Polskie dzieci w niemieckich szkołach

Jak wiecie, od kilku lat mieszkam w Niemczech. Jednym z moich zajęć tutaj jest udzielanie korepetycji. Uczę zarówno dorosłych, jak i dzieci. Mam wielu polskich znajomych, których dzieci uczę. Co tu dużo mówić – im wcześniej dziecko jest zabrane do Niemiec, tym lepiej. Znam kilka historii od ludzi, którzy wyjechali do Niemiec, a dziecko zostało z dziadkami. Kiedy już rodzice ustabilizowali swoje życie w Niemczech, to oczywiście postanowili ściągnąć tutaj dziecko. Dziadkowie się sprzeciwiali, padały argumenty w stylu „ale ona jest taka mała”, „nie poradzi sobie z niemieckim”, „przecież jest jej z nami dobrze” itp. Rodzice oczywiście mimo to zabrali dziecko do siebie. Można tu wyróżnić 3 sytuacje (wszystkie sytuacje opisane z autopsji):

1. Małe dziecko, w wieku do 5 lat: bardzo szybko łapie niemiecki. Na początku czuje się w przedszkolu niepewnie, ale już po kilku tygodniach zaczyna rozumieć, co się do niego mówi. Następnie słychać, jak w domu mówi do siebie po niemiecku albo śpiewa piosenki wyuczone w przedszkolu. Po pół roku, czasami z hakiem, można usłyszeć od wychowawczyń, że dziecko dobrze sobie radzi w przedszkolu, potrafi dyskutować czy kłócić się z innymi dziećmi. Jeśli nie ma zaburzeń języka, to mówi po niemiecku jak Niemcy.

2. Dziecko w wieku 6-10 lat: idzie do niemieckiej podstawówki z dobrze już opanowanym językiem polskim. Szybko łapie niemiecki, jego wymowa i akcent są nienaganne, lecz popełnia błędy gramatyczne, np. w rodzajnikach czy końcówkach czasownika. Często przenosi rodzaje polskich słów na niemiecki i powie np. „die Buch” zamiast „das Buch”. Jeśli w polskiej szkole zaczęło uczyć się pisać lub już się nauczyło, to przenosi zasady pisowni na niemiecki i robi błędy ortograficzne z tego wynikające.

3. Powyżej 10 lat: proces szybkiego przyswajania języka już nie występuje. Pasowałoby usiąść i zakuć, ale nastolatki nie mają na to ochoty. Opiszę przypadek, który znam. Rodzice zabrali do Niemiec syna w wieku 13 lat. Chłopak miał w Polsce niemiecki, ale na poziomie A1, więc na niemiecką szkołę to nie starczyło. W Niemczech poszedł do siódmej klasy Realschule. W pierwszym roku miał tylko siedzieć w klasie, starać się brać udział, ale nie dostawał ocen. Ponieważ nie mówił ani nie pisał po niemiecku, to nie było jak go ocenić. Teraz ponownie chodzi do siódmej klasy, ale nadal nie dostaje ocen, ponieważ nie nauczył się niemieckiego. Nie ma na to ochoty, więc rodzice zastanawiają się, co z nim dalej zrobić. Niestety, powinien ostro zakuwać niemiecki, biorąc pod uwagę to, że przecież nie wystarczy mu tylko codzienny język, ale musi znać pojęcia fachowe z wielu przedmiotów. Znam również całkiem inną sytuację: chłopaka w wieku 15 lat, który już trochę znał niemiecki, kiedy przybył do Niemiec. W szkole było mu na początku trudno (a poszedł do Gymnasium). Codziennie jednak dużo się uczył: nie tylko na poszczególne przedmioty, ale i ogólnego niemieckiego. Z czasem zaczął sobie radzić równie dobrze jak Niemcy i podejdzie do niemieckiej matury.

Trzy opisane sytuacje są typowe, chociaż oczywiście daleka jestem od stwierdzenia, że każdego ucznia można wpasować w jeden z tych schematów. Mogę jednak powiedzieć, że w jeden z nich z pewnością będzie pasowała większość dzieci z polskich rodzin. Zawsze istnieją indywidualne różnice, jednak te ogólne kategorie powtarzają się najczęściej.

Magdalena Surowiec

Magdalena Surowiec

Germanistka z wykształcenia i z zamiłowania. W Niemczech mieszkałam ponad 7 lat (Północna Nadrenia-Westfalia i Nadrenia-Palatynat). Język niemiecki jest dla mnie jak drugi język ojczysty. Uczę, tłumaczę, piszę podręczniki, dokształcam się. Moje zainteresowania to języki obce, muzyka klasyczna, antyczny Egipt, literatura, dydaktyka, metodyka i przede wszystkim moja córka.

Sprawdź także...

29 komentarzy

  1. Seira napisał(a):

    Ja niestety zauważyłam taką tendencje: rodzice boją się, że dziecko sobie nie poradzi w przedszkolu/szkole i rezygnują całkowicie z nauki polskiego, mówię tu o małych dzieciach, 2-3 letnich. Trochę szkoda że odbierają im szansę na dualny język. Mój trzy latek idzie od sierpnia do przedszkola i wierze że sobie poradzi – szybko łapie słówka, puściłam mu 2 razy na youtube filmik o kolorach po angielsku i teraz chodzi po domu i pokazuje kolory po angielsku 🙂

  2. Magdalena Surowiec napisał(a):

    Są takie sytuacje, kiedy rodzice nie mówią z dzieckiem po polsku, ale wtedy bywa jeszcze gorzej. Znam Polkę, która ma męża Niemca, a której dzieci w ogóle nie mówią po polsku. Uważam to za straszne, tym bardziej że ona robi po niemiecku błędy. No ale cóż poradzić, jeśli komuś jest obojętny jego ojczysty język.

    Twój syn na pewno sobie poradzi, jestem o tym przekonana.

  3. Diana Korzeb napisał(a):

    Ja znam poniekąd odwrotną sytuację. Jak byłam w LO to przyjechała do mnie na mniej więcej pół roku dziewczyna z Niemiec, starsza ode mnie wtedy o rok (czyli była w klasie maturalnej). Na początku w ogóle nie mówiła po polsku, ale potrafiła się zmobilizować i po pół roku radziła sobie świetnie – potrafiła załatwić większość spraw na mieście, do szkoły chodziła też normalnie. Co ciekawe była podobno z Gymnasium o profilu matematycznym, w moim LO chodziła do klasy humanistycznej, a z matematyki musiała ostro nadrabiać ;). Pamiętam jak jej rodzice wielką pakę z książkami do matematyki przysłali. Tak czy inaczej byłam pod ogromnym wrażeniem jej znajomości języka polskiego po pół roku.

  4. Seira napisał(a):

    Znajoma mojej mamy jest Polką i ma męża Polaka, między sobą mówią po polsku ale do dzieci mówili tylko po niemiecku. Gdybym była takim dzieckiem to bym się niepewnie czuła w takiej rodzinie – miałabym wrażenie że rodzice mnie obgadują w języku którego nie rozumiem, rozumiesz o co chodzi, to trochę nie fair. No i ta znajoma miała nadzieje że syn sam się nauczy polskiego jak bedzie "duży" bo jego babcia nie umie niemieckiego – to syn jej powiedział że to babcia ma się uczyć niemieckiego, bo on polskiego nie ma zamiaru, jest za trudny 😛

    W ogóle mnie denerwuje jak ludzie się dziwą, że nie nauczyliśmy dziecka niczego po niemiecku (co nie jest prawdą). Po pierwsze, nie chciał oglądać rzadnych filmów ani bajek, a my nie chcemy do niego mówić tylko po niemiecku, bo nie jestesmy nie omylni i pewnie robimy błędy o których nawet sobie nie zdajemy. Dyrektorka przedszkola to potwierdziła i powiedziała, że mały się szybko nauczy z dziećmi języka 🙂

  5. Masz rację Magda, im wcześniej dziecko zabierze się do obcego kraju, tym szybciej podłapie język. Dla niego jest to całkiem naturalne. A dzieci starsze muszą się już niestety uczyć i bez tego jest im dużo ciężej.

    Odniosę się też do komentarza Diany. Ja będąc na wymianie w liceum w Niemczech, byłam na zajęciach z matematyki (zaawansowanej) i byłam przerażona niskim poziomie. Ja, humanistka z krwi i kości, potrafiłam rozwiązać bez problemu ich zadania. Nie wiem, czy tak jest w całych Niemczech, czy tylko akurat w tamtej klasie tak było.

    P.S. Kochana, popraw to zdanie, bo nie ma sensu: "im lepiej dziecko jest zabrane do Niemiec, tym lepiej"

  6. Magdalena Surowiec napisał(a):

    Jeśli oboje rodzice są Polakami, to mówienie do dziecka po niemiecku jest kompletnie bez sensu. Przecież ich niemiecki nie jest tak naturalny jak Niemców i nie wierzę, że mówią bez błędów. Małe dziecko nauczy się w przedszkolu w mig. Lepiej jest do niego mówić w domu po polsku, żeby umiało 2 języki na starcie. Myślenie, że dziecko samo się nauczy, jak będzie duże, jest jeszcze bardziej bez sensu i wynika chyba z nieznajomości podstawowych faktów dotyczących uczenia się. Dyrektorka przedszkola Twojego dziecka wie, co mówi. Nauczyciel czy wychowawca, który naprawdę zna się na nauczaniu i uczeniu się, potwierdzi to bez mrugnięcia okiem.

  7. Magdalena Surowiec napisał(a):

    Oczywiście są takie sytuacje, powyżej też opisałam. Jeśli komuś zależy, to się nauczy, ale to właśnie trzeba się wysilić i włożyć bardzo dużo wysiłku.

  8. Magdalena Surowiec napisał(a):

    Zdanie poprawione, zbyt szybko pisałam.

    Co do poziomu, to ja myślę, że w Niemczech jest bardzo dobry. Sama uczyłam w gimnazjum i dalej mam z tą szkołą kontakt, także wiem. Myślę, że trafiłaś akurat na klasę o niższym poziomie, a poza tym poziom to też pojęcie relatywne. Ogólnie powiem, że w Niemczech jest realny i że nauczanie jest bardziej praktyczne niż w Polsce. Takie zawsze miałam wrażenie.

  9. Polka w Monachium napisał(a):

    Też nie rozumiem polskich rodziców, którzy na siłę próbują mówić z dzieckiem po niemiecku, często popełniając liczne błędy. OPOL! 😉

  10. Magdalena Surowiec napisał(a):

    Wielu ludzi nie zna podstawowych prawd związanych z uczeniem się. Na ich miejscu zapytałabym kogoś, kto się na tym zna, ale myślę też, że nie są tym zainteresowani.

  11. Neville Longbottom napisał(a):

    Moja siostrzenica wyjechała w wieku 15 lat. Wkrótce miną dwa lata. Niemiecki miała w 3 klasie szkoły podstawowej i w 1 gimnazjum. Od zawsze miała problemy z językiem (a raczej mówiło się, że zdolna, ale leń). Bardzo obawiała się wyjazdu, wiadomo. Spędziła całe wakacje w Niemczech (wcześniej bywała u rodziców kiedy to oni właśnie sobie układali tam życie), ale to dopiero po przeprowadzce liznęła języka, a potem nauczyła się go bardzo dobrze.
    Najpierw chodziła przewidywanie 10 na kurs języka (fundowany bodajże przez państwo, albo szkołę – nie wiem). Już po 6 miesiącach była w stanie całkiem dobrze się porozumiewać. Jakież było moje zaskoczenie gdy usłyszałem jak mówi. O ile jej zasób leksykalny, gramatyczny jest bardzo imponujący o tyle nadal wyczuwa się akcent polski. Zastanawiam się czy kiedyś go zgubi. Właściwie to nie planuje powrotu – Niemcy okropnie się jej spodobały ;).
    Cóż… myślę, że najwięcej nie dał jej kurs, ale właśnie przebywanie w otoczeniu. Dziewczyna chciała się uczyć, myślę, że nastawienie to podstawa. W końcu Dagmara nigdy nie była orłem, każdy się martwił jak sobie poradzi, a widać że motywacja to klucz do sukcesu.

    Jak myślisz czy dziewczynie uda się zgubić akcent? Czy to też kwestia "osłuchania"? W końcu jest jeszcze dość młoda ;). Np. moja siostra mieszkająca już od 6 lat w Niemczech (wcześniej wyjeżdżała na pół roku, rok itp.) i dalej słychać wyraźnie akcent. Pozdrawiam :)).

  12. Być może właśnie trafiłam akurat na słabszą klasę, chociaż mówili, że to zaawansowana… Ale jak to mówią: "To było dawno i nie prawda" 🙂

    P.S. Tak myślałam,że przez przypadek ten błąd 🙂

  13. Diana Korzeb napisał(a):

    Wydaje mi się, że akcent to część nauki języka nad którą trzeba najwięcej pracować (chyba, że ma się po prostu to "coś", albo ktoś zaczął się wcześniej, jako dziecko, uczyć języka). Są techniki dzięki którym można poprawić swój akcent, ale wymagają sporo wysiłku np shadowing. A jak to wygląda u Ciebie Magda z akcentem? Jesteś naturalnym talentem, czy musiałaś nad swoim akcentem pracować :)?

  14. Magdalena Surowiec napisał(a):

    Co do akcentu, to powiem tak:

    Znałam kiedyś człowieka, który miał niesamowity słuch do języków obcych. Znał bardzo dobrze oprócz niemieckiego również angielski, szwedzki, jidysz i hiszpański. W każdym z tych języków brzmiał jak rodzimy użytkownik. To było niesamowite! Ale on miał też doskonały słuch muzyczny, co przy nauce odpowiedniego akcentu jest bardzo ważne. Kto nie ma słuchu muzycznego, ten musi włożyć jeszcze więcej wysiłku.

    Neville: myślę, że Twojej siostrzenicy nie uda się zgubić całkowicie akcentu. Zawsze będę zdania, że jest to możliwe tylko u małych dzieci.

    Ja musiałam nad swoim akcentem pracować, nadal oczywiście pracuję. Zaczęłam uczyć się niemieckiego w podstawówce, do Niemiec wyjechałam w wieku 24 lat, także z wymową nie było łatwo. Oczywiście na studiach to ćwiczyliśmy, ale inaczej jest tutaj w Niemczech. Miałam większą motywację, żeby pozbyć się polskiego akcentu. Oczywiście słychać, że nie jestem Niemką, ale niekoniecznie słychać, że jestem Polką. Ja w ogóle nie mam słuchu muzycznego, słoń mi nadepnął na ucho i może dlatego było mi trudniej. Teraz intuicyjnie wiem, gdzie pada akcent, ale wymowa niektórych głosek sprawia mi nadal trudności, bo niemiecka wymowa jest też moim zdaniem bardzo trudna, kiedyś już pisałam o tym na blogu. Niektóre połączenia są trudne do wymówienia.

  15. Magdalena Surowiec napisał(a):

    Klasa klasie nierówna 🙂

  16. Diana Korzeb napisał(a):

    Mi Niemcy zawsze mówią, że brzmię po niemiecku jakbym pochodziła ze Skandynawii ;D.

    Ech żałuję, że za dzieciaka nie było warunków, żeby jeździć za granicę i osłuchiwać się z językami, mówiła bym teraz jak stara Niemka ;).

  17. Magdalena Surowiec napisał(a):

    Trzeba by spędzić dłuższy okres czasu w obcym kraju, co możliwe jest może tylko w przypadku dzieci np. dyplomatów, którzy często się przeprowadzają. My możemy tylko zbliżyć się do idealnej wymowy. W przypadku np. Holendrów jest łatwiej, no ale niderlandzki jest w miarę podobny do niemieckiego.

  18. Anonimowy napisał(a):

    no widzicie, a mnie panie ze szkoły córki (przeprowdziliśmy się do Niemiec rok temu, jest w 3 klasie) ciągle powtarzają że mamy w domu mówić z mężem do niej po NIEMIECKU bo inaczej się nie nauczy! Sęk w tym że ja ani me ani be (no dobra troszeczkę) mówię, a mąż z takimi błędami że kali chcieć jeść to przy nim wybitny językowiec 😉 tak mnie te mądre nauczycielki wnerwiają że głowa mała…

  19. Anonimowy napisał(a):

    Witam,mam w tym roku-za jakieś 3 m-ce zamieszkać w Niemczech z trzema córkami w wieku 6,10 i 13 lat.Strasznie się boję,że one sobie nie poradzą a tu uczą się super-ich oceny to 5,6.Proszę mi coś doradzić do której szkoły konkretnie je posłać.Będziemy mieszkać w Krefeld.Dziękuję za odpowiedź.Julita

  20. Kasia napisał(a):

    A jak być z japońskim czy można znaleźć korepetycje i opanować język japoński przez skypa? Są różne platformy, ale japońskiego nie każda może zaoferować http://preply.com/pl/skype/korepetycje-z-japońskiego
    Może jeszcze gdzieś poszukać?

  21. Anonimowy napisał(a):

    witam zamierzam też przeprowadzić się do krefeld może poda pani jakiś kontakt do siebie . dziękuję

  22. Viola napisał(a):

    Witam czy ktos mieszka z dziecmi w Erlangen .chodzi mi bardziej o dziewczynke w wieku mojej corki 11 lat i 3 lata . Chcemy sie przeniesc teraz w wakacje do Niemiec i potrzebuje informacji odnosnie zalatwienia szkoly i przedszkola

  23. Viola napisał(a):

    Witam czy ktos mieszka z dziecmi w Erlangen .chodzi mi bardziej o dziewczynke w wieku mojej corki 11 lat i 3 lata . Chcemy sie przeniesc teraz w wakacje do Niemiec i potrzebuje informacji odnosnie zalatwienia szkoly i przedszkola

  24. Hancik Gra w Gry napisał(a):

    Przeprowadzam sie do Niemiec do Grimma . Córka ma 12lat nie zna niemieckiego może ktoś mieszka z Polski w tej miejscowości?

  25. Anonimowy napisał(a):

    Witam Panie , chcia£abym się zapytać jak dzieci sobie radzą w Krefekd , jak tam naprawde jest ? Jak zaklimatyzowały się dzieci? Pytam, bo prawdopodobnie pojadę z dziećmi 4 i 8 lat tam do męża
    Pozdrawiam

  26. Anonim napisał(a):

    Witam. Przeczytałam z uwagą Pani blog i jedno mnie zastanawia… Jak to możliwe, by opisani przez Panią chłopcy ze słabym niemieckim poszli jeden do Realschule a drugi do Gymnasium? W Bawarii gdzie mieszkam i gdzie chodzą do Gymnasium moje dzieci to zupełnie niemożliwe. Dzieci ze słabym niemieckim są automatycznie kierowane do Hauptschule, do Realschule mogą się starać, gdy opanują biegle niemiecki i nadrobią zaległości ze wszystkich przedmiotów, a dopiero potem mogą starać się o Gymnasium, nadrabiając kolejno wszystkie przedmioty. Za każdym razem są cofane o jeden rok. Czyżby zależało to od landu? W Bawarii poziom jest bardzo wysoki i potrafią w jednym roku równoległe cztery klasy zredukować do trzech, tylu uczniów odpada…

    • Magdalena Surowiec Magdalena Surowiec napisał(a):

      Wysłanie dziecka do danej szkoły to decyzja rodziców, to oni podejmują ostateczną decyzję. Jeden z tych chłopców z gimnazjum poszedł do Realschule, ale i tam sobie nie poradził i wrócił do Polski. Widzę, że w Bawarii jest pod tym względem lepiej, rzeczywiście bez niemieckiego na wysokim poziomie nic z tego nie będzie.

      • Anonim napisał(a):

        Dziękuję za Pani odpowiedź. Myślę, że wszystko zależy od polityki danego landu. Ogólnie rzecz ujmując niemiecki uczeń ma zapewnioną większą dyskrecję, tzn. jego oceny nie są podawane do wiadomości ogółu przed całą klasą, słabszym zapewniają pomoc w lekcjach- Hausaufgabenbetreeug i niebanalną rolę w nauce języka odgrywa też Hort. Tyle że wszystko zależy od rodziców, niestety, nie zauważyłam, by specjalnie chcieli z tych ofert korzystać, a jeśli już, to jakby za karę… To smutne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.