Żywy język. Cz. 3

Żywy język. Cz. 3

Bardzo lubię czytać książki w językach obcych. Nie jestem fanką tłumaczeń. Wiadomo, że nikt nie jest w stanie nauczyć się wszystkich języków obcych, ale ja zdecydowałam się nauczyć przynajmniej języków tych krajów, których literaturę szczególnie lubię. Wiadomo – angielski i niemiecki, poza tym hiszpański, gdyż lubię literaturę Hiszpanii i Ameryki Pd. Niedawno zaczęłam uczyć się francuskiego. Najbardziej lubię czytać książki w oryginale, bo moim zdaniem żadne tłumaczenie nie jest w stanie oddać kunsztu autora. Tłumacz to przecież nie pisarz, chociaż tłumacz literacki też musi mieć duży talent. W prozie jest chyba łatwiej, ale czy tłumaczenie może oddać do końca piękno wiersza? Tutaj mam pewne wątpliwości. Swego czasu chciałam nauczyć się włoskiego, żeby w oryginale czytać Umberto Eco, ale ten język w ogóle mi się nie spodobał i po pół roku zrezygnowałam. Będę musiała zdać się na tłumaczenia na polski.

Moim zdaniem czytanie książek w języku obcym jest niesamowicie ważne. Teksty literackie często są w nauczaniu pomijane, a szkoda. Istnieją przecież teksty uproszczone, dostosowane do danego poziomu nauczania języka. Pamiętam, jak w liceum dostałam od mojej nauczycielki w prezencie książkę na poziomie B2. Pamiętam, jak w gimnazjum czytaliśmy na niemieckim uproszczone wersje baśni braci Grimm. Ale to pewnie dlatego, że miałam bardzo dobre nauczycielki, którym zawdzięczam moją pasję do niemieckiego, która pozostała do dzisiaj. Niestety nie każdy nauczyciel docenia teksty literackie. Szkoda, bo od czasu do czasu można się przecież zająć nimi na lekcji. Trzeba pokazywać uczniom, że język obcy to nie tylko teksty z podręcznika.

Przy czytaniu książek nie chodzi o to, żeby siedzieć ze słownikiem i sprawdzać każde słowo, którego nie rozumiemy. Nie chodzi przecież o to, żeby rozumieć WSZYSTKO. Tylko po niemiecku rozumiem każde słowo, po angielsku i hiszpańsku znajdą się słowa, których nie rozumiem. Nie czytam jednak ze słownikiem, bo nie jest to konieczne. Najważniejsze, że dokładnie rozumiem sens zdań. Inną metodą jest czytanie książki z ołówkiem w ręku i podkreślanie nieznanych słówek. Można je sprawdzić później, nie przerywając sobie czytania.

A co czytam teraz lub czytałam niedawno?

PO NIEMIECKU 

Od zawsze byłam fanką literatury pięknej, klasycznej. Dlatego zawsze znajdą się u mnie niemieckie klasyki. Lubię oświeceniowe czy romantyczne teksty, klasyczne sztuki albo powieści, np.:

Na zdjęciu znajdują się następujące książki:
– Max Frisch – „Don Juan oder Die Liebe zur Geometrie”
– Gottfried Keller – „Romeo und Julia auf dem Dorfe”
– Gotthold Ephraim Lessing – „Emilia Galotti”
– Arthur Schopenhauer – „Eristische Dialektik oder Die Kunst, Recht zu behalten”
– Friedrich Hebbel – „Judith”

– Rolf Hochhuth – „Soldaten”. Nudne, ale przeczytałam, bo chodzi tu o śmierć generała Sikorskiego. Zainteresował mnie ten temat.

Poza tym mam zamiar przeczytać inną książkę po niemiecku, Mari Hanes – „Pocahontas – die wahre Geschichte”. Jest to przekład na niemiecki, bo nie byłam w stanie znaleźć oryginału:

W kolejce czeka jeszcze książka o ostatnich monarchiach Europy, Pierre Miquel – „Europas letzte Könige. Die Monarchien im 20. Jahrhundert”:

 PO HISZPAŃSKU 

Po hiszpańsku w kolejce czeka książka „La reina del sur” Arturo Pérez-Reverte. Nie mogę się doczekać! Ta książka zebrała bardzo dobre recenzje:

Po hiszpańsku czytam teraz „La mentira” Caridad Bravo Adams. Bardzo długo szukałam tej książki. Książki tej pisarki są dzisiaj praktycznie niedostępne, nie można ich chyba nigdzie kupić, nawet na ebay. Może ewentualnie w antykwariatach w Ameryce Pd. Znalazłam jednak wersję do druku w Internecie. Ależ się wtedy ucieszyłam! Przekopałam chyba cały Internet, a poza tym znalazłam jeszcze inną książkę Caridad Bravo Adams – „Corazón salvaje”.

PO ANGIELSKU

Po angielsku też oczywiście czytam. A co?

„Harry Potter”, teraz będą 3 kolejne części:

Poza tym Tolkien, którego jestem wielką fanką. Przeczytałam wszystkie jego książki po polsku, teraz czas na oryginały. Zaczynam od tych – „Silmarillion”, „Unfinished tales” i „The fellowship of the ring”:

Czasami lubię poczytać również mniej ambitną literaturę. Dlaczego nie?

Mam również tłumaczenia na niemiecki wierszy Szymborskiej oraz książki Ryszarda Kapuścińskiego. Kupiłam je z ciekawości:

– Wisława Szymborska – „Liebesgedichte”
– Ryszard Kapuściński – „Meine Reisen mit Herodot”

To jest tylko ułamek mojej biblioteczki. W Polsce, w domu moich rodziców, mam ponad 600 własnych książek. Mam przeróżne zainteresowania, więc na każdy temat coś się znajdzie, oczywiście też bardzo dużo germanistycznych książek. Zwykle czytam kilka książek naraz 🙂 Niedługo chyba opuszczę Niemcy i wrócę do Polski. Z przyjemnością będę wtedy nadal poszerzać moją domową bibliotekę.

Ciekawa jestem, ile osób uczących się języków obcych czyta również obcojęzyczne książki.

Żywy język. Cz. 2

Żywy język. Cz. 2

Jeśli chodzi o najlepsze sposoby nauki języka, to wcześniej pisałam o oglądaniu seriali po niemiecku. Dzisiaj chciałabym polecić czytanie czasopism. Mieszkam w Niemczech, więc mam do nich łatwy dostęp. Kupuję różne czasopisma, głównie kobiece. Można się z nich nauczyć mnóstwa ciekawych słówek i zwrotów. Nie musi być to od razu „Focus” albo „Die Zeit” – tu mamy bardziej ambitne słownictwo. W kobiecych czasopismach obserwuję, jak język angielski coraz intensywniej wnika do niemieckiego. Nieraz widziałam takie słowa z angielskiego, które bardzo mnie zaskoczyły. Poza tym wiedza, jaką możemy zdobyć z czytania czasopism, jest naprawdę nieoceniona. Mam na myśli oczywiście słownictwo. Możemy tam zaobserwować również mnóstwo przykładów na użycie chociażby Konjunktivu I.

Tak jak wspomniałam, mieszkam w Niemczech, więc mogę kupować czasopisma, jakie chcę. Kiedy mieszkałam w Polsce, to kupowałam niemieckie czasopisma w empiku. Kobiece czasopisma kosztują tam 8-10 zł. To niemało jak na czasopismo, ale od czasu do czasu sobie na nie pozwalałam. W empiku znajdziemy również oczywiście niemieckie czasopisma/gazety o innej tematyce.

Nie musimy jednak kupować czasopism niemieckojęzycznych, bo przecież nieocenioną pomocą jest tu Internet. Możemy w nim znaleźć strony różnych magazynów i tam czytać, chociaż ja wolę mieć czasopismo w ręce. To tak jak wolę mieć w ręce książkę i czuć jej zapach, zamiast kupować czytnik elektroniczny (nie wiem nawet, jak nazywa się to urządzenie, ale pewnie wiecie, o co mi chodzi).

W Polsce są oczywiście czasopisma edukacyjne, np. „Deutsch aktuell”, które jest moim zdaniem bardzo godne polecenia.  W trakcie nauki języka z biegiem czasu powinno się jednak przejść do czasopism/gazet całkowicie obcojęzycznych.

Stos moich czasopism: 

Angielskiego i hiszpańskiego również uczę się z obcojęzycznych gazet, do których mam tutaj dostęp:

Żywy język. Cz. 1

Żywy język. Cz. 1

Żywego języka oczywiście najlepiej uczyć się w rozmowach z rodzimymi użytkownikami języka, ale co zrobić, kiedy ma się z nimi mało kontaktu albo wcale?

Ja polecam np. oglądanie seriali czy filmów po niemiecku. Nawet jeśli jest to serial czy film niskich lotów, to możemy się z niego nauczyć całej masy nowych, używanych na co dzień słów. Dobrze wiem, bo wypróbowałam tę metodę na sobie. Zawsze, kiedy usłyszałam jakieś nowe słowo czy ciekawy zwrot, od razu zapisywałam go do specjalnie w tym celu założonego zeszytu. Tak samo wspomagałam się w nauce hiszpańskiego. Gdy chodziłam w zeszłym roku na kurs angielskiego, to lektorka często pokazywała nam serial „Friends” w oryginalnej wersji językowej.

O filmach, czasopismach czy gazetach będę pisać regularnie, zamieszczając linki.

Wcześniej nie doceniałam tej metody, ale odkąd z niej korzystam (czyli od kilku lat) jestem zdania, że może być ona ogromną pomocą dla każdego uczącego się języka obcego.

Nieocenioną pomoc oferuje tu znany przez wszystkich serwis youtube. Znalazłam na nim odcinki znanego sitcomu „Niania” – niemiecki tytuł to „Die Nanny”. Serial ten oglądam głównie po angielsku, ale również po niemiecku w telewizji Super RTL.

Jak wiadomo, w Niemczech wszystkie seriale czy filmy są dubbingowane. W Polsce wszystkie kwestie czyta lektor, więc na początku nie mogłam przyzwyczaić się do dubbingu, tym bardziej że ciągle mam w głowie oryginalne głosy aktorów. Jednak czego się nie robi dla nauki 🙂

Polecam więc oglądanie serialu „Die Nanny” na youtube (są prawie wszystkie odcinki wszystkich serii). Nie dość że możemy się z niego nauczyć mnóstwo nowych zwrotów, to jeszcze się pośmiejemy. Nie zrażajmy się, jeśli nie zrozumiemy wszystkiego. Z biegiem czasu będziemy rozumieć coraz więcej.

Jeszcze mała wskazówka:

– seria danego serialu to „die Staffel
– odcinek serialu (czy jakiejś historii) to „die Folge

Otwórzcie sobie ten link na youtube, a znajdziecie pierwszy odcinek oraz dalsze odcinki serialu:

Die Nanny. Staffel 1, Folge 1

(zdj.: http://lenabo.files.wordpress.com)