Granice pomiędzy poziomami: B1 i B2

Ostatnio pisałam o poziomach A1 i A2. Dziś nadszedł czas na B1 i B2.

Jeśli jestem na poziomie B1, to potrafię:

  • zrozumieć główne treści rozmowy, jeśli używany jest język standardowy;
  • rozmawiać o znanych mi dobrze tematach, jak praca czy czas wolny;
  • poradzić sobie w większości sytuacji, będąc w podróży w kraju niemieckojęzycznym;
  • rozmawiać o doświadczeniach i wydarzeniach, opisywać cele, zamiary i poglądy, krótko uzasadnić swoją opinię.

Jak widać, zakres tematyczny jest większy niż na A2. Poziom B1 jest wymagany do uzyskania niemieckiego obywatelstwa. B1 zakłada samodzielne stosowanie języka. Oczywiście jest to ograniczone – nie można zakładać, że mając B1, można zrozumieć rozmowę rodzimych użytkowników języka. Można sporo z niej wyłapać, ale poziom B1 nie jest jeszcze wystarczający, żeby swobodnie brać udział w rozmowie.

Materiały B1

Tutaj możecie obejrzeć video z egzaminów ustnych B1:

telc B1

Goethe-Institut B1

Tutaj możecie pobrać przykładowe egzaminy B1:

Goethe-Institut B1

telc B1

OESD B1

Lista słownictwa na poziom B1:

Wortliste B1

Czym różni się B2 od B1?

Przede wszystkim tym, że tematy nie są związane tylko z codziennością. Na B2 należy rozumieć tematy abstrakcyjne czy prostsze teksty naukowe. Myślę, że z tego powodu skok z B1 na B2 jest bardzo trudny.

Na B2 potrafię:

  • rozumieć złożone teksty zarówno konkretne, jak i abstrakcyjne;
  • zrozumieć specjalistyczną dyskusję w znanym sobie zakresie;
  • porozumiewać się na tyle spontanicznie i płynnie, że możliwa jest normalna dyskusja z rodzimym użytkownikiem języka bez wielkiego wysiłku dla obu stron – ogromna różnica w stosunku do B1;
  • rozmawiać jasno i szczegółowo o wielu tematach;
  • rozmawiać o mojej opinii na temat aktualnych problemów;
  • rozmawiać o wadach i zaletach.

Od poziomu B2 Goethe-Institut nie zapewnia już listy ze słownictwem, gdyż musiałaby ona być bardzo, bardzo obszerna. Poziom B2 czasami wystarczy, aby podjąć studia w Niemczech – zależy od uniwersytetu i kierunku (najczęściej wymagany jest poziom C1). Zwykle wystarczy, aby zacząć się kształcić w kierunkach medycznych (chociaż to też zależy od zawodu).

Dodam, że na egzaminach Goethe-Institut do poziomu B1 kwestie techniczne mogą być wyjaśniane zdającym w ich ojczystym języku, np. forma egzaminu czy ewentualne niejasności. Od poziomu B2 należy posługiwać się tylko językiem niemieckim.

Materiały B2 

Ustne egzaminy B2:

Goethe-Institut B2

telc b2

Przykładowe egzaminy:

Goethe-Institut B2

telc b2

OESD B2

 

Magdalena Surowiec

Magdalena Surowiec

Germanistka z wykształcenia i z zamiłowania. W Niemczech mieszkałam ponad 7 lat (Północna Nadrenia-Westfalia i Nadrenia-Palatynat). Język niemiecki jest dla mnie jak drugi język ojczysty. Uczę, tłumaczę, piszę podręczniki, dokształcam się. Moje zainteresowania to języki obce, muzyka klasyczna, antyczny Egipt, literatura, dydaktyka, metodyka i przede wszystkim moja córka.

Sprawdź także...

8 komentarzy

  1. "TM" napisał(a):

    BTW. Czytałem kiedyś o jakimś zaleceniu bzw. postulacie UE, wedle którego każdy jej obywatel powinien znać trzy języki obce, z tego jeden na poziomie C1, a dwa pozostałe na A1.

    • Magdalena Surowiec napisał(a):

      Zapewne jest to zalecenie, ponieważ wiadomo, że w praktyce jest to niemożliwe.

      • "TM" napisał(a):

        Wiesz, to zależy, niektóre narody ową (sagn wir es mal so) dyrektywę wypełniają bez trudu i to nawet ze sporą nawiązką. Ot, pierwszy z brzegu przykład, nasi południowi sąsiedzi, skądinąd bardzo sympatyczni, czyli Czesi i Słowacy. Oni na owym C1, a nawet wyżej, na C2, znają dwa języki obce, Czesi – słowacki, a Słowacy – czeski. Ale przebijają ich tu ci wszyscy tam Chorwaci, Serbowie, Bośniacy, Czarnogórcy. Oni mogą powiedzieć, iż na C2 znają, w zależności od aktualnej polityki, po dwa, trzy albo i cztery języki (chorwacki, serbski, bośniacki, czarnogórski). Aber Scherze beiseite. Zresztą narodów zachodnich też to dotyczy. Np. norweski w wariancie bokmal będący w praktyce tożsamy z duńskim.

      • "TM" napisał(a):

        Niby dlaczego? Moim zdaniem pewną trudność stanowić tutaj może jedynie ów C1. Natomiast A1 to żaden problem (przy czym opieram się tu także o ile nie przede wszystkim na twoim tekście na ten temat).

        PS. Weźmy Holendrów. Prawie każdy z nich doskonale zna angielski. Przypuszczam, że bez trudu łapią się na C1. Dodatkowo niemiecki. Każdy go tam co najmniej rozumie (co samo przez się już daje więcej niż A1). Jak jest w ich w szkołach nie wiem, ale przypuszczam że uczą się też innego języka niż angielski (stawiam tu na francuski lub hiszpański). Dość podobnie wygląda to w Skandynawii. W każdym razie odnośnie powszechnej i dobrej znajomości angielskiego. Zresztą niemiecki też tam ma wciąż wysoką pozycję, choć oczywiście nie tak wysoką jak kiedyś. Albo Szwajcaria. Tam w szkołach obowiązkowo nauczane są wszystkie trzy oficjalne języki Konfederacji. Szwajcarzy Niemieccy uczą się tedy francuskiego (a zdaje się w kantonie Uri włoskiego). Szwajcarzy Francuscy zaś poznają niemiecki (i niektórzy zaskakująco dobrze go znają). Podobnie Szwajcarzy Włoscy w Tessynie. Poza tym wszyscy poznają oczywiście angielski, w Szwajcarii de facto będący rodzajem współczesnej Verkehrssprache. Nb. w Szwajcarii Niemieckiej można zaobserwować pewien opór przeciwko nauczaniu francuskiego. Zamiast tego postuluje się jeszcze więcej angielszczyzny. Ale to zupełnie inne sprawy.

        • Magdalena Surowiec napisał(a):

          Moim zdaniem jest to niemożliwe, przynajmniej dla większości społeczeństwa, ponieważ większość zapewne nie używa na co dzień języków, których uczyli się w szkole. To, że uczą się, nie znaczy, że mówią tymi językami płynnie. Jak to się mówi: organ nieużywany zanika. Ja kiedyś całkiem nieźle mówiłam po francusku, ale potem zapomniałam i moja znajomość tego języka jest bierna, a nie czynna 🙂

  2. Kasia napisał(a):

    Na inny temat:
    Uważam że fajnie, że ktoś wyjaśnił w j. polskim te różnice i omówił wymagania.
    Koleżanka powiedziała mi, iż certyfikaty najlepiej zdawać w Instytucie Goethego w De, bo lepsze dają oceny z części ustnej. Czy są osoby, które też tak uważają? Zdawałam B1 w Polsce i miałam dobre doświadczenia z komisją. Tak to było dawno, że nawet nie wiem, czy komisja na tym egzaminie jest w dalszym ciągu, czy trzeba się nagrywać, jak obecnie na C1.

  3. rsobie napisał(a):

    A wiesz może coś apropos wymogów Uniwersytetu w Hagen (wiem to dziwne pytanie, ale jest dosyć popularny więc mieszkając w Niemczech mogłaś coś słyszeć)? Myślę nad rozpoczęciem studiów internetowych na tej uczelni i nie mogę znaleźć na ich stronie nic konkretniejszego niż stwierdzenie że muszę udokumentować znajomość języka bez żadnych wskazań poziomu ani rodzaju dokumentu. Napisałem do nich i czekam na odpowiedź. Ale ponieważ należę do niecierpliwych (sic!) pomyślałem że może ty coś wiesz na ten temat….?

    • Magdalena Surowiec napisał(a):

      Trudno powiedzieć, bo wszystko zależy od uczelni, każda ma własne wymagania. Ogólnie Test DaF na pewno uznawany jest na każdej uczelni, ma on poziom C1.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.