / das Piment – ziele angielskie
der Zimt – cynamon

Źródło

 

25 lat Jedności Niemiec i małe porównanie

25 lat Jedności Niemiec i małe porównanie

3 października 2015 roku minęło 25 lat od zjednoczenia dwóch państw niemieckich. O Dniu Jedności Niemiec pisałam już rok temu:

Tag der Deutschen Einheit

Wschodnie kraje związkowe powoli „nadrabiają zaległości”, jednak różnice w porównaniu z zachodem Niemiec nadal są widoczne. Wschód Niemiec może co prawda pochwalić się wzrostem gospodarczym, lecz równocześnie w wielu regionach panuje masowe bezrobocie, co sprawia, że powoli się one wyludniają. Sama to kiedyś zaobserwowałam, będąc na samym wschodzie Niemiec. W pewnym miasteczku widziałam na ulicach prawie tylko starszych ludzi.

We Frankfurcie nad Menem odbyły się trzydniowe uroczystości, których punktem kulminacyjnym był koncert w operze. Tam swoją przemowę wygłosił prezydent Republiki Federalnej Niemiec Joachim Gauck.

Mosty świetlne nad Menem symbolizujące jedność

Fajerwerki nad siedzibą parlamentu w Berlinie

Obchody święta Jedności Niemiec w Berlinie

Kanclerz Angela Merkel składa swój podpis w Złotej Księdze miasta Frankfurt, z lewej strony prezydent Joachim Gauck

świętowanie we Frankfurcie nad Menem

A jak wypada porównanie zachodu i wschodu Niemiec?

Na wschodzie Niemiec produkt krajowy brutto wynosi 67% poziomu zachodniego.

Na wschodzie w latach 1990-1994 liczba urodzeń spadła ze 163.000 na tylko 71.000, po 2000 roku liczba ta jednak wzrosła, podczas gdy na zachodzie Niemiec nieprzerwanie spada. Na wschodzie więcej dzieci rodzi się w związkach pozamałżeńskich, np. w Saksonii-Anhalt wskaźnik ten wynosi ponad 50%.

Zmiany demograficzne widać przede wszystkim we wschodnich krajach związkowych. Udział starszych ludzi w populacji w wielu regionach wynosi dwa razy tyle ile na zachodzie.

Zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie wzrosła liczba osób pracujących na część etatu. To na wschodzie Niemiec kobiety częściej pracują na pełen etat. Wynika to z uwarunkowań ustrojowych: na zachodzie kobieta często nie mogła zabezpieczyć się finansowo, ponieważ mąż mógł jej zabronić pracować. Natomiast na wschodzie, w dawnej Niemieckiej Republice Demokratycznej, równouprawnienie kobiet zostało zapisane w konstytucji. Była to podstawa do integracji kobiet na rynku pracy. W 1989 roku pracowało ponad 90% tamtejszych kobiet, tak więc bardzo mała liczba zajmowała się tylko domem.

Tutaj możecie przeczytać więcej o porównaniu wschodu i zachodu Niemiec:

Jobs, Geburten und Gewicht in Ost und West

Galeria zdjęć

Filmowe poniedziałki: „Effi Briest”

Filmowe poniedziałki: „Effi Briest”

Dzisiaj kolej na film „Effi Briest” z 2009 roku – ekranizację powieści Theodora Fontane (1819-1898) o tym samym tytule. Na studiach musiałam czytać tę powieść na trzecim roku. Już wtedy mi się spodobała, a teraz doceniam ją bardziej.

Opowiada o 17-letniej dziewczynie, Effi, która wychodzi za starszego o 17 lat barona Innstetten, który niegdyś ubiegał się o rękę jej matki. Effi zostaje namówiona do ślubu przez rodziców, którzy uważają barona za dobrą partię. Dla niego ważna jest kariera, zaniedbuje potrzeby Effi, która pragnie czułości, uwagi, poświęcenia jej czasu. Traktuje Effi jak dziecko, a ona czuje się jak więźniarka. Wdaje się w romans (z powieści nie wynika, czy został skonsumowany – w filmie tak się dzieje). Po kilku latach mąż Effi odkrywa listy przez nią przechowywane. Nie potrafi jej zrozumieć, wybaczyć, następuje rozwód, Effi nie ma prawa do widzenia się z córką (następuje to dopiero po jakimś czasie). Widzi wtedy jednak, że Anni jest wychowywana nie tak, jak ona tego chciała. Ze smutkiem stwierdza, że przypomina bardziej marionetkę niż radosne, energiczne dziecko.

Baron Innstetten jest człowiekiem honoru, kieruje się oczekiwaniami społecznymi. Po odkryciu listów czuje się zobowiązany do pojedynku, w którym zabija majora Crampasa. Nie liczą się dla niego uczucia, lecz zobowiązania narzucone przez innych.

Jak historia Effi się zakończyła? Zapraszam do obejrzenia filmu. W rolach głównych Julia Jentsch i Sebastian Koch. Tutaj zwiastun:

Effi Briest – zwiastun

W recenzjach filmu przejawiała się opinia, że jest on dobry jako sam film, ale nie jako ekranizacja powieści. Różnice rzeczywiście mogą razić, ale to już kwestia gustu.

Zdjęcie

Oktoberfest nie tylko w Niemczech

Oktoberfest nie tylko w Niemczech

Nazwa miasta Blumenau brzmi iście „niemiecko”, jednak znajduje się ono w Brazylii. Zostało ono założone w 1850 roku przez niemieckich emigrantów pod przewodnictwem aptekarza Hermanna Blumenau. Ma ono około 310 000 mieszkańców. Leży w pd.-wsch. części Brazylii około 50 km od wybrzeża Atlantyku. 

Ciekawe jest to, że również tam odbywa się Oktoberfest. Zaraz po karnawale w Rio de Janeiro jest ono drugą co do ilości odwiedzających imprezą w Brazylii. Na Oktoberfest przybywa aż około 700 000 ludzi! 
Powstało ono w latach 80-tych. W latach 1983 i 1984 miasto Blumenau zostało nawiedzone przez wielkie powodzie. Na wzór bawarski zorganizowano Oktoberfest: aby napełnić miejską kasę i poprawić nastrój mieszkańców. Sukces przewyższył oczekiwania. Dzisiaj na to święto przylatują nawet zespoły muzyczne z Niemiec. 
Można spróbować wszystkiego, co je się na Oktoberfest w Monachium: oczywiście kiełbasy, poza tym precli, kiszonej kapusty, golonki itd. Niejeden odwiedzający dziwi się, że Oktoberfest jest też w Niemczech 🙂 
Samo miasto Blumenau z wyglądu jest niemieckie” domy z muru pruskiego, ogródki piwne, kawiarnie, gdzie można spróbować tortu szwarcwaldzkiego. 
Wybierzecie się? 🙂

Zdjęcie 1 
Zdjęcie 8
Filmowe poniedziałki: „Black book”

Filmowe poniedziałki: „Black book”

Dzisiaj napiszę kilka słów o holenderskim filmie „Black book” w reżyserii Paula Verhoevena. Film miał premierę 1 września 2006 roku na festiwalu filmowym w Wenecji. Był również holenderskim kandydatem do Oscara. W rolach głównych wystąpili Carice van Houten i Sebastian Koch.

Tutaj możecie obejrzeć zwiastun:

Black book – zwiastun

Film oparty jest na prawdziwych wydarzeniach. Piosenkarka Rachel Stein, Żydówka, próbuje uciec wraz z rodziną i znajomymi. Zostają jednak wydani i Rachel musi przyglądać się, jak jej rodzina ginie. Udaje jej się przeżyć, następnie rozpoczyna działalność w holenderskim podziemiu. Przedstawia się jako Ellis de Vries. Jej zadaniem jest rozkochanie w sobie szefa służby bezpieczeństwa. Niemca Ludwiga Muentze. Zakłada podsłuch w jego biurze. Muentze nie jest typowym nazistą – brzydzi się czynami Niemców okupujących Holandię. Ellis nie wie już potem, czy stoi po stronie swojego ukochanego czy holenderskiego ruchu oporu. Kiedy plan uwolnienia 40-stu uwięzionych aktywistów ruchu oporu ponosi fiasko, oboje uciekają. To początek następnego etapu ich drogi.

Zachęcam do obejrzenia filmu, muszę jednak ostrzec, że jest „mocny”: zawiera dużo brutalnych scen. W swojej wymowie jest nieco pesymistyczny, obraz człowieka taki jest, jednak zawiera również przesłanie nadziei. Nie jest nudny, akcja jest płynna, szybka. Można stwierdzić, że niewiele się zmieniło od czasów II wojny światowej: w filmie widzimy takie same metody tortur, jakie stosowali Amerykanie podczas wojny w Iraku.

Zdjęcia